„Wybory Prezydenta Wrocławia…”

Wybory Prezydenta Wrocławia to nie konkurs Miss Wrocławia, a POLITYKA.

Nie zawsze można głosować na osobę najbliższą sercu, ZAWSZE trzeba realizować cele polityczne. A takim celem Unii Pracy, zarówno na płaszczyźnie ogólnopolskiej jak i we Wrocławiu jest niedopuszczenie do władzy kandydatów PiS.

Kandydatura Ujazdowskiego w tych warunkach zwiększa szanse na realizację naszego celu. Nie wiemy kto zostanie prezydentem Wrocławia, ale prawdopodobieństwo, że kandydat/ka PiS bez wątpienia dzięki tej kandydaturze zmaleje.

W 2002 r. SLD i Unia Pracy zdecydowały się wystawić kandydaturę Lidii deOedenberg nie dlatego że była działaczką lewicy, bo nią przecież nie była, ale dlatego , że była osobą z poza polityki , kojarzona jeżeli już to z politycznym centrum. Celem takiego wyboru było pozyskanie elektoratu centrowego, bo wszystko, co na prawo od centrum, było już domeną Dutkiewicza. Wybór ten doprowadził naszą kandydatkę do drugiej tury wyborów i 15 mandatów radnych. Gdy cztery lala później lewica zdecydowała się na kandydaturę wielce zacną, ale zdecydowanie kojarzoną z SLD wynik był już jednocyfrowy. Plus dwa mandaty radnych. To są fakty z których trzeba wyciągać polityczne wnioski.

Od czerwca 2017 r. wspieraliśmy kandydaturę prof. Alicji Chybickiej, czynnie uczestniczyliśmy w pisaniu jej programu wyborczego. W warunkach gdy nie ma już jej kandydatury, ale współtworzony przez nas program z pełnym poparciem prof. Chybickiej przejął nowy kandydat brak jest przesłanek, byśmy mieli porzucić rozpoczęte dzieło.

Kandydatura osoby głęboko związanej z miastem ma oczywiście wiele zalet, ale nie jest też pozbawiona wad. Posiadanie szczegółowo wyrobionego zdania w konkretnych wrocławskich sprawach może sprawiać , że osoba może nie być skłonna do głębszych przemyśleń i słuchania innych racji. Czasami to wyrabiane przez lata sympatie lub antypatie biorą górę. Spojrzenie „z zewnątrz” na konkretny problem, bez wcześniejszego bagażu, może dać często lepsze na końcu wyniki. Są zapewne we Wrocławiu osoby, które z zamkniętymi oczami mogę opowiadać o problemach i wyzwaniach każdego z ponad czterdziestu osiedli z osobna. Ale to wcale nie musi oznaczać , że będąc prezydentem będzie w stanie je sprawnie rozwiązywać.

Organizmem tak dużym i tak złożonym nie da się jednoosobowo. Prezydent, ktokolwiek by nim nie był będzie musiał korzystać z wiedzy i doświadczenia szerokiego grona współpracowników. To oni mają mu dostarczać szczegółową wiedzę w konkretnych zagadnieniach i wskazywać wielowariantowo ścieżki optymalnych decyzji. I po części od tego jak je sobie dobierze to grono współpracowników będzie zależał jego sukces. Ale to na prezydencie miasta będzie ciążyło zadanie ważenia często ścierających się racji, uważnego czytania analiz i podejmowania wiążących decyzji. To jego osobowość, a często chart ducha decydować będzie ostatecznie o jakości zarządzania miastem.

Osobiste poglądy polityczne, nie muszą, a wręcz nie powinny mieć na to głębszego wpływu. Profesjonalny menadżer pozostawia je po prostu „w domu”.

Miastem nie powinno się zarządzać w celu realizacji lewicowych, prawicowych ani żadnych innych celów politycznych.

M.P.