Czy jest szansa…?

Opole, dnia 08.11.2018r

Czy jest szansa dla Lewicy?

Na bazie tekstu pana Czesława Cyryla, który ukazał się po wejściu pani Barbary Nowackiej i Inicjatywy Polskiej do Koalicji Obywatelskiej, postanowiłem odnieść się do niektórych problemów w nim poruszonych, a przy okazji przedstawić również swoje spostrzeżenia dotyczące obecnej sytuacji Lewicy.

Wybory, które mamy już za sobą, są wyborami samorządowymi i często tworzone są w nich koalicje lokalne, których celem jest realizacja określonej propozycji programowej. Mniejsze znaczenie mają w nich sprawy ideowe. Na szczeblu samorządowym kwestiami ideowymi mogą być jedynie finansowanie in vitro i wzmacnianie znaczenia samorządu lokalnego ważne dla większości wyborców. Dlatego czasem w wyborach samorządowych mogą być tworzone nawet egzotyczne koalicje.

SLD, jak sam podkreśla – największa partia lewicowa, nie potrafił zaproponować mniejszym ugrupowaniom lewicowym warunków współpracy zarówno w tych wyborach jak i przynajmniej w dwóch najbliższych. Często wynikało to z pychy, która wzmagała się zawsze wtedy, gdy tylko partia ta uzyskiwała lepsze wyniki w sondażach. Mimo, że Lewica została mocno sponiewierana w ostatnich wyborach parlamentarnych, wcale nie zmądrzała. Sytuacja ta dotyczy zwłaszcza dwóch obecnie największych partii lewicowych. Uzyskały one trochę środków z subwencji i wydaje się im, że to wystarczy na zebranie kolejnych 3%, a przy dobrych układach uda im się przekroczyć 5% i zapewnić kilku notablom partyjnym miejsce w parlamencie, zaś partii pozwoli zdobyć środki finansowe na dalszą działalność. Panowie, gdzie w tym wszystkim jest myślenie o Polsce i jej lewicowym elektoracie?

Pan Czesław Cyryl twierdzi, że na SLD wylano „pomyje” i to niezasłużenie. Więcej pokory, bo to nie były „pomyje”, ale zasłużona konstruktywna krytyka, która powinna wyzwolić działania naprawcze. Właśnie całym nieszczęściem jest to, że działacze SLD często uwagi dotyczące odbudowania wzajemnego zaufania na lewicy, propozycję budowania od podstaw lewicowej koalicji traktują jako niezasłużoną krytykę a jak widzi to nasz kolega, zwykłe „wylewanie na nich pomyj”.

Drugą partią na lewicy, która osiągnęła wynik pozwalający na skorzystanie z subwencji, jest partia Razem. Wynik ten nie był efektem wielkiej budowy struktur w terenie, ale został uzyskany tylko przez przypadek, gdy przewodniczący Adrian Zandberg błysnął na ostatniej debacie telewizyjnej na tle niezbyt przygotowanej do niej Barbary Nowackiej. Mijają 3 lata i okresie tym nie zaobserwowałem intensywnej rozbudowy struktur tej partii w terenie, co potwierdziły obecne wybory samorządowe. Ale robi się „dobrą minę do złej gry”. To, że poparcie tej partii utrzymuje się na poziomie 1-2% jest efektem głównie przychylności mediów.

Konstruktywna krytyka i oczyszczające rozmowy mogły być dla Lewicy uzdrawiające i stanowić zaczyn do jej skutecznej odbudowy. Klęski lewicy w ostatnich wyborach nie były efektem utworzenia koalicji, jak to próbują uzasadniać niektórzy działacze SLD, lecz konsekwencją tworzenia koalicji na ostatnią chwilę. Takie postępowanie miało swoje ważne uzasadnienie dla tej partii, bo właśnie działania w pośpiechu, na ostatnią chwilę, ułatwiały spacyfikowanie mniejszych koalicjantów i mniejszych ugrupowań. Takie działania sprawiały, że w trakcie kampanii wyborczej koalicja była mało rozpoznawalna i nie zintegrowana. Koalicja nie mogła przedstawić w szczegółach ciekawego programu dla Polski i rodaków, a spacyfikowani koalicjanci nie byli aktywni w kampanii.

Uczciwość, uczciwość i jeszcze raz uczciwość wobec siebie, lewicowego elektoratu i Rodaków a także odpowiedzialność za Polskę, nie tylko za własne kariery, pozwolą na zjednoczenie Lewicy. SLD nie potrafi przyjąć dobrych propozycji innych ugrupowań lewicowych, bo to w jego rozumieniu podważałoby przywództwo tej partii na lewicy. A przecież pozostałe ugrupowania tego nie podważają. Można było uchronić lewicę przed kompromitacją w wyborach prezydenckich, popierając kandydatkę Unii Pracy Wandę Nowicką zamiast Magdalenę Ogórek, która już w trakcie kampanii nie była kandydatką lewicy. Okazała się zwykłym „koniem trojańskim”. Ten „numer” Leszka Milera, który uległ urokowi pani Magdaleny, uruchomił zjazd lewicy po równi pochyłej w niebyt. SLD powinno zaprzestać prowadzenia polityki pacyfikowania małych partii lewicowych poprzez ciągłe ruchy pozorowane. Nikt nie neguje przywództwa SLD na lewicy, ale od przywódcy oczekuje się rozsądku i mądrości, która jest mądrością wszystkich.

Przykładem takich działań mogą być oba Kongresy Lewicy, które nie stały się zaczynem nowego. Pierwszy Kongres Lewicy – wiele działań, powołanie Rady Programowej i cisza przez blisko 2 lata to standardowe działanie tego ugrupowania, które przyjęło na siebie jego organizację. Wielkie oburzenie wywołał mój tekst, który ukazał się w Dzienniku Trybuna pt. „Lewica w starych koleinach” a potem dalej nic się nie działo, gdy proponowałem by pozostałe ugrupowania zwołały kolejny Kongres Lewicy, ale na warunkach równoprawnych dla wszystkich uczestniczących w nim ugrupowań i stowarzyszeń lewicowych. Reakcja SLD była natychmiastowa. Zwołano II Kongres Lewicy i co się stało? Spotkano się, przedyskutowano, „upuszczono powietrze z balonika” i znowu cisza. Mijają kolejne miesiące i lata, a partie nie rozliczają się z przyjętych na I i II Kongresie Lewicy uchwał i postulatów, nie mówiąc już o programie.

Kolejne wybory, tym razem samorządowe organizowane po długiej przerwie kampanijnej, mimo że zgodne z kalendarium stały się znowu zaskoczeniem dla lewicy. Gdy kilka tygodni wcześniej ukazał się mój kolejny tekst w Dzienniku Trybuna, pan Włodzimierz Czarzasty stwierdził, że chyba nie jestem zorientowany o prowadzonych rozmowach. Negocjacje związane z budowaniem koalicji do wyborów samorządowych i do dwóch kolejnych wyborów oczywiście się toczyły, ale według starych wzorów. Skutkiem tych działań był start wielu ludzi lewicy w obecnych wyborach z różnymi lokalnymi komitetami i Koalicją Obywatelską.

Kolega Czesław Cyryl nie dostrzega wielu błędów swoich kolegów, które nie pozwalają na odrodzenie się Lewicy. Jakoś tak łatwo przychodzi mu skreślanie tych, którzy nie przyjęli z „podkulonym ogonem” warunków SLD przy tworzeniu koalicji. To, że wielu przedstawicieli lewicy uczestniczyło w różnych koalicjach świadczyło o ich odpowiedzialności za losy kraju, z chęci bycia skutecznym w obronie samorządności. Nie chcieli oni powtórzyć błędu z ostatnich wyborów, kiedy to przegrana lewicy dała większość w Sejmie posłom PiS-u, co pozwoliło tej partii na samodzielne rządzenie. To my, ludzie lewicy przez chore ambicje niektórych liderów doprowadziliśmy do samodzielnych rządów PiS-u i dlatego jesteśmy współodpowiedzialni za ten bałagan w kraju, który jest efektem rządów PiS.

Według mnie szansą na odrodzenie się lewicy jest zwołanie Kongresu Nowej Lewicy. Kongres ten powinna zorganizować grupa inicjatywna, składająca się z przedstawicieli wszystkich ugrupowań lewicowych (po jednym przedstawicielu). Na Kongresie należy powołać zespół do wypracowania ogólnych założeń programowych, w krótkim wyznaczonym terminie i umowy współpracy ugrupowań lewicowych na najbliższe 3 kampanie wyborcze. Kongres ten należałoby zawiesić na 2 maksymalnie 3 miesiące do czasu opracowania założeń programowych i umów współpracy oraz ich zaopiniowanie przez poszczególne ugrupowania i stowarzyszenia lewicowe. Po tym czasie Kongres byłby wznowiony i w jego trakcie zostałyby przyjęte wypracowane założenia programowe i umowa współpracy.

Kongres nie byłby kolejnym pretekstem do ruchów pozorowanych, neutralizującym małe ugrupowania, ale byłby szansą skupienia większości ugrupowań lewicowych wokół określonego programu. Myślę, że w duchu odpowiedzialności za nasz kraj, w tej koalicji powinny być zarówno SLD i partia Razem jak i wszystkie pozostałe mniejsze lewicowe partie oraz ruchy społeczne nawet te, które w wyborach samorządowych uczestniczyły w egzotycznych koalicjach. W odróżnieniu od Czesława Cyryla nie skreślam żadnego człowieka lewicy. Musimy się „policzyć” i podjąć skuteczne działania, w przeciwnym razie będziemy ciągle emocjonować się sondażami i zastanawiać się, czy będzie powyżej progu 5%, czy też nie. W takiej sytuacji polska lewica nie będzie miała wpływu na losy naszego kraju, a suweren o przekonaniach lewicowych nie ze swojej winy, nie będzie miał swoich przedstawicieli w Sejmie i Senacie.

Na zakończenie mam apel do SLD i partii RAZEM. Jako współodpowiedzialni za Naszą Ojczyznę, nie angażujcie lewicowego elektoratu tylko po to by „upchnąć” do Sejmu, Senatu czy Europarlamentu kilku swoich dygnitarzy partyjnych lub by dostać kilka złotych subwencji. Starajcie się wreszcie myśleć pro państwowo i prospołecznie. To lewica ma największe szanse na odzyskanie lewicowego elektoratu z PiS, który poprzez niefrasobliwość lewicy odszedł od nas właśnie do tego ugrupowania.

Przewodniczący Rady Powiat

Unii Pracy w Opolu

Zdzisław Grygiel

Od administratora.

Jest to subiektywna ocena przewodniczącego Zdzisława Grygiela.