Wrocławska Unia Pracy zdecydowała.

Długotrwałe rozmowy wrocławskich unitów z liberalną Platformą Obywatelską, a wcześniej z obywatelską kandydatką na urząd prezydenta Wrocławia prof. Alicją Chybicką i udział w jej sztabie spowodowały zbliżenie tych partii, aby zdecydować o udzieleniu poparcia prof. Kazimierzowi Michałowi Ujazdowskiemu poparcia w wyborach na włodarza Miasta. Rada Powiatowa Unii Pracy podjęła również uchwałę o wspólnym starcie w wyborach do rady miejskiej Wrocławia. Rozmowy trwają co do startu unitów w koalicji wyborczej do sejmików wojewódzkich.  O wyborze koalicjanta decydować będą władze krajowe Unii Pracy. Wszystko powinno rozstrzygnąć się na Zarządzie Krajowym 20. czerwca, bądź na Radzie Krajowej 30. czerwca w Karpaczu.

Andrzej Puzio, sekretarz Zarządu Wojewódzkiego UP.

Czy lewica skorzysta…

Opole, dnia 29.05.2018r

Czy Lewica skorzysta z szansy?”

Patrząc na poczynania Lewicy odnosi się wrażenie, że na czele dwóch głów­nych partii lewicowych stoją ludzie pozbawieni wyobraźni i instynktu samozacho­wawczego. Obecna sytuacja polityczna w kraju stwarza niepowtarzalną szansę na od­budowanie polskiej lewicy. Toczące się „naparzanie” na prawicy sprawia, że lewica która nie jest bezpośrednim uczestnikiem tej jatki, może pozwolić sobie na recenzo­wanie toczących się wydarzeń i proponowanie rozwiązań zmierzających do naprawy państwa zdewastowanego przez PiS i przedstawienie niezbędnych korekt tych roz-wiązań, które są korzystne dla społeczeństwa, jak chociażby program Rodzina 500+ czy darmowe leki dla Seniora. W pierwszym z nich to wyłączenie z niego rodzin o wysokich dochodach a włączenie do niego pierwszego dziecka w rodzinach nieza-możnych i wprowadzenie zasady złotówka za złotówkę. W drugim przypadku to ko-nieczność zlikwidowania fikcyjności tego programu.

A jakie działania prowadzą obie główne partie lewicowe? Zamiast podjąć próbę zbudowania jak najszybciej wielkiej koalicji ugrupowań lewicowych, która przygotowałaby wspólnie założenia programowe i wspólny start w wyborach, każda z nich wyznacza sobie własne małostkowe cele.

SLD w przeprowadzanych sondażach kilka razy przekroczyło magiczny próg 5% i postanowiło ogłosić swój samodzielny start, zaś pozostałe ugrupowania mogą oczywiście z nimi startować w wyborach ale pod szyldem SLD. Partia ta zamiast podjąć inicjatywę budowania zjednoczonej lewicy i walczyć o poszerzenie elektoratu, w celu osiągnięcia wyniku pozwalającego na realizację własnego programu, przyj-muje wygodne minimalistyczne rozwiązanie polegające na przekroczeniu w najbliż-szych wyborach progu 5% i „wepchnięcie” do Sejmu kilku partyjnych notabli. Z pola widzenia tej partii znika Polska i potrzeba odbudowania Jej znaczenia na forum międzynarodowym. Po co poświęcać się budowie szerokiej koalicji lewicowej jeżeli wystarczy trochę poczekać i awantura na prawicy da jej sukces tj. przekroczenie pro-gu 5%. Kiepska wyobraźnia liderów partii nie pozwala dostrzec możliwości znaczne-go przekroczenia granicy przewidzianej dla koalicji. Aby liczyć się w kraju, zjedno-czona lewica powinna zawalczyć o poparcie społeczeństwa na poziomie minimum 15%. Prawica robi wszystko by nam to umożliwić a my przez wzajemne dąsy i animozje możemy pozbawić się tej szansy. SLD może być zdziwione wynikami najbliższych wyborów parlamentarnych, gdy weźmie w nich udział alternatywna do tej partii koalicja centrolewicowa.

Obecna sytuacja podobna jest do tej sprzed kilkunastu laty, kiedy to na skutek sporów politycznych na prawicy, lewica przejęła władzę. Sytuacja polityczna w Pol-sce tworzy niepowtarzalną szansę na odzyskanie przez lewicę wiarygodności i zna-czącej pozycji w kraju. Druga taka sytuacja może się nie powtórzyć.

Partia RAZEM, podobnie jak SLD, nie podejmuje działań jednoczenia lewicy a wszystkie wysiłki koncentruje na sobie tj. na przekonaniu Rodaków, że jest tym najzdrowszym, najlepszym szczepem odradzającej się lewicy. Chce przekonać obywateli, że jest partią nowoczesnej lewicy nie skażoną grzechami, które popełniła wcześniej lewica. Niestety, czasem słuchając niektórych współprzewodniczących odnosi się wrażenie, że w wielu elementach partia ta cofnęła się do zbyt odległej przeszłości. Przedstawiciele tej partii zachłysnęli się swoim niespodziewanym sukce-sem w poprzednich wyborach, zapominając że ten ich sukces był wynikiem szczę-śliwego zbiegu okoliczności; dobrego występu Przewodniczącego Partii RAZEM Adriana Zandberga i słabego przygotowania (występu) przedstawicielki Zjednoczonej Lewicy. Wielu rodaków w ostatniej chwili zdecydowało się zagłosować na Partię RAZEM, tym samym powodując wyeliminowanie kandydatów obu lewicowych komitetów wyborczych do Sejmu. To właśnie my – lewica swoją małostkowością, egoizmem, zawiścią i antagonizmami personalnymi sprawiliśmy, że od ponad 2 lat PiS demoluje nasz kraj. Tym bardziej w duchu odpowiedzialności za Polskę powinniśmy pozbyć się wzajemnych uprzedzeń i stworzyć szeroką Zjednoczoną Lewicę, która odzyska lewicowy elektorat w części przejęty przez naszą głupotę przez PiS. Szansa na jego odzyskanie, po niektórych decyzjach PiS-u, jest duża. Czy doświadczenie z ostatnich wyborów czegoś Nas nauczyło? Mam wrażenie, że niestety nie.

Zbliżają się wybory samorządowe, które wymagają dużej mobilizacji kadrowej gdyż partie lewicowe po ostatniej klęsce wyborczej poniosły spore straty osobowe, dlatego koniecznością jest wykorzystanie struktur wszystkich nawet najmniejszych partii lewicowych. To nasza jedność wsparta lokalnymi samorządowcami i OPZZ może być naszą siłą w tych wyborach. Wspólnym startem w wyborach samorządo-wych możemy rozpocząć promocję zjednoczonej lewicy i odzyskać wiarygodność. Czy dla dobra Polski lokalnej stać nas na szukanie porozumienia programowego i wspólnego startu w wyborach? Czas „ucieka” dlatego boczenie się na siebie i nie-podejmowanie działań integrujących lewicę może mieć swoje opłakane konsekwen-cje w najbliższych wyborach. Koalicja tworzona na ostatnią chwilę, w popłochu skazana jest na klęskę. Kompromis programowy, wcześniej przyjęte uczciwe zasady współpracy, w tym tworzenie wspólnych list, powinno być podstawą wspólnego startu w najbliższych wyborach. Partie lewicowe powinny wreszcie zrozumieć jedną ważną zasadę, że tylko zaakceptowane wspólne założenia programowe i uczciwe zasady współpracy będą gwarantem stworzenie zespołu, którego wspólny wysiłek może zapewnić im sukces. Taką strategiczną decyzją w wyborach samorządowych dla całej lewicy będą wspólni kandydaci na prezydentów w dużych miastach. Szczególnie ważny będzie dobry wynik w stolicy. Jest na to duża szansa, gdyż aktualne rządząca pani prezydent zrezygnowała ze startu w wyborach, a dotychczasowi kandydaci PO i PiS-u są słabi. Może warto rozważyć możliwość wyłonienia kandydata lewicy w prawyborach. Robert Biedroń, Marek Borowski i Andrzej Celiński byliby bardzo mocnymi kandydatami w tej rozgrywce.

Nie chciałbym być złym prorokiem, ale podzielona lewica w sytuacji nowej ordynacji wyborczej może ponieść sromotną klęskę w wyborach samorządowych a później wybory Parlamentarne mogą być tylko jej dopełnieniem. Wyborcy mogą się bowiem obawiać, że ich głos będzie głosem straconym, podobnie jak miało to miejsce w ostatnich wyborach parlamentarnych i będą głosowali na silną koalicje opozycyjna. Klęska wyborcza sprawi, że wówczas będziemy mieli bardzo dużo czasu na analizę własnych błędów i „pracę u podstaw”.

Na zakończenie przestroga dla Partii lewicowych o większym potencjale by wreszcie zrozumiały, że próby eliminowania mniejszych ugrupowań ze sceny poli-tycznej nie mają sensu, gdyż jedynie osłabiają pozycję lewicy w Polsce. „Przy-stawki”, które chcielibyście Państwo pochłonąć, mogą stać się dla Was przyczyną bardzo długotrwałej niestrawności.

Zdzisław Grygiel

Unia Pracy w Opolu

Od administratora.  A może nie ma już zapotrzebowania na lewicę w starym wydaniu, może należy skorzystać z idei liberałów i przenieść niektóre ich wartości do swego programu, bądź wspólnie budować antypisowski blok wyborczy?

Brudna gra PiSu

Brudna gra PiS-u z niepełnosprawnymi

Rząd i posłowie PiS-u prowadzą niezwykle nieuczciwą grę wobec osób niepeł­nosprawnych protestujących w Sejmie. Po fiasku negocjacji z protestującymi posta­nowili wziąć ich na wyczerpanie, a gdy i to się nie powiodło, skoncentrowali swoje wysiłki na ich dyskredytowaniu licząc, że te skomasowane działania i przedłużający się protest spowodują ich negatywny odbiór w społeczeństwie. By ten efekt jak najszybciej osiągnąć rządzący nie zamierzają „zasypywać gruszek w popiele”. Na spotkaniach z wyborcami wszyscy bez wyjątku powtarzają to samo kłamstwo – „Rząd zrealizował oba postulaty protestujących”. Aby wzmocnić negatywny odbiór protestu w społeczeństwie Marszałek Polskiego Sejmu postanowił dołożyć swoją cegiełkę w tej brudnej grze. Postanowił obciążyć protestujących decyzją o odwołaniu sesji Parlamentu Dzieci i Młodzieży i o zamknięciu Sejmu na czas „nocy muzeów”. Dziwne, szczyt parlamentarny NATO, dla którego wymagania dotyczące bezpieczeństwa są ostrzejsze, może się odbyć, natomiast sesja Parlamentu Dzieci i Młodzieży niestety nie.

Nie trzeba wybitnej inteligencji by dostrzec intencje tej paskudnej gry (prowo­kacji). Wszelkie wątpliwości w tej kwestii rozwiewają Wiadomości TVP – tuba pro­pagandowa PiS-u, które zamówiły sondaż dotyczący protestu niepełnosprawnych. Miał on wskazywać, że obecnie większość społeczeństwa nie popiera tego protestu. Wiadomo chodzi o złamanie ducha protestujących. Tę okrutnie nierówną walkę, bo toczoną przez PiS z osobami niepełnosprawnymi – jedną z najsłabszych grup w naszym społeczeństwie, rodacy powinni zapamiętać na długo. W cywilizowanym świecie taka sytuacja jest nie do pomyślenia, a w Polsce pod rządami PiS-u obnoszącego się wartościami chrześcijańskimi niestety tak.

Z. Grygiel

Gdzie Wasza twarz?

Trybuna.pl ” Niedawno nazywali go satrapą…”

SLD i Nowoczesna od dziś oficjalnie w koalicji wyborczej z Rafałem Dutkiewiczem. Wspólnym kandydatem na prezydenta miasta będzie urzędnik ratusza – Jacek Sutryk.

Dziś w obecności m.in. Włodzimierza Czarzastego i Rafała Dutkiewicza zaprezentowano kandydaturę Jacka Sutryka na prezydenta Wrocławia, dyrektora w urzędzie miejskim. Elementem porozumienia będą też wspólne listy do rady, na których znajdą się kandydaci SLD, Nowoczesnej i ludzie z ekipy aktualnego prezydenta.

Przewodniczący wrocławskiego SLD napisał dziś na Facebooku: „Podpisałem dziś, w imieniu SLD, list intencyjny o współpracy w wyborach samorządowych ze środowiskiem prezydenta Dutkiewicza i Nowoczesną oraz poparciu kandydatury Jacka Sutryka na prezydenta Wrocławia”. I dodał: „Jacek Sutryk. Człowiek, które życie zawodowe poświęcił Polityce Społecznej i Wrocławiowi. Więcej społecznik i samorządowiec, niż polityk. Wrażliwy społecznie, w poglądach m. in. socjaldemokrata. Wg mnie, bardzo dobry kandydat i bardzo dobry przyszły Prezydent Wrocławia”.

Tymczasem na początku 2015 roku Ciążyński w ostrych słowach atakował Dutkiewicza i jego ekipę, w której od lat jest Sutryk:

Prezydent Dutkiewicz rządzi stolicą Dolnego Śląska jak satrapa przy pomocy bliskich współpracowników, którzy stali się miejskimi oligarchami, oraz przy wsparciu Platformy Obywatelskiej, która we Wrocławiu jest przystawką partii prezydenckiej. Decyzję podejmuje bez oglądania się na opinię niezależnych grup eksperckich, miejskich aktywistów, opozycji i mieszkańców w ogóle.

W dzisiejszym ogłoszeniu nowej koalicji wyborczej brał też udział Marek Dydych, szef wojewódzkich struktur Sojuszu, który jesienią 2016 r. wszedł do rady nadzorczej miejskiej spółki Ekosystem. Marek Dyduch posiada potrzebne doświadczenie i niezbędne, wymagane prawem, kwalifikacje, aby sprawować taką funkcjętłumaczył dla „Gazety Wyborczej” tę nominację Arkadiusz Filipowski z ratusza.

W 2014 r. SLD prowadził kampanię samorządową pod hasłem „Nowy Ład: 3xTAK dla Wrocławia, 1xNIE dla Dutkiewicza”. W trakcie kampanii ówczesny kandydat Sojuszu składał na Dutkiewicza i jego ekipę doniesienia do prokuratury w związku z wydatkami na budowę stadionu.

Od moderatora: Gdzie wasza twarz socjaldemokratyczna? Ostał się pyszczek liska – chytruska.

W co gra SLD?

W co gra SLD?

Z chwilą, kiedy wrocławska Unia Pracy postanowiła udzielić poparcia obywatelskiej kandydatce na prezydenta Wrocławia prof. Alicji Chybickiej, ze strony sld-owców wylała się na unitów fala krytyki. Zarzucono im sprzeniewierzenie się ideałom ruchu lewicowego, ect. No bo jak to partia lewicowa może popierać bezpartyjną kandydatkę, posłankę z ramienia Platformy Obywatelskiej? Zdrada! Trwało to długo, do czasu, kiedy PO postanowiła zmienić kandydata, zastępując prof. Chybicką innym profesorem, Kazimierzem Michałem Ujazdowskim, kandydatem z pisowskim rodowodem, byłym wiceprezesem tej partii. Pewnie towarzyszom z Matejkowa (siedziba wrocławskiego Sojuszu) spadł kamień z serca. Szybko wykonali telefon do prominentnego działacza UP z zapytaniem czy Unia poprze tego kandydata. Odpowiedź była dla nich być może w miarę satysfakcjonująca, bo postanowili zaprosić kierownictwo wrocławskiej UP na spotkanie. Rozmowa była konkretna. Unici postawili sprawę jasno, żadnego startu unistów z list komitetu wyborczego SLD Lewica Razem, tylko w komitecie koalicyjnym. Nazwa do przyjęcia, bo aktualnie taka nazwa nadal istnieje i obowiązuje. Towarzysze zobowiązali się nasze warunki przedstawić na Konwencji Wojewódzkiej SLD przewodniczącemu SLD, Włodzimierzowi Czarzastemu. Czy to uczynili? Pewnie tak. Odzewu zero. SLD-owcy natomiast, kiedy do nas zgłaszali pretensje, jednocześnie prowadzili rozmowy z PO i liberalnym obozem urzędującego prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. Ba, nawet ustalali miejsca na litach wyborczych, aby 18 maja oznajmić wszem i wobec, że popierają kogoś, kto nawet jeszcze nie zgłosił swej kandydatury w wyborach na prezydenta miasta, Jacka Sutryka. I co na to wszystko szef SLD W. Czarzasty. Ma pasztet. Wszem i wobec przecież głosił i nadal głosi, że SLD do wyborów samorządowych idzie z UP, PPS, OPSS, KPEiR i kim tam jeszcze. No to wrocławski Sojusz stanął w rozkroku. Do miasta z Sutrykiem, a do sejmiku z kim? Kto z nimi zechce? W co gra SLD???

A Unia Pracy? Nadal prowadzimy rozmowy z Platformą Obywatelską, bo tylko Koalicja Obywatelska jest w stanie stawić czoła PiS, tak w wyborach samorządowych, jak i w wyborach parlamentarnych. Kto tego nie rozumie, obudzi się z ręką w… I jak tu nie przywołać przysłowia: „ Mądry Polak po szkodzie” Oby był mądry przed szkodą.

Unita

Dane osobowe znane moderatorowi.

Wiarygodność PiSu.

„Wiarygodność” PiS-u?
Hasło Jacka Kurskiego „ciemny Naród to kupi” we władzach partii PiS nie
traci na aktualności. W ostatnich poczynaniach tej partii widać również rękę PR-
owców PiS-u, którzy po nieudanym skoku w biznes wrócili do Rządu by w trybie pilnym podjąć próbę odbudowy wizerunku Premiera Mateusza Morawieckiego, po licznych Jego gafach i wpadkach. Ich błyskawiczne wielkie dzieło, oparte na haśle Prezesa TVP, zaprezentowano na ostatniej Konwencji Zjednoczonej Prawicy. Wielkim zaskoczeniem był fakt, że Premier Mateusz Morawiecki, ponoć światły człowiek, zgodził się na te „harce” po manowcach braku rozsądku. Zainwestował wiele by, przejść do historii Polski jako wielki Polak, twórca potęgi gospodarczej chyba już IV RP. Trzeba przyznać, że nawet los mu sprzyjał, bo sytuacja gospodarki światowej jest
korzystna, a tu z powodu tego absurdalnego krótkiego wystąpienia będzie musiał
chyba zapomnieć o tym marzeniu. Trudno było uwierzyć własnym uszom. Premier                           i niektórzy jego ministrowie zaproponowali nowe pomysły na wydatkowanie środków
publicznych, przy jednoczesnym braku pomysłu na kompleksową i spójną politykę
społeczną i przy wielu jeszcze niezrealizowanych wcześniejszych obietnicach wyborczych. Prezes Jarosław Kaczyński na tej ofercie przybił swoją kontrasygnatę i wysłał cały Rząd w Polskę, by „dobra zmiana” zaczęła głosić „dobrą nowinę”, mającą odwrócić tendencje spadkowe PiS w sondażach.
Szanowny Panie Prezesie! Skoro tak chętnie na Konwencji Zjednoczonej Prawicy i obecnie na spotkaniach Pańskich ludzi z Suwerenem prezentujecie bez zająknięcia nowe obietnice, to może wreszcie Pański Rząd przedstawi Suwerenowi tę swoją sławetną mapę drogową realizacji obietnic wyborczych z kampanii wyborczej z 2015r.  i ewentualnie tych nowych. Rząd próbuje przekonać nas, że dotrzymuje słowa i, że wiele obietnic już zrealizował. Rzeczywistość jest jednak zgoła odmienna, bo zgodnie z programem wyborczym PiS-u została zrealizowana tylko obietnica obniżenia wieku emerytalnego, ale bez przedstawienia skutków tej reformy dla przyszłych
emerytów. Pozostałe obietnice programowe nie zostały zrealizowane lub trudno
uznać je za wykonane, gdyż ich realizacja w bardzo istotny sposób odbiega od tego,
co prezentowano w kampanii wyborczej. Realizacja niektórych z nich ma wręcz znamiona oszustwa. To dlatego członkowie rządu zostali posłani w Polskę, by
„zaklinali rzeczywistość” i przekonywali Suwerena, że PiS wywiązuje się z obietnic wyborczych.  W tym przypadku posłańcy prezesa PiS-u kierują się drugą ważną zasadą dla
tej partii –„kłamstwa powtórzone po 1000kroć, stają się prawdą”
. W tej sytuacji warto odświeżyć rządzącym pamięć i przypomnieć niektóre z obietnic i nieuczciwe
praktyki w ich realizacji.
Darmowe leki dla seniora 75+ – PiS twierdzi, że obietnica ta została zrealizowana.
Tym stwierdzeniem kpi sobie z seniorów, którzy wydając miesięcznie na leki od 70zł
do 80zł z tytułu wprowadzenia tego programu zyskują zaledwie 4-8zł. Program ten
jest jedną wielką „ściemą” i nawet niewielkie środki jakie rząd przeznaczył na ten
program, nie zostały w pełni wykorzystane.
Umowy dotyczące kredytów frankowych – co się dzieje z ustawami dotyczącymi tego
problemu? Jakoś cicho o sztandarowym projekcie prezydenta i PiS-u. W kampanii
wyborczej partia ta była bardzo hojna, obiecywała przewalutowanie kredytów frankowych po kursie z dnia podpisania umowy kredytowej, a ówczesnym rządzącym
zarzucała brak dobrej woli. Dziś niektóre ustawy dotyczące tej sprawy zostały poddane przez Marszałka Sejmu procesowi hibernacji w sejmowej zamrażarce. PiS-owski rząd twierdzi, że obecnie realizacja tej obietnicy zawaliłaby finanse publiczne.
Skoro poprzednicy kłamali, to ten rząd tym bardziej kłamie, bo przecież jak twierdzi
premier Morawiecki, gospodarka jest w bardzo dobrej kondycji.
Podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 8tys. zł i w tym przypadku dopuszczono
się oszustwa. Miała to być jedna z pierwszych zrealizowanych obietnic. Kwota wolna
miała dotyczyć wszystkich. Okazało się jednak, że na realizację tej obietnicy nie ma
środków. I w tym przypadku premier Mateusz Morawiecki zakpił sobie z Suwerena.
Zaproponował bowiem takie rozwiązanie, na którym w pierwszym roku obowiązywania nowych zasad budżet państwa jeszcze zaoszczędził. Obietnica ta uzupełniona w roku następnym niewiele zmieniłaby w tej kwestii.
Panie Premierze! W kontekście Programu Rodzina 500+ i sytuacji na rynku pracy,
uczciwa realizacja tego punktu programu jest niezbędna, by zachęcać młode mamy do
powrotu na rynek pracy. Ta decyzja rozwiązałaby również problemy finansowe emerytów              i rencistów. Po co kombinować z trzynastymi pensjami czy też jakimiś dodatkami. Brak pomysłu na realizację kwoty wolnej od podatku potwierdza, że PiS nie
ma spójnego programu społeczno-gospodarczego a wdrażane są tak zwane przypadkowe pomysły z partyjnej „burzy mózgów”. Czy w programie premiera Mateusza
Morawieckiego nie ma miejsca dla ludzi pracy, dzięki którym do budżetu płynęłyby
pieniądze z ich podatków? Dlaczego w programie brakuje istotnych zachęt do szybkiego powrotu młodych rodziców na rynek pracy? Dlaczego to głównie program nierozsądnego rozdawania pieniędzy i wypychania pracowników z rynku pracy?  Wprowadzenie obiecanej kwoty wolnej od podatku jest szczególnie ważne przy obecnych niedoborach pracowników w gospodarce. Należałoby zastanowić się, czy kwota ta nie powinna być zwiększona do nawet 12.000zł/rok.
Tysiące samochodów elektrycznych na polskich drogach – to kolejna propozycja,
premiera, która nie ma nawet wspomnianej mapy drogowej jej realizacji.
Mieszkanie +. Miesiące mijają a program jest dalej w powijakach. Ale najgorsze w
tej sprawie jest to, że początkowe wyliczenia okazały się nierealne. Zwiększenie cen
wynajmu może zmniejszyć dostępność tych mieszkań dla rodzin, które miały być
głównym beneficjentem tego programu. Mówi się o możliwych dopłatach państwa
do ich wynajmu. Jednak najgorszy w tej całej sprawie jest sposób pozbywania się lokatorów tych mieszkań, gdy będą mieli problemy z regulowaniem czynszu. Będą oni
po prostu wyrzucani na bruk. Panie Premierze, może warto zatrzymać się na chwilę i
przeanalizować na nowo założenia do tego programu a nie jak pijany, odbijać się od
ściany do ściany i rzucać co rusz nowe „genialne” pomysły generujące co rusz nowe
wydatki ze środków publicznych. Wiadomo, że było to tylko hasło wyborcze nie posiadające dopracowanych szczegółów programowych, tak jak kiedyś program „3mln. mieszkań”.
Chyba zgodzi się pan, że szkoda tracić czas na dalsze wyliczanie realizowanych w sposób mocno zmodyfikowany obietnic wyborczych lub tych których realizacja jeszcze nie została podjęta. Nawet ten sztandarowy program Rodzina 500+ nie został zrealizowany zgodnie z deklaracją wyborczą. W tym przypadku odnosi się wrażenie, że w Ministerstwie Rodziny mają problemy z liczeniem. Poza bezspornym faktem, że program ten wiele rodzin wyciągnął z biedy, to jednak trzeba powiedzieć, że istotną część rodzin które wymagają wsparcia program ten odrzucił, jak chociażby matki samotnie wychowujące jedno dziecko. Minimalne przekroczenie progu dochodu wyłączyło je z programu a przecież wystarczyłoby wprowadzić zasadę złotówka
za złotówkę i problem zostałby rozwiązany. Wprowadzony program Rodzina 500+
wręcz pogorszył sytuację tych dzieci, bo rządowi nie starczyło środków na rewaloryzację zasiłku rodzinnego. Niezrozumiałym jest również fakt kierowania tej pomocy
do rodzin bardzo zamożnych. Program ten powinien być skierowany do wszystkich
dzieci w rodzinach o określonym rocznym dochodzie netto (np. do 100.000zł/rok)
ustalanym w maju, po rozliczeniu rocznego zeznania podatkowego. Decyzja o przyznaniu pomocy powinna obowiązywać przez rok, niezależnie od zmiany dochodu.
Nawet podjęcie pracy przez rodzica w danym roku nie powinno powodować utraty
prawa do korzystania z programu Rodzina 500+ do końca roku rozliczeniowego, w
którym osoba ta podjęła pracę. Takie postępowanie uprościłoby procedurę przyznawania świadczenia Rodzina 500+ i pozwoliłoby zaoszczędzić znaczne środki z przeznaczeniem na inne cele. PiS jednak nie próbuje wypracować kompleksowej spójnej
polityki społecznej, bo traktuje ją jedynie jako możliwość kupowania przychylności
Suwerena. Kiedy będzie to konieczne, „sypniemy groszem”, czego przykładem mogą
być ostatnie obietnice z Konwencji Zjednoczonej Prawicy.
Panika, jaka ogarnęła koalicję po spadku notowań PiS-u w ostatnich sondażach,
skłoniła ją do nowych obietnic. Pech chciał, że po tej dziwnej Konwencji w Sejmie
rozpoczął się protest pełnoletnich osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. Wszystko to co się dzieje w trakcie tego protestu odsłania rzeczywisty cel realizowanej polityki społecznej PiS-u. Arogancja i brak empatii Rządzących w stosunku do osób niepełnosprawnych jest niepojęta, bo w uszach jeszcze brzmią nam słowa polityków PiS z kampanii wyborczej i z expose Pani premier Beaty Szydło o pokorze i wsłuchiwaniu się w głos Suwerena. To co dzieje się od ponad 20-tu dni w Sejmie pokazuje, jak „wiarygodna” jest rządząca koalicja. Z jednej strony twierdzi, że w
budżecie nie ma środków na realizację zasadniczego postulatu niepełnosprawnych a z
drugiej podtrzymuje niektóre absurdalne obietnice z ostatniej Konwencji. By można
było w trybie pilnym zrealizować główny postulat protestujących, przedstawiamy
źródła jego sfinansowania. Program Rodzina 500+ należy skorygować ograniczając
go jedynie do rodzin o określonych dochodach, wyprawkę szkolną ograniczyć do
rodzin o bardzo niskich dochodach, zlikwidować stanowisko wicepremiera do Spraw
Społecznych (zwłaszcza po ostatnich występach pani Beaty Szydło) i stanowiska
polityczne w ministerstwach, a zaoszczędzone w ten sposób środki przeznaczyć na
realizację wspomnianego głównego postulatu protestujących lub zaproponować im
kwotę jaka wynikać będzie z tych oszczędności.
Na zakończenie krótka refleksja. Eksperyment prezesa z premierem Mateuszem Morawieckim jest wyjątkowo nieudany. Panu Mateuszowi Morawieckiemu można tylko współczuć, bo dla swoich chorych ambicji politycznych, które przekraczają jego możliwości, roztrwonił swój dorobek dobrego menedżera bankowego. W swojej krótkiej karierze szefa rządu popełnił tak wiele gaf,         że można by nimi obdzielić kilku premierów. Sposób, w jaki premier prowadził rozmowy z protestującymi w Sejmie osobami niepełnosprawnymi praktycznie dyskwalifikuje go jako szefa
rządu. Nie tłumaczy go nawet fakt, że prezydent Andrzej Duda swoją wcześniejszą wizytą                w Sejmie i złożonymi obietnicami mocno przyparł go do „muru”.
Unii Pracy
w Opolu
Opole, 14.05.2018
Od moderatora. Przepraszam za „rozjechany” tekst. Pochodzi  z pdf.