I po wyborach.

Samorządowa kampania wyborcza w tym roku rozpoczęła się bardzo wcześnie, dużo miesięcy przed ogłoszeniem terminu wyborów przez PKW. Do walki o mandaty radnych sejmików, miejskich, powiatowych i gminnych, prezydentów, burmistrzów i wójtów przystąpiły komitety wyborcze partii politycznych, tworząc koalicje wyborcze, komitety kandydatów i wyborców – Zjednoczonej Prawicy (PiS), Koalicji Obywatelskiej (.N PO), SLD Lewica Razem Bezpartyjni Samorządowcy  i inne mniejsze komitety. Batalia toczyła się o prezydentury miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli samorządu terytorialnego. W szczególności o Sejmik Dolnośląski, Prezydenta i Radę Wrocławia. Jeśli można mówić o wrocławskim sukcesie ( Jacek Sutryk w pierwszej turze uzyskał 50.7%, a Koalicja Obywatelska 17 radnych), o tyle nie udało się zdobyć większości w Sejmiku. Istnieje realna przesłanka, że PiS będzie rządzić z Bezpartyjnymi Samorządowcami i…PSL-owcem. Smutne. A jak na tle tych wyborów wygląda lewica? W kraju KKW SLD Lewica Razem uzyskał wynik 6.6%. Przyjmując, że w tej koalicji uczestniczyło 22 podmiotów politycznych, wynik to marny. Na Dolnym Śląsku do Sejmiku KKW SLD Lewica Razem nie zdobył żadnego mandatu. We Wrocławiu  SLD startował w Komitecie Wyborczym Rafała Dutkiewicza Sojusz dla Wrocławia, wprowadzając do rady miejskiej trzech radnych. Unia Pracy związała się z Koalicją Obywatelską, wystawiając do Sejmiku dwoje kandydatów, a do rady miejskiej trzech kandydatów, uzyskując jeden mandat. Na Dolnym Śląsku mandaty uzyskali unici w Głogowie, Legnicy, Jeleniej Górze, Kowarach. W Kowarach przewodnicząca Rady Krajowej UP, Elżbieta Zakrzewska została wybrana na Burmistrza Miasta .  Ogółem na Dolnym Śląsku Unia Pracy wystawiła 35 kandydatów.  Ogólnie rzecz ujmując, lewica nie ma wielkich powodów do radości. Już wiadomo, że ani Czarzasty, ani Zandberg, ani Witkowski lewicy nie odbudują w znaczącą siłę polityczną. A Biedroń? No właśnie, to wielka niewiadoma. Co prawda ruszył w wędrówkę po kraju i prowadzi sondaż, ale jeśli już miałoby coś powstać nowego na lewicy, to zapewne socjalliberalne ugrupowanie. Tylko kto ma ten podmiot wypełnić? Może studenci, generalnie młodzi, ale bez doświadczenia. I to też może okazać się niewypałem. Jednak należy życzyć p. Biedroniowi wytrwałości i powodzenia. Obawiać się można czy nie za późno się za to zabiera  Biedroń, kto mu w tym pomoże? Dla tych, którzy w projekcie Biedronia nie znajdzie się miejsce, pozostaje rozmowa z liderami Koalicji Obywatelskiej, myślę tu o SLD, UP, PPS i innych lewicowych ugrupowaniach. Tak czy siak, czarna passa dla lewicy trwa. I tym mało optymistycznym akcentem kończę te powyborcze rozważania.

Pewnik.