Zebranie Rady Krajowej UP

Po raz ostatni w tym roku zebrała się Rada Krajowa Unii Pracy, aby omówić efekty całorocznej pracy organizacji terenowych, a także władz krajowych.A ponieważ zebranie odbyło się tuż przed świętami Bożego Narodzenia i przed końcem roku, była też okazja do złożenia sobie okolicznościowych życzeń. Efektem ożywionej i merytorycznej dyskusji nad aktualną sytuacją polityczną w kraju jest uchwała rady krajowej, której treść znajduje się poniżej.Następne zebranie zaplanowano w pierwszym kwartale przyszłego roku.
Administrator.

Uchwała
Rady Krajowej Unii Pracy
z dnia 16 grudnia 2017 roku

w sprawie sytuacji w Polsce i zbliżających się wyborów
samorządowych.

Unia Pracy, od 25 lat łącząc ludzi lewicy ponad historycznymi podziałami, uznaje demokrację za fundament pomyślności Polski i bezpieczeństwa jej obywateli. Dlatego też szanujemy wolę wyborców, którzy powierzyli PiS i jej koalicjantom większość w Sejmie i Senacie oraz sprawowanie rządów w Polsce. Doceniamy też i popieramy decyzje obecnego Rządu, przyznające w większości niezamożnym obywatelom świadczenia, których poprzednie rządy nie mogły bądź nie umiały zapewnić. Chcemy wierzyć, że podjęte decyzje wynikały z wrażliwości społecznej rządzących partii a nie zimnej kalkulacji politycznej.
Jednocześnie Unia Pracy sprzeciwia się stanowczo wykorzystywaniu przez PiS i jej koalicjantów zdobytej władzy do niszczenia instytucji, stworzonych zgodnie z Konstytucją dla kontrolowania rządzących i uniemożliwiania im budowy rządów autorytarnych, sprawujących władzę i przeprowadzających wybory poza wszelką kontrolą. Zniszczenie pozycji Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, zawłaszczenie Prokuratury, Państwowej Komisji Wyborczej, mediów publicznych, przyzwolenie rządzących dla ruchów jawnie nacjonalistycznych i faszyzujących stanowią rzeczywiste zagrożenie dla bezpieczeństwa każdego obywatela w Polsce.
Lekceważące podejście PiS do sądów, instytucji Unii Europejskiej, której Polska jest członkiem, zachowania ministrów niezrozumiałe dla organów i sojuszników Polski w NATO narażają bezpieczeństwo Polski i jej przyszłość.
W tej sytuacji Unia Pracy za kluczowe uznaje stworzenie przed zbliżającymi się wyborami koalicji sił politycznych, umożliwiających obronę Polski przed rosnącym zagrożeniem wywoływanym przez obecne rządy prawicy. W tym celu Rada Krajowa upoważnia Zarząd Unii Pracy do prowadzenie rozmów i prac zmierzających do stworzenia takiej koalicji i podpisania odpowiedniego porozumienia.
Jednocześnie Rada Krajowa Unii Pracy wyraźnie oświadcza, że odsunięcie od władzy PiS i jej koalicjantów nie może oznaczać powrotu do dominującego w III RP neoliberalizmu, lekceważącego traktowania większości obywateli przez elity oraz ograniczania świadczeń przyznanych obywatelom, w tym również przyznanych przez obecny rząd i parlament.

Za Radę Krajową Unii Pracy

Elżbieta Zakrzewska
Przewodnicząca RK UP

Wąsowo, dnia 16,12,2017r.

Prof. A. Chybicka”Jeśli wygram…”

Prof. Alicja Chybicka: jeśli wygram wybory we Wrocławiu, odejdę z kliniki
Tomasz Pajączek
wczoraj 23:33
FACEBOOK | 26
TWITTER | 0
KOPIUJ LINK
97 SKOMENTUJ
Ta klinika, niezależnie od tego, czy ze mną na czele, czy beze mnie, doskonale sobie poradzi i utrzyma ten poziom. Jeśli jednak zostanę prezydentem Wrocławia, będę musiała zrezygnować i nie będę dłużej kierowała Przylądkiem Nadziei – mówi w wywiadzie dla Onetu prof. Alicja Chybicka, obywatelska kandydatka PO na prezydenta Wrocławia.
Prof. Alicja Chybicka Foto: Tomasz Pajączek / Onet
Prof. Alicja Chybicka
97
‹ wróć

Chybicka zapowiedziała, że jeśli wygra wybory prezydenckie we Wrocławiu, zostanie ogłoszony konkurs na nowego kierownika Przylądka Nadziei
Zdaniem Chybickiej priorytetem Wrocławia powinna być walka ze smogiem oraz budowa nowych linii tramwajowych
Kandydatka rekomendowana przez PO ma nadzieję, że przed wyborami poparcia udzielą jej także Nowoczesna oraz obecny prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz

Tomasz Pajączek, dziennikarz Onetu: Dlaczego chce być pani prezydentem Wrocławia? Po co to pani?

Prof. Alicja Chybicka, obywatelska kandydatka PO na prezydenta Wrocławia: Wrocław potrzebuje nowego spojrzenia na mieszkańca, zarówno tego młodszego, jak i starszego. Wrocław jest pięknym miastem. Do tej pory rządzące ekipy zrobiły bardzo dużo dobrego. Wybudowały piękne obiekty i rozsławiły Wrocław na cały świat.

Przez ostatni rok wiele się jednak w moim życiu zmieniło. Najpierw zostałam kandydatką na kandydata na prezydenta Wrocławia, a następnie już oficjalnie kandydatką. W tym czasie odbyłam wiele spotkań z mieszkańcami Wrocławia oraz z przedstawicielami rad osiedli.

I co pani wyniosła z tych spotkań?

Wiem, że mogę zrobić dużo dobrego dla Wrocławia, a przede wszystkim dla mieszkańców.

Co na przykład?

Trzeba szybko i energicznie rozprawić się ze smogiem. Nie w ciągu 10 lat, jak zakłada przyjęta dla Wrocławia uchwała antysmogowa, ale znacznie szybciej. Dzieci, które teraz się rodzą, za 10 lat będą już bardzo chore, a wielu wrocławian nie będzie już na tym świecie z powodu chorób, które towarzyszą smogowi. Dlatego trzeba przyjąć za priorytet życie i zdrowie ludzkie, i zrobić wszystko, żeby w mieście szybciej niż w 10 lat pozbyć się tzw. kopciuchów i nie palić węglem.

Wrocławiowi potrzebna jest także stacja pomiarowa z prawdziwego zdarzenia, żeby dokładnie wiedzieć, gdzie te kopciuchy są, ile ich jest, i które kamienice można podłączyć do elektrociepłowni. Na to wszystko w mieście muszą się znaleźć środki.

Musimy doprowadzić do takiej sytuacji, żeby wychodząc na powietrze, nie było potrzeby zakładania maseczek, bo tak naprawdę my dziś powinniśmy przez całą zimę chodzić po dworze w maseczkach.

Jest pani lekarzem. Smog naprawdę prowadzi do śmierci?

Mam w klinice całą masę dzieci chorych na nowotwory. Tych zachorowań jest więcej niż kiedyś. Jest cała lista chorób, które wywołuje smog. To są m.in. choroby płuc i serca, astma, nie tylko nowotwory. Trzeba zacząć działać. Najlepiej już.

Wielu pani politycznych konkurentów nie do końca serio traktuje pani kandydaturę. Pojawiają się opinię, że jeszcze przed wyborami PO wymieni panią na kogoś innego. Jak pani reaguje na tego typu komentarze?

Przyznam szczerze, że nie słyszałam takich opinii. Każdy ma jednak prawo myśleć, co tylko chce.

Gdyby została pani prezydentem Wrocławia, to co będzie z Przylądkiem Nadziei, którym pani kieruje? Były prezydent Wrocławia Bogdan Zdrojewski już jakiś czas temu powiedział, że nie da się być prezydentem Wrocławia i zarządzać kliniką.

Kieruję kliniką 17 lat, a pracuję w niej 43 lata. W tym czasie wypromowałem 15 doktorów, sześciu samodzielnych pracowników nauki, w tym dwóch profesorów.

Grzegorz Schetyna: Chybicka najlepszym kandydatem zjednoczonej opozycji na prezydenta Wrocławia

Zobacz więcej

Nikt absolutnie nie podważa pani wybitnych dokonań. Ale co z pogodzeniem tych dwóch funkcji?

Ta klinika, niezależnie od tego, czy ze mną na czele, czy beze mnie, doskonale sobie poradzi i utrzyma ten poziom. Mam naprawdę dwóch wyśmienitych zastępców, którzy w wielu sprawach zastępują mnie już od sześciu lat i wykonują kawał świetnej roboty. Ja oczywiście w okresie, kiedy nie ma posiedzeń Sejmu, a wcześniej Senatu, jestem w klinice. Jeśli jednak zostanę prezydentem Wrocławia, będę musiała zrezygnować i nie będę dłużej kierowała Przylądkiem Nadziei. Zostanie pewnie wówczas ogłoszony konkurs na nowego szefa. Być może kierowanie kliniką przejmie któryś z moich zastępców. Zespół, którym cały czas mam zaszczyt kierować, jest liczny, świetnie wykształcony i moje przejście do Ratusza – do innego zadania – nie będzie bolesne dla samego zarządzania kliniką dziecięcą.

Nie dopuszczę jednak do sytuacji, by rodzice małych pacjentów, stracili możliwość dostępu do mnie. Ja codziennie – mailowo i telefonicznie – otrzymuję z całej Polski prośby o konsultacje medyczne dzieci chorych na nowotwory. Tego nie zaprzestanę. Zawsze będę w stanie wygospodarować w soboty dwie godziny, żeby przyjechać do kliniki i zobaczyć się osobiście z dziećmi. Każdy zawsze będzie mógł u mnie swoje dziecko skonsultować. To się nie zmieni.

Jak na razie prowadzi pani we wszystkich badaniach sondażowych, choć nie ma pani dużej przewagi nad resztą stawki. Jak pani podchodzi do tych wyników?

Z dobrych wyników zawsze trzeba się cieszyć. Mam nadzieję, że w ciągu roku moje słupki poparcia urosną do ponad 50 procent. Tego bym sobie życzyła. Do każdego sondażu podchodzę jednak z pokorą. Sondaż to sondaż. Należy wierzyć w sondaże i nie zamykać oczu na ich wyniki, szczególnie gdy wszystkie badania wychodzą podobnie.

A to, że jest pani pierwsza w sondażach, to panią jeszcze mocniej mobilizuje?

Absolutnie. To mnie mobilizuje do jeszcze większej i cięższej pracy, by za rok osiągnąć ponad 50 proc. w pierwszej turze.

Na razie mamy we Wrocławiu, poza panią, jeszcze dwóch innych oficjalnych kandydatów na prezydenta – Jerzego Michalaka z DRS i Roberta Butwickiego, który jest niezależny. Jest kilku potencjalnych kandydatów, m.in. Mirosława Stachowiak-Różecka, Michał Jaros i Jacek Sutryk. Kogo się pani obawia najbardziej?

Nikogo się nie obawiam. Nigdy nie traktowałam żadnych wyborów, a będę startować po raz trzeci, jako wojny czy walki. Nie prowadzę kampanii negatywnej, tylko zawsze pozytywną. Uważam, że fajnie by było, gdyby w polityce wszyscy opierali się na merytoryce i nie stosowali wojennych zagrań. Takie jest przynajmniej moje podejście do polityki, taką mam naturę i tego się będę trzymać. To się już nie zmieni.

Przez najbliższy rok planuję jeszcze częściej spotykać się z mieszkańcami. Wielu wrocławian już teraz zaczepia mnie na ulicy, by ze mną porozmawiać – i to nie tylko na Grabiszynku, gdzie mieszkam, ale też w innych częściach miasta, albo gdy jadę tramwajem, bo ja bardzo lubię jeździć po Wrocławiu tramwajami, głównie po to, żeby zobaczyć miasto z innej perspektywy. Przy okazji dodam, że jestem zwolenniczką w pełni niskopodłogowych pojazdów. Niestety tramwaje, które ostatnio zostały zakupione przez miasto, niskopodłogowe są tylko w jednym miejscu, co jest sporym utrudnieniem dla wielu osób. Jako prezydent na pewno będę kupowała tramwaje bardziej luksusowe, bo wiem, że one będą służyły mieszkańcom przez długie lata.

Pani już zapowiedziała, że jeśli wygra wyboru, to za pani kadencji co roku będzie otwierana co najmniej jedna nowa linia tramwajowa. To możliwe?

Oczywiście. To jest tylko i wyłącznie kwestia priorytetów. Dla mnie priorytetem jest zdrowie mieszkańców, a zatem walka ze smogiem, ale niezwykle ważna jest także komunikacja. Tylko budowa nowych linii tramwajowych może zachęcić mieszkańców do przesiadania się z samochodu na komunikację. Nowe linie były obiecywane od kilku lat, ale nie licząc Kozanowa, żadna z nich nie powstała. Dopiero teraz miasto ruszyło z budową torowiska na Hubskiej. Tymczasem do wielu osiedli dojeżdża dziś tylko autobus, który stoi w korku – i to jest spory problem dla mieszkańców.

W przyszłym roku ma ruszyć budowa tramwaju na Popowice oraz linii tramwajowo-autobusowej na Nowy Dwór. Jeśli za rok to pani wygra wybory, to gdzie powstaną kolejne linie?

Jeśli wygram wybory, do 2022 roku powstaną linie tramwajowe na Jagodno, Swojczyce i Ołltaszyn i Psie Pole, nie chcę jednak dziś mówić, w jakiej kolejności. Decyzja w tej sprawie powinna zostać podjęta w oparciu o potrzeby mieszkańców. Tramwaje to jednak nie wszystko. Powstanie także siedem linii Szybkiej Kolei Miejskiej we współpracy z marszałkiem województwa.

Nigdy nie chciała pani zapisać się do Platformy Obywatelskiej?

Nie chciałam.

Dlaczego?

Startuję z list PO i bardzo szanuję PO. Kiedy po raz pierwszy zdecydowałam się wystartować w wyborach do Senatu, byłam proszona przez wszystkie ugrupowania. Postawiłam jednak na Platformę, dlatego że jej program od początku mi odpowiadał.

Uważam jednak, że kierownik kliniki, podobnie jak prezydent miasta nie powinien należeć do żadnego ugrupowania. Chcę być prezydentem wszystkich wrocławian.

Grzegorz Schetyna wielokrotnie podkreślał, że darzy panią sympatią. Czuje pani wsparcie ze strony szefa PO?

Czuję wsparcie od samego początku, czyli od momentu, kiedy zostałam senatorem. Wtedy jeszcze szefem PO był Donald Tusk. Teraz czuję wsparcie Grzegorza Schetyny, z czego bardzo się cieszę. Ale czuję też wsparcie ruchów miejskich oraz innych ugrupowań – Unii Pracy i PSL.

Zależy pani na poparciu Nowoczesnej i obecnego prezydenta Rafała Dutkiewicza?

Wierzę, że tak się stanie, że zarówno prezydent Rafał Dutkiewicz, jak i Nowoczesna z Katarzyną Lubnauer na czele, w którymś momencie poprą moją kandydaturę i połączymy siły.

Gdyby była pani prezydentem Wrocławia i podczas obchodów z okazji święta niepodległości doszłoby do takiej sytuacji, jaka miała miejsce w tym roku we Wrocławiu, kiedy w ludzi rzucane były petardy i race, to zdecydowałaby pani o rozwiązaniu takiego zgromadzenia?

Tak jak w chorobach najważniejsza jest profilaktyka, tak przy organizacji tego typu marszów potrzebna jest prewencja. To prezydent miasta wydaje zgody na marsze i doskonale wie, jakie będą trasy tych marszów. Trzeba zrobić wszystko, żeby nie dopuścić do sytuacji, jaka miała miejsce w tym roku. Jeśli jednak mimo dobrej obstawy taka sytuacja się wydarzy, to trzeba ją przerwać, żeby nie dopuścić do tragedii.

Pani zdaniem Wrocław ma problem z rasizmem i nietolerancją?

Zawsze uważałam, że Wrocław jest wielokulturowy i takiego problemu nie ma. I przez wiele lat na tle innych miast ten problem nie był widoczny. Od dwóch lat mamy jednak do czynienia z masakrycznym wręcz wzrostem tego problemu na terenie całej Polski – i niestety część wrocławian dała się temu porwać. Bardzo nad tym boleję, bo uważam, że miasto jest dla wszystkich, niezależnie od tego, jaki kto ma kolor skóry, jakiej jest orientacji seksualnej lub jakiego jest wyznania.

Ma pani swój pomysł na piłkarski Śląsk Wrocław, jeśli do przyszłorocznych wyborów prezydenckich miasto nie sprzeda klubu?

Na to pytane nie odpowiem panu wprost. Mam swój pomysł i wiem, co bym chciała zrobić ze Śląskiem. Na razie jednak nie chcę palić tego projektu.

Jeśli pani wygra, wyciągnie pomocną dłoń do koszykarskiego Śląska?

Wszystko, co ma w tytule Wrocław, będzie zasługiwało na wsparcie miasta. I wcale nie chodzi o przekazywanie klubom sportowym pieniędzy z miejskiego budżetu. Ważne, żeby pomóc w zdobyciu takich sponsorów, żeby wrocławskie kluby stały się potęgą.

Ma już pani skompletowany swój team, z którym chciałaby iść do wyborów, a później do Ratusza?

Na razie tworzę program ze sztabem ludzi. Jest jednak za wcześnie, żeby mówić o obsadzie jakichkolwiek stanowisk.

Jak zamierza przekonać pani do siebie wrocławian?

Dokładnie tak samo, jak robiłam to do tej pory. Mam zamiar odwiedzić wszystkie rady osiedla, żeby wiedzieć, jakie problemy i potrzeby mają poszczególne osiedla.

To wystarczy?

Nie. Dlatego na wszystkie tego typu spotkania zapraszam mieszkańców. Niech wiedzą, że do nich przyjadę. Zresztą, jeśli wygram wybory we Wrocławiu, to będę stosowała taką zasadę, że to ja będę jeździła do mieszkańców, a nie na odwrót. Chcę widzieć wszystko na własne oczy, zależy mi na informacji z pierwszej ręki, czyli od mieszkańców. Wielu z nich zgłasza mi i skarży się na dość trudny kontakt z obecnie funkcjonującym urzędem. Czas to zmienić.

Z prof. Alicją Chybicką, obywatelską kandydatką PO na prezydenta Wrocławia, rozmawiał Tomasz Pajączek