Wiarygodność PiSu.

„Wiarygodność” PiS-u?
Hasło Jacka Kurskiego „ciemny Naród to kupi” we władzach partii PiS nie
traci na aktualności. W ostatnich poczynaniach tej partii widać również rękę PR-
owców PiS-u, którzy po nieudanym skoku w biznes wrócili do Rządu by w trybie pilnym podjąć próbę odbudowy wizerunku Premiera Mateusza Morawieckiego, po licznych Jego gafach i wpadkach. Ich błyskawiczne wielkie dzieło, oparte na haśle Prezesa TVP, zaprezentowano na ostatniej Konwencji Zjednoczonej Prawicy. Wielkim zaskoczeniem był fakt, że Premier Mateusz Morawiecki, ponoć światły człowiek, zgodził się na te „harce” po manowcach braku rozsądku. Zainwestował wiele by, przejść do historii Polski jako wielki Polak, twórca potęgi gospodarczej chyba już IV RP. Trzeba przyznać, że nawet los mu sprzyjał, bo sytuacja gospodarki światowej jest
korzystna, a tu z powodu tego absurdalnego krótkiego wystąpienia będzie musiał
chyba zapomnieć o tym marzeniu. Trudno było uwierzyć własnym uszom. Premier                           i niektórzy jego ministrowie zaproponowali nowe pomysły na wydatkowanie środków
publicznych, przy jednoczesnym braku pomysłu na kompleksową i spójną politykę
społeczną i przy wielu jeszcze niezrealizowanych wcześniejszych obietnicach wyborczych. Prezes Jarosław Kaczyński na tej ofercie przybił swoją kontrasygnatę i wysłał cały Rząd w Polskę, by „dobra zmiana” zaczęła głosić „dobrą nowinę”, mającą odwrócić tendencje spadkowe PiS w sondażach.
Szanowny Panie Prezesie! Skoro tak chętnie na Konwencji Zjednoczonej Prawicy i obecnie na spotkaniach Pańskich ludzi z Suwerenem prezentujecie bez zająknięcia nowe obietnice, to może wreszcie Pański Rząd przedstawi Suwerenowi tę swoją sławetną mapę drogową realizacji obietnic wyborczych z kampanii wyborczej z 2015r.  i ewentualnie tych nowych. Rząd próbuje przekonać nas, że dotrzymuje słowa i, że wiele obietnic już zrealizował. Rzeczywistość jest jednak zgoła odmienna, bo zgodnie z programem wyborczym PiS-u została zrealizowana tylko obietnica obniżenia wieku emerytalnego, ale bez przedstawienia skutków tej reformy dla przyszłych
emerytów. Pozostałe obietnice programowe nie zostały zrealizowane lub trudno
uznać je za wykonane, gdyż ich realizacja w bardzo istotny sposób odbiega od tego,
co prezentowano w kampanii wyborczej. Realizacja niektórych z nich ma wręcz znamiona oszustwa. To dlatego członkowie rządu zostali posłani w Polskę, by
„zaklinali rzeczywistość” i przekonywali Suwerena, że PiS wywiązuje się z obietnic wyborczych.  W tym przypadku posłańcy prezesa PiS-u kierują się drugą ważną zasadą dla
tej partii –„kłamstwa powtórzone po 1000kroć, stają się prawdą”
. W tej sytuacji warto odświeżyć rządzącym pamięć i przypomnieć niektóre z obietnic i nieuczciwe
praktyki w ich realizacji.
Darmowe leki dla seniora 75+ – PiS twierdzi, że obietnica ta została zrealizowana.
Tym stwierdzeniem kpi sobie z seniorów, którzy wydając miesięcznie na leki od 70zł
do 80zł z tytułu wprowadzenia tego programu zyskują zaledwie 4-8zł. Program ten
jest jedną wielką „ściemą” i nawet niewielkie środki jakie rząd przeznaczył na ten
program, nie zostały w pełni wykorzystane.
Umowy dotyczące kredytów frankowych – co się dzieje z ustawami dotyczącymi tego
problemu? Jakoś cicho o sztandarowym projekcie prezydenta i PiS-u. W kampanii
wyborczej partia ta była bardzo hojna, obiecywała przewalutowanie kredytów frankowych po kursie z dnia podpisania umowy kredytowej, a ówczesnym rządzącym
zarzucała brak dobrej woli. Dziś niektóre ustawy dotyczące tej sprawy zostały poddane przez Marszałka Sejmu procesowi hibernacji w sejmowej zamrażarce. PiS-owski rząd twierdzi, że obecnie realizacja tej obietnicy zawaliłaby finanse publiczne.
Skoro poprzednicy kłamali, to ten rząd tym bardziej kłamie, bo przecież jak twierdzi
premier Morawiecki, gospodarka jest w bardzo dobrej kondycji.
Podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 8tys. zł i w tym przypadku dopuszczono
się oszustwa. Miała to być jedna z pierwszych zrealizowanych obietnic. Kwota wolna
miała dotyczyć wszystkich. Okazało się jednak, że na realizację tej obietnicy nie ma
środków. I w tym przypadku premier Mateusz Morawiecki zakpił sobie z Suwerena.
Zaproponował bowiem takie rozwiązanie, na którym w pierwszym roku obowiązywania nowych zasad budżet państwa jeszcze zaoszczędził. Obietnica ta uzupełniona w roku następnym niewiele zmieniłaby w tej kwestii.
Panie Premierze! W kontekście Programu Rodzina 500+ i sytuacji na rynku pracy,
uczciwa realizacja tego punktu programu jest niezbędna, by zachęcać młode mamy do
powrotu na rynek pracy. Ta decyzja rozwiązałaby również problemy finansowe emerytów              i rencistów. Po co kombinować z trzynastymi pensjami czy też jakimiś dodatkami. Brak pomysłu na realizację kwoty wolnej od podatku potwierdza, że PiS nie
ma spójnego programu społeczno-gospodarczego a wdrażane są tak zwane przypadkowe pomysły z partyjnej „burzy mózgów”. Czy w programie premiera Mateusza
Morawieckiego nie ma miejsca dla ludzi pracy, dzięki którym do budżetu płynęłyby
pieniądze z ich podatków? Dlaczego w programie brakuje istotnych zachęt do szybkiego powrotu młodych rodziców na rynek pracy? Dlaczego to głównie program nierozsądnego rozdawania pieniędzy i wypychania pracowników z rynku pracy?  Wprowadzenie obiecanej kwoty wolnej od podatku jest szczególnie ważne przy obecnych niedoborach pracowników w gospodarce. Należałoby zastanowić się, czy kwota ta nie powinna być zwiększona do nawet 12.000zł/rok.
Tysiące samochodów elektrycznych na polskich drogach – to kolejna propozycja,
premiera, która nie ma nawet wspomnianej mapy drogowej jej realizacji.
Mieszkanie +. Miesiące mijają a program jest dalej w powijakach. Ale najgorsze w
tej sprawie jest to, że początkowe wyliczenia okazały się nierealne. Zwiększenie cen
wynajmu może zmniejszyć dostępność tych mieszkań dla rodzin, które miały być
głównym beneficjentem tego programu. Mówi się o możliwych dopłatach państwa
do ich wynajmu. Jednak najgorszy w tej całej sprawie jest sposób pozbywania się lokatorów tych mieszkań, gdy będą mieli problemy z regulowaniem czynszu. Będą oni
po prostu wyrzucani na bruk. Panie Premierze, może warto zatrzymać się na chwilę i
przeanalizować na nowo założenia do tego programu a nie jak pijany, odbijać się od
ściany do ściany i rzucać co rusz nowe „genialne” pomysły generujące co rusz nowe
wydatki ze środków publicznych. Wiadomo, że było to tylko hasło wyborcze nie posiadające dopracowanych szczegółów programowych, tak jak kiedyś program „3mln. mieszkań”.
Chyba zgodzi się pan, że szkoda tracić czas na dalsze wyliczanie realizowanych w sposób mocno zmodyfikowany obietnic wyborczych lub tych których realizacja jeszcze nie została podjęta. Nawet ten sztandarowy program Rodzina 500+ nie został zrealizowany zgodnie z deklaracją wyborczą. W tym przypadku odnosi się wrażenie, że w Ministerstwie Rodziny mają problemy z liczeniem. Poza bezspornym faktem, że program ten wiele rodzin wyciągnął z biedy, to jednak trzeba powiedzieć, że istotną część rodzin które wymagają wsparcia program ten odrzucił, jak chociażby matki samotnie wychowujące jedno dziecko. Minimalne przekroczenie progu dochodu wyłączyło je z programu a przecież wystarczyłoby wprowadzić zasadę złotówka
za złotówkę i problem zostałby rozwiązany. Wprowadzony program Rodzina 500+
wręcz pogorszył sytuację tych dzieci, bo rządowi nie starczyło środków na rewaloryzację zasiłku rodzinnego. Niezrozumiałym jest również fakt kierowania tej pomocy
do rodzin bardzo zamożnych. Program ten powinien być skierowany do wszystkich
dzieci w rodzinach o określonym rocznym dochodzie netto (np. do 100.000zł/rok)
ustalanym w maju, po rozliczeniu rocznego zeznania podatkowego. Decyzja o przyznaniu pomocy powinna obowiązywać przez rok, niezależnie od zmiany dochodu.
Nawet podjęcie pracy przez rodzica w danym roku nie powinno powodować utraty
prawa do korzystania z programu Rodzina 500+ do końca roku rozliczeniowego, w
którym osoba ta podjęła pracę. Takie postępowanie uprościłoby procedurę przyznawania świadczenia Rodzina 500+ i pozwoliłoby zaoszczędzić znaczne środki z przeznaczeniem na inne cele. PiS jednak nie próbuje wypracować kompleksowej spójnej
polityki społecznej, bo traktuje ją jedynie jako możliwość kupowania przychylności
Suwerena. Kiedy będzie to konieczne, „sypniemy groszem”, czego przykładem mogą
być ostatnie obietnice z Konwencji Zjednoczonej Prawicy.
Panika, jaka ogarnęła koalicję po spadku notowań PiS-u w ostatnich sondażach,
skłoniła ją do nowych obietnic. Pech chciał, że po tej dziwnej Konwencji w Sejmie
rozpoczął się protest pełnoletnich osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. Wszystko to co się dzieje w trakcie tego protestu odsłania rzeczywisty cel realizowanej polityki społecznej PiS-u. Arogancja i brak empatii Rządzących w stosunku do osób niepełnosprawnych jest niepojęta, bo w uszach jeszcze brzmią nam słowa polityków PiS z kampanii wyborczej i z expose Pani premier Beaty Szydło o pokorze i wsłuchiwaniu się w głos Suwerena. To co dzieje się od ponad 20-tu dni w Sejmie pokazuje, jak „wiarygodna” jest rządząca koalicja. Z jednej strony twierdzi, że w
budżecie nie ma środków na realizację zasadniczego postulatu niepełnosprawnych a z
drugiej podtrzymuje niektóre absurdalne obietnice z ostatniej Konwencji. By można
było w trybie pilnym zrealizować główny postulat protestujących, przedstawiamy
źródła jego sfinansowania. Program Rodzina 500+ należy skorygować ograniczając
go jedynie do rodzin o określonych dochodach, wyprawkę szkolną ograniczyć do
rodzin o bardzo niskich dochodach, zlikwidować stanowisko wicepremiera do Spraw
Społecznych (zwłaszcza po ostatnich występach pani Beaty Szydło) i stanowiska
polityczne w ministerstwach, a zaoszczędzone w ten sposób środki przeznaczyć na
realizację wspomnianego głównego postulatu protestujących lub zaproponować im
kwotę jaka wynikać będzie z tych oszczędności.
Na zakończenie krótka refleksja. Eksperyment prezesa z premierem Mateuszem Morawieckim jest wyjątkowo nieudany. Panu Mateuszowi Morawieckiemu można tylko współczuć, bo dla swoich chorych ambicji politycznych, które przekraczają jego możliwości, roztrwonił swój dorobek dobrego menedżera bankowego. W swojej krótkiej karierze szefa rządu popełnił tak wiele gaf,         że można by nimi obdzielić kilku premierów. Sposób, w jaki premier prowadził rozmowy z protestującymi w Sejmie osobami niepełnosprawnymi praktycznie dyskwalifikuje go jako szefa
rządu. Nie tłumaczy go nawet fakt, że prezydent Andrzej Duda swoją wcześniejszą wizytą                w Sejmie i złożonymi obietnicami mocno przyparł go do „muru”.
Unii Pracy
w Opolu
Opole, 14.05.2018
Od moderatora. Przepraszam za „rozjechany” tekst. Pochodzi  z pdf.