Kongres Regionów w NFM

Witam i przekazuję do wykorzystania:  LINK DO KONGRESU REGIONÓW; 

http://www.kongresregionow.pl/ dotyczący zaczynającego się jutro KONGRESU REGIONÓW w NFM we Wrocławiu..
info na stronie Fundacji: www.frdl.org.pl

Czy prezydent miasta to menedżer, czy polityk? KRZYSZTOF ŻUK: Tworzenie polskiego systemu samorządu powiązane było z wdrożeniem modelu zarządzania zbliżonego do tego z podmiotów gospodarczych – prezydent jako dobry menedżer, który potrafi uruchomić posiadane zasoby rzeczowe, finansowe i ludzkie w celu realizacji określonej strategii. Ale ta formuła wyczerpała z czasem swe możliwości. Ci, którzy to zauważyli – pierwsza chyba prezydent Gdyni Franciszka Cegielska – zaczęli włączać mieszkańców w zarządzanie. Gdy w 2010 r. zostałem prezydentem Lublina, od razu założyłem, że zaproszę mieszkańców do współrządzenia miastem. Lublin zresztą jest miejscem szczególnym, ponieważ potrzeba aktywności była u nas zawsze niezwykle silna; wręcz wybuchła podczas aplikacji o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. (Tekst: Anna Wilk w NEWSWEEKU)  Cały wywiad w najnowszym Newsweeku.

W kongresie uczestniczą eksperci jak: Paweł Łukasiak, Prezes Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce, Jerzy Wójcik, Zastępca Redaktora Naczelnego Gazety Wyborczej, Robert Feluś, Redaktor Naczelny Faktu, Marek Borowski, Prezes Federacji Polskich Banków Żywności, Katarzyna Dulko-Gaszyna, Kierownik ds. zrównoważonego rozwoju w IKEA. To tylko niektóre z nazwisk na liście prelegentów Forum Trzech Sektorów w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu. Unikalna platforma współpracy organizacji pozarządowych, biznesu i samorządów zadebiutuje 27 września.

– Chodzi o to, by kluczowi specjaliści z kluczowych dziedzin na Forum Regionów zastanowili się wspólnie nad naprawdę najważniejszymi wyzwaniami i ich realną przydatnością;.

— Budowa zaufania w sieci,

— finansowanie działań społecznych,

— znaczenie zaangażowania społecznego biznesu,

— szanse na obecność z naszymi inicjatywami w mediach,

Dlatego organizowanych jest w ciągu jednego dnia pięć debat, które zakończą się konkretnymi wnioskami. A każdy uczestnik Forum otrzyma specjalny raport, który ma pomóc w działaniu – tłumaczy Jan Domaniewski, Dyrektor Programowy Forum Trzech Sektorów. – Lista panelistów rośnie.

Zaproszenie przyjęli;  prof. Joanna Dzwończyk z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie oraz Jacek Królikowski, Prezes Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego. Wśród gości są także Joanna Ciszewska, Dyrektor ds. Projektów Polskiego Instytutu Dyrektorów oraz Paweł Niziński, Partner Goodbrand CEE oraz CEO better. Organizatorom zależy na różnych spojrzeniach i różnych doświadczeniach. Szukają wspólnych interesów na styku trzech sektorów.

Stąd równolegle odbywa się „Forum Trzech Sektorów” a jego program jest dostępny na stronie www.forum3sektorow.pl.

VII Kongres Regionów Wrocław 2016, któremu towarzyszy wspomniane Forum Trzech Sektorów, w dniach 26 i 27 września w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu, to największe w Polsce wydarzenie grupujące przedstawicieli administracji samorządowej i państwowej oraz świata biznesu, nauki i organizacji pozarządowych, a także reprezentantów sportu, kultury i mediów. Kongres Regionów tworzy kontekst dla Forum Trzech Sektorów. Najważniejszy jednak będzie efekt spotkania. Poprzeczka jest podniesiona wysoko. Bardzo dużo dobrego w interesującej nas dziedzinie udało się dokonać sopockiej Konkordii. Ona jako pierwsza zaczęła z taką determinacją mówić o potrzebie efektywizacji i profesjonalizacji działań społecznych. Bez względu na to, kto je podejmuje – zaznacza Jan Domaniewski.

Niezbędne informacje:

O Forum Trzech Sektorów: http://forum3sektorow.pl/
Pytania związane z Forum: info@forum3sektorow.pl
O Kongresie Regionów: http://www.kongresregionow.pl/

pozdrawiam,
Leszek Pieczyński

 

Prośba członka UP.

Uprzejmie i serdecznie  proszę   Dyrektora Biura ds Partycypacji Społecznej Urzędu Miasta Wrocławia Pana Bartłomieja Świerczewskiego o:

– zwrot pierwotnie sporządzonej listy danych kontaktowych osób dobrowolnie  deklarujących chęć współpracy i otrzymywania tekstów od uczestników konferencji „ZARZĄDZANIE MIASTEM”,

– życzliwe i szczodre  przekazanie  na adres : hs421@wp.pl

a/ materiałów wyświetlanych projektorem przez  referujących gdy zechcą nam podarować ,

b/  linków do nagranego filmu z całej konferencji,

c/   protokołu  i wniosków z tej konferencji oraz innych opracowań pomocnych w pracy dla  aktywistów i społeczników rad osiedlowych,

d/  opisu  wymogów   i  zasad umożliwiających komunikowanie się obywateli  z sobą  w grupach i w wirtualnych salach konferencyjnych w skype ( do 25 osób) i w paltalk-u   do 500 osób jednocześnie,

e/  listy  danych kontaktowych ( telefony, adresy e-mail  oraz www ) wszystkich wrocławskich rad osiedlowych.

celem rozsyłki na adresy e-mail uczestników.

z ukłonami  i pozdrowieniami

Henryk Swół   kom. 601 42 44 90  – zapraszam na  grupowe darmowe rozmowy w skype u:  henryksw  nawet codziennie po godzinie 21.00, a w sprawach rad osiedli tylko w niedziele.

Henryk Swół.

 

Krótka pamięć Piotra, a może jej brak?

Obchody rocznicy podpisania porozumień sierpniowych bez udziału ich sygnatariusza, Lecha Wałęsy. W trakcie uroczystości przemawiać będą prezydent Andrzej Duda i przewodniczący Solidarności, Piotr Duda. „Chwilami nie potrafię odróżnić tego, czego prezydent nie potrafi, od tego, czego nie chce. Jak go słuchałem – jak on się tak strasznie nadymał, te miny takie robił – to można było mieć wrażenie, że to jest jakiś weteran zasłużony w obaleniu komunizmu. No a tak się składa, że z powodu wieku w tym nie uczestniczył” – powiedział były działacz opozycji w PRL prof. Ryszard Bugaj, który odniósł się do ostatniego przemówienia Andrzeja Dudy w kościele Mariackim w Gdańsku podczas pogrzebu „Inki” i „Zagończyka”.

– Ja byłem – w odróżnieniu od obu panów Dudów – przy podpisywaniu porozumień w sali BHP. No, ale przemawiał będzie Piotr Duda, który był tam, gdzie stało ZOMO – ja mówię „tam, gdzie stało ZOMO” bo był żołnierzem i strzegł telewizji. No więc tam, gdzie stało również ZOMO – wspomniał Zbigniew Janas.

Źródło: Dziennik.pl

Tytuł od administratora.

 

Ruszyła kampania sprawozdawczo – wyborcza.

Realizując zapisy Statutu Unii Pracy i Uchwały Rady Krajowej z dnia 23 lipca 2016 roku w sprawie zwołania XVI Kongresu Partii na Dolnym Śląsku zapoczątkowano kampanię sprawozdawczo wyborczą w kołach , powiatach, okręgach. Jako pierwsza kampanię rozpoczęła organizacja wrocławska, a dokładniej okręg nr 3.

24. września we Wrocławiu odbyło się zebranie sprawozdawczo – wyborcze Rady Powiatowej.  Przyjęto sprawozdanie rady powiatu z trzyletniej działalności i dokonano wyboru nowych władz. Zebranie jednogłośnie na funkcję przewodniczącej wrocławskiej UP wybrało kol. Aleksandrę Padiasek, zastępując na tej funkcji dotychczasowego przewodniczącego, kol. Mieczysława Konika. Wybrano też nowych członków rady. Nowo wybrana przewodnicząca do partii należy od 8. lat, jest członkinią rady krajowej UP.

Tego samego dnia, w godzinach poobiednich odbyło się zebranie sprawozdawczo – wyborcze Okręgu nr 3 (dawne województwo wrocławskie). Sprawozdanie z działalności w mijającej kadencji, obfitującej w liczne kampanie wyborcze (tzw. czteropak wyborczy), w imieniu rady, złożył ustępujący przewodniczący okręgu kol. Andrzej Puzio. Rada otrzymała wymagane absolutorium jednogłośnie, a zebrani członkowie partii podziękowali A. Puziowi  za dotychczasowe, długoletnie kierowanie organizacją. Z uwagi na fakt, że A. Puzio poprosił o niezgłaszanie jego kandydatury, sam zaproponował na swego następcę dotychczasowego przewodniczącego rady powiatowej Wrocławia kol. Mieczysława Konika. M. Konik był jedynym kandydatem               i jednogłośnie został wybrany na funkcję przewodniczącego Rady. Dokonano wyboru nowej rady okręgowej w skład której weszli: Aleksandra Padiasek, Janusz Kwiecień, Ryszard Olucha, Jacek Makówka, Andrzej Puzio, Mariusz Put. Zebranie dokonało wyboru członka wojewódzkiego sądu koleżeńskiego, a także 10. delegatów na grudniowy, XVI Kongres Unii Pracy. Przyjęto również stosowne uchwały wytyczające kierunki działania na najbliższą kadencję.

Administrator.

 

„Mój punkt widzenia…”

 Obronna  Doktryna Wojenna „Totalna Obrona Narodowa”  (styczeń 2016 r.)                                                

              Bezpieczeństwo militarne  kraju jest jednym z najważniejszych elementów egzystencji narodu, dlatego pierwszorzędnym  obowiązkiem władzy, jest przede wszystkim zabezpieczenie takiego bezpieczeństwa. Rodzajów bezpieczeństwa ludności jest wiele: może być bezpieczeństwo gospodarcze, żywnościowe, energetyczne, demograficzne,  itp., ale brak  bezpieczeństwa  militarnego burzy wszystkie rodzaje bezpieczeństw i jest dla narodu podstawowe.     Wojna niszczy  i burzy wszystkie sfery ludzkiej działalności materialnej, ale też niszczy normy etyczne i moralne, cofa naród na  poziomie cywilizacyjnym

o jedno czy dwa pokolenia. Szczególnie najgroźniejsza  jest wojna prowadzona na własnym terenie.

Polska leży geograficznie między dwoma napierającymi na siebie przeważającymi siłami, Wschodu

i Zachodu, jest obszarem  gdzie wojny, a szczególnie wojenne przemarsze wojsk burzą polską substancję ludnościową, materialną i moralną.  Z „potopu szwedzkiego” mimo, że minęło prawie  400 lat do dzisiaj pozostały nie zabliźnione  ślady i ruiny zniszczeń: pałaców, zamków, zburzonych śladów wielkości cywilizacyjnej Pierwszej Rzeczpospolitej.   Wojny były, są i będą,  a na ogół ofiarami wojny padają  państwa i społeczeństwa słabe, źle zabezpieczone i źle rządzone. Takie,  które nie znajdują mądrego sposobu na zapewnienia swojego bezpieczeństwa, w zmieniającej się światowej czy regionalnej grze sprzecznych  interesów.

Przemiana ustroju po 1989 r. wprowadziła  ogromne zmiany w koncepcji bezpieczeństwa Państwa Polskiego. Z dotychczasowej koncepcji 400 tysięcznej  ofensywnej armii, satelickiego państwa obozu Związku Radzieckiego, skierowanego do ekspansji militarnej na zachód, przekształciliśmy się w dziwny twór, niby samodzielny, ale w jakiś sposób uwikłany w zewnętrzną decyzyjność o niejasnym pochodzeniu.

Z największą zaciekłością niszczono samodzielność gospodarczą i militarną Polski. Oddano w obce ręce przemysł, banki i handel, a siły zbrojne etapami likwidowano, do poziomu korpusu ekspedycyjnego na rzecz ONZ, czy organizacji międzynarodowych. Przestano szkolić rezerwy wojskowe  na wypadek wojny, a zapasy broni dla rezerw wyprzedano w rejony konfliktów zbrojnych  albo zniszczono. Zlikwidowano pobór wojskowy i jednocześnie ograniczono dostęp do broni prywatnej. Obecny stan bezbronności państwa polskiego jest wynikiem zorganizowanego sabotażu dominujących wewnętrznych sił politycznych, sterowanych i inspirowanych,  jak się można domyślać, ze źródeł zewnętrznych.

W aktualnej sytuacji, gdy w pobliżu naszych granic trwa otwarta wojna na Ukrainie,  a rząd zajmuje  stanowisko antyrosyjskie, jest przesłanka do  sprowokowania otwartej  agresji przeciw Polsce.   Agresji ograniczonej tylko do wschodniej części terytorium Polski, bo Rosja   uwikłała się w wojnę z Ukrainą i na  Bliskim Wschodzie,  ma więc ograniczone możliwości  finansowe otwierania nowych frontów walk.

Przy obecnym  stanie bezbronności kraju, Polska nie jest w stanie zatrzymać skutecznie  nawet ograniczonego  rosyjskiego korpusu ekspedycyjnego, a zaproszeni  do pomocy Niemcy pod pretekstem pomocy sąsiedzkiej  mogą zająć zachodnią część Polski wg granic z 1937 roku. Są też inne zagrożenia. Zagrożeniem mogącym doprowadzić do wojny jest także masowa migracja ludności arabskiej, wywołana powstaniem Państwa Islamskiego.

Problem ten  narośnie i zaogni się w 2016 roku, bo Niemcy mają taki pomysł  aby  wypłacać zasiłki uchodźcom,  pod warunkiem zamieszkania w sąsiednich krajach.

Z drugiej strony jest też dobra wiadomość.   Przez kosztowne uwikłanie się Rosji w wojnę  na Ukrainie

i w Syrii,  oraz  gdy przytłoczeni najazdem arabskich imigrantów Niemcy też są wewnętrznie oslabieni,  stworzył się  dobry czas dla Polski do jedno-dwuletniej  swobody budowania własnego bezpieczeństwa militarnego i gospodarczego, opartego na samodzielności obronnej, niskich kosztach i racjonalnych przesłankach .

W tej dużej ilości narastających zagrożeń należy  przypomnieć koncepcję  Doktryny Wojennej mojego autorstwa, jako  jednego z przywódców „VIRITIM”(patriotycznej organizacji oficerskiej) opublikowanej

w Żołnierzu Wolności na przełomie 1988/89 r. pt. „TOTALNA OBRONA NARODOWA”.  Wychodzi ona

z założenia, że wojny były, są i będą, a na ogół ofiarami wojny padają państwa i społeczeństwa  nie przygotowane. Najlepszym rozwiązaniem bezpieczeństwa kraju jest takie jego wcześniejsze zorganizowanie, aby  okupacja dla agresora była nieopłacalna.

Z nowożytnej historii Polski wynika, że okupant zawsze dążył do eksterminacji ludności polskiej, wymordowania inteligencji i kadr przywódczych, gdyż Polacy genetycznie nie nadają się na naród niewolników i wykorzystają każdą okazję do odzyskania wolności. To powoduje, że okupanci wszelkimi sposobami zawsze dążyli do ograniczenia liczebności  ludności polskiej i w błędzie są naiwni politycy, będący na wpływowych stanowiskach, licząc na łagodną obcą niewolę.    Głównym celem okupacji będzie  wymordowania ludności polskiej, bo celem okupanta jest teren Polski na który okupant przesiedli  swoją ludność a nie eksploatacja ludności polskiej.

Koncepcja „Totalnej Obrony Narodowej” wychodzi z założenia, że potencjalnymi agresorami mogą być Niemcy albo Rosja , a najczęściej  obydwa te państwa jednocześnie. Wypływa to z historycznych doświadczeń wynikających  z naszego położenia geograficznego.  Są to mocarstwa światowe, z którymi Polska nie jest w stanie poprowadzić równorzędnej walki   obronnej siłami zbrojnymi Armii Czynnej. Nie  mamy szans z powodu od 4 do 7 krotnej przewagi Niemiec czy 15 – krotnej przewagi Rosji, ale także  przewagi technologicznej,  która ma bardzo często decydujący wpływ na wynik wojny.  Już przy 3-krotnej przewadze można się  pokusić na rozpoczynanie agresji.

Jedynym sposobem zapewnienia bezpieczeństwa  Polski jest niedopuszczenie do agresji,  poprzez takie zorganizowanie systemu zbrojnego państwa, aby okupacja przynosiła tak duże koszty, że agresja

i okupacja będzie  nieopłacalna dla agresora.

Ten sposób organizacji obrony jest znany w historii świata i Europy,  tym sposobem zachowała swą niezależność Szwajcaria, nie dała się zsowietyzować Rumunia, itp.  Polega to na tym, aby społeczeństwo tak zorganizować, wyszkolić i uzbroić, że  okupacja takiego państwa łączyła się z większymi stratami niż korzyściami dla  agresora. Wówczas takiego państwa na ogół się nie okupuje a jedynie wywiera naciski polityczne. W naszej koncepcji proponujemy aby na system bezpieczeństwa militarnego Polski  spojrzeć kompleksowo, całościowo, chcemy to przedstawić i przekonać do tego społeczeństwo i władze.    

W naszej koncepcji system bezpieczeństwa militarnego Polski  powinien  być oparty na trzech filarach:

 

  1. Samoobronie Obywatelskiej, na poziomie gminy, dzielnicy, (jako zawczasu przygotowanego zorganizowanego podziemia zbrojnego)
  2. Armii Czynnej ( poborowej, z kadrą zawodową )
  3. Obronie Terytorialnej ( jako zapasie żołnierzy dla sił zbrojnych a nie wojska regularnego )

 

1. Samoobrona Obywatelskajestzorganizowanym zalążkiem przyszłego zbrojnego podziemia na poziomie gminy, dzielnicy.Jej zadaniem jeststworzenie warunków do nieprzydatności kraju do okupowania

i prowadzenie dywersyjnej akcji zbrojnej, po zajęciu terenu Polski przez okupanta,   ale także szybko zorganizowana doraźna ochrona obywateli i ich egzystencji w czasie pokoju w nagłych wypadkach.

Dowódcy pododdziałów gminnej  Samoobrony Obywatelskiej i osoby funkcyjne powinni mieć broń osobistą w domu, a broń cięższa: przeciwpancerna i przeciwlotnicza powinna być w gminnych magazynach. Przeciętnie na gminę w czasie  pokoju zalążki rezerw Samoobrony Obywatelskiej  powinny liczyć około 20 osób z możliwością przygotowanej wcześniej   rozbudowy w stanie zagrożenia do 100 osób. Poziom Gminy, Dzielnicy dla Samoobrony Obywatelskiej  jest właściwy dlatego, że członkowie zbrojnego podziemia powinni mieć do siebie zaufanie,  znać się  osobiście już na poziomie podstawowego pododdziału. Broń powinna być z czołówki technologicznej,

a taktyka uwzględniać miejscowe warunki terenowe. Samoobrona Obywatelska od pierwszych dni wojny „rozpływa” się w terenie i wykonuje zaplanowane działania: odwraca drogowskazy, likwiduje spisy ludności, usuwa nazwy miejscowości oraz przygotowuje się do wcześniej zaplanowanych działań zbrojnych.                                                                                                                Ważny jest „patriotyczny duch obywatelski”, jego kształtowanie i umacnianie. Należy popierać rozbudowę organizacji paramilitarnych, poprzez samoorganizowanie się społeczeństwa w strukturach organizacji Drużyn Strzeleckich, starszoharcerskich, rekonstrukcyjnych, szkół mundurowych i tym podobne.  Nie należy narzucać „zupackiego” drylu szkoleniowego, ale zachęcać poprzez patriotyczne wychowanie i oparcie się  w kształtowaniu duchowym  na wierze katolickiej. Powinno się je wspierać  instrukcjami, filmami, regulaminami, opracowaniami szkoleniowymi, jak to robiono w II Rzeczypospolitej. Wyszkolenie powinno się opierać na samodzielnej chęci do zdobywania wiedzy wojskowej, wspieranej przez władze.  W obecnych warunkach stanu bezbronności w 2016 r. umocnienie bezpieczeństwa kraju powinno się rozpoczynać od budowy Samoobrony Obywatelskiej, jako najmniej kosztownej, a jednocześnie najprostszej i w najszybszym czasie zapewniającej bezpieczeństwo doraźne. Jednocześnie zmienia się radykalnie stosunek sił. Przyjmuje się w opracowaniach wojskowych, że do zrównoważenia w walce wyszkolonych oddziałów partyzanckich potrzeba 10 krotnej liczebności regularnych wojsk okupacyjnych.  Czyli  inwestując w budowę i rozwój sił przyszłego dobrze zorganizowanego zbrojnego  podziemia, Polska zbliża się do równowagi sił w wojnie obronnej z mocarstwowymi sąsiadami. W stosunku do Niemiec współczynnik zmienia się na (4-7 :  10) , czyli mamy przewagę w obronie nad Niemcami i stosunek ( 15 : 10 ) z Rosją czyli 1,5 : 1 ) co znaczy, że przy takiej przewadze nie rozpoczyna się wojny. Agresje można rozpoczynać przy przewadze przynajmniej (3:1).

  1. Armia Czynna regularna, powinna liczyć do 250 tys. żołnierzy i być jakby ośrodkiem szkolenia rezerwy,  kierowanej do  Obrony Terytorialnej będącej  zapleczem Armii Czynnej i Samoobrony Obywatelskiej. Armia Czynna  powinna być zdominowana przez wojska specjalne i dywersyjne, z których żołnierze odchodzący do rezerwy stają się szkoleniowcami  lub członkami rezerwy Obrony Terytorialnej, Armii Czynnej  i zbrojnego podziemia Samoobrony Obywatelskiej. Armia Czynna powinna być także przygotowana do ewakuacji za granicę Władz Centralnych, dokumentów i cennego majątku do zaprzyjaźnionych państw sąsiadów czy mocarstw. O takie kontakty już wcześniej należy dbać i o nie zabiegać.

3.  Obrona Terytorialnajest wyszkolonym i zorganizowanym zapleczem Armii Czynnej mobilizowanym

w zagrożeniu konfliktem zbrojnym lub klęskami żywiołowymi.Mogą to być oddziały regularne (etatowe) albo mobilizowane tylko w stanie zagrożenia i przyd\ielane do Samobrony Obywatelskiej czy Armii Czynnej lub będące elementem Obrony Cywilnej.  Wyszkolone rezerwy kraju wielkości Polski powinny liczyć około 450 tys. Ludzi.                                                                                                                                              

                    Koncepcja bezpieczeństwa „Totalnej Obrony Narodowej” wymaga szeregu współgrających działań jak np. masową produkcję zaawansowanego technologicznie sprzętu bojowego w kraju. Ograniczenia kosztownego  import_u do niezbędnych  urządzeń jednostkowych, a sprzęt bojowy występujący w dużej ilości  powinien być produkowany

w krajowych fabrykach. Firmy zagraniczne nie powinny mieć dostępu do dziedzin, w których mają informację

o masowej ewidencji ludności i danych osobowych, dotyczy to : zaopatrzenie w prąd,  telefony, wodę  itp. Złym przykładem było  przekazanie  za rządów lewicy zaopatrzenia w prąd w stolicy Warszawie,  niemieckiej firmie RWE.   Nawet Ministerstwo Obrony nie może w tajemnicy wybudować byle schronu, czy węzła łączności bez zgody i wiedzy  niemieckich służb zawiadujących dostarczeniem prądu.   

    Odzyskanie przez państwo polskie własności i prawa decyzji nad strategiczną gospodarką jest konieczne dla zapewnienia bezpieczeństwa militarnego. Dlatego należy powrócić do zaniechanej  koncepcji Powszechnego Uwłaszczenia, gdyż w imieniu Narodu można spolonizować  gospodarkę przemysłową,  banki i strategiczne dziedziny życia społecznego,  które zostały   przestępczo sprywatyzowane. Z poparciem Narodu będzie  łatwiej i sprawniej  przeprowadzić takie reformy.   Realizacja koncepcji „Totalnej Obrony Narodowej” zapewnia  bezpieczeństwo krajowi, ale wymaga dużo większych, specyficznych działań przygotowawczych w wielu dziedzinach państwowości i życia społecznego. Przede wszystkim musi być odzyskane zaufanie ludności do władz państwowych, ale też zaufanie władz do społeczeństwa. Obecnie jeszcze tego zaufania nie ma, a władza dotychczasowa obawia się uzbrojonego narodu. To wzajemne zaufanie należy odzyskać i budować. Wiele innych uzupełniających informacji jest zawarte w przygotowywanym szerszym opracowaniu, które może być dopracowywane i rozwijane.

Warszawa 16-01-2016 r.

                     Płk WP mgr inż. Jan G. Grudniewski,  były  Zastępca  Dowódcy 1 DZ    prug@onet.pl ,

               Komendant Naczelny Polskich Drużyn Strzeleckich gen dyw ds. Jan G. Grudniewski tel.601361962

Ludzie listy piszą.

 

O wysiłkach, które musi podjąć polska lewica, by wyjść z politycznej defensywy, pisze Jan Janiszewski.

  • Odrodzenie lewicy i odzyskanie przez nią wpływu na bieg polskich spraw jest warunkiem koniecznym powrotu państwa oraz społeczeństwa do normalnego funkcjonowania i zdrowego rozwoju. Wydarzenia ostatnich lat – narastająca polityczna dominacja prawicy/centroprawicy – a szczególnie ostatniego roku, w którym lewicy zabrakło w parlamencie, doprowadziły do skrajnej nierównowagi politycznej. Niestety, nierównowaga ta nie jest tylko faktem samym w sobie, ale przekłada się odpowiednio na pozostałe sfery egzystencji: społeczne, ekonomiczne, kulturowe, ale i moralne, psychologiczne itp. I sprawia, iż także w ich obrębie nierównowaga pomiędzy poglądami, postawami i działaniami, charakterystycznymi dla lewicy i prawicy, pogłębia się na niekorzyść tej pierwszej, i odciska na owych sferach, wyjątkowo szkodzące społeczeństwu i państwu piętno.

Niepożądane skutki tego przełożenia zaczynamy coraz silniej odczuwać – a procesy te jeszcze przyspieszają – w zakresie prawa (konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego, ustawa o inwigilacji itd.), edukacji, mediów, polityki historycznej itp. Media publiczne, tak w kwestii informacyjnej, jak i pozostałej działalności (na przykład, w tak zwanej misyjnej) pogłębiły jeszcze, w relacji do poprzedniego okresu (z czasów PO-PSL) swoją jednostronność.

Nie wolno nad tym przechodzić obojętnie, przeciwnie, należy bić na alarm. Między innymi w kwestii kierunków kształtowania świadomości społecznej, szczególnie młodzieży, realizowanych przez PiS (przy pomocy innych stronnictw: Kukiz’15, narodowcy i instytucji kościelnych), w oparciu o zafałszowaną wizję najnowszych dziejów, elementy nacjonalizmu, czy swojego rodzaju militaryzm, o działania (lub brak działań) tworzące pola i możliwości do rozwijania się poglądów i postaw irracjonalnych, szowinistycznych, klerykalnych itp.

Owe kierunki oraz działania – bazujące głównie na złych emocjach, poszukiwaniu wroga w przeszłości i teraźniejszości, w Polsce i poza nią – stawiają sobie za cel tworzenie narodu i państwa na modłę PiS-u. Są to z punktu widzenia wartości i dążeń nowoczesnego, sprawiedliwego i otwartego społeczeństwa, bardzo groźne zamiary. Trzeba się im oczywiście przeciwstawiać, demaskując fałszerstwa i kłamstwa, jak i wykazując, iż iluzją jest oczekiwać, że działania te – uzupełnione „płytką” polityką socjalną i „prorodzinną”, przykrywającą prawdziwe sprzeczności społeczne i klasowe, między innymi konflikt praca-kapitał – przyniosą rzeczywiste pozytywne efekty społeczne w dłuższym okresie, natomiast umożliwią PiS-owi realizację założonego celu, w tym przedłużanie jego rządów.

Wszakże, konieczne przeciwstawienie się owym groźnym i już realizowanym zamiarom to zadanie bardzo trudne, gdyż przeciwko wielu z nich, nie występuje, i nie wystąpi druga część prawicy/ centroprawicy (PO, Nowoczesna, KOD, Kukiz’15). Jej bowiem założenia są w różnych kwestiach zbliżone do pisowskich (polityka historyczna, militaryzm) lub jeszcze bardziej prawicowe – neoliberalne (rozwiązania socjalne, stosunek do relacji praca-kapitał), a powodem sporu między nimi, nie jest kształt państwa i społeczeństwa, lecz władza i chęć rewanżu.

W tej sytuacji główny ciężar działań dla postawienia zapory dyktatowi pisowskiej prawicy powinna wziąć na siebie lewica. Powinna. Tymczasem, napotykamy tu swoisty, nierozwiązywalny (wydawałoby się) paradoks. Z jednej bowiem strony wykonanie zadania jest dla polskiej lewicy oraz jej ludzi nakazem moralnym, a także miarą wyzwania, jakie dla realizacji fundamentalnych dóbr i wartości społeczeństwa są zobowiązani podjąć (a nie tylko zaspokojeniem jakichś osobistych ambicji, na przykład zdobycie mandatu poselskiego). Jednocześnie, z drugiej – w jaki sposób lewica ma tego dokonać skoro w parlamencie jej nie ma, a i w sferze publicznej, w mediach, też jest jej już coraz mniej.

Zasadniczym warunkiem rozwiązania tego paradoksu jest oczywiście znaczące powiększenie liczby obywateli popierających lewicę. Niestety, od wyborów (październik 2015), nie nastąpił w tej sprawie postęp. Przeciwnie, aktualne sondaże dwom głównym partiom (SLD, Partia Razem) dają po 3-5 proc. poparcia.

Może to świadczyć o tym, iż dotychczasowe sposoby ich pracy nie są dostatecznie efektywne i wymagają zmian, a przynajmniej znaczącego uzupełnienia o nowe, lub już znane, ale (pod natłokiem tzw. nowoczesnych) zapomniane formy.

Obecne działania: konferencje prasowe, wystąpienia medialne (komentujące bieżące wydarzenia krajowe i międzynarodowe, a zwłaszcza to, co się dzieje na linii PO-PiS, lub Nowoczesna, KOD), zbieranie podpisów, praca na ulicy, spotkania integracyjne, aktywność w internecie itp., są być może wystarczające dla partii mających ugruntowaną poparciem obywateli (w skali pozwalającej zasiadać w sejmie) pozycję na scenie politycznej, ale zdecydowanie niewystarczające dla partii, które mają 3-5 proc., a muszą (aby spełnić zadanie) mieć dużo więcej.

Dlatego, partie polskiej lewicy, nie rezygnując z tych konferencji, internetu, spotkań integracyjnych, przeciwnie, doskonaląc je, powinny podjąć zarazem, nowe lub unowocześnić znane, lecz niesłusznie zaniechane sposoby działania.

Uwględniając powyższe problemy, wydaje się, iż pokonanie tak głębokiego kryzysu lewicy nie będzie możliwe bez ponownego wdrożenia do działalności partyjnej jednego z owych niesłusznie zaniechanych sposobów działania. Mianowicie, bez rozwinięcia na nowo swego rodzaju pracy u podstaw i od podstaw. Oznaczającej wyjście / wejście partii szerokim frontem (z udziałem wszystkich członków) do ludzi – do licznych środowisk społecznych, grup, osób itd. – oraz uznanie indywidualnej pracy każdego członka partii w swych małych, macierzystych środowiskach (w miejscu zamieszkania, rodzinie, organizacji społecznej, w pracy, ruchu miejskim, osiedlu, wsi) za jedną z ważnych form tego wyjścia.

Uważam, biorąc pod uwagę obecny, niski stopień społecznego zainteresowania lewicą w Polsce, iż te formy (praca u podstaw, bezpośrednia praca z ludźmi) powinny się stać bardzo ważne w jej działaniu. Świadomość ich konieczności musi coraz silniej wpływać na myślenie i aktywność ludzi lewicy, głównie liderów. To, według mnie, jest na obecną sytuację formacji ów warunek konieczny i jedna z szans (obok doprowadzenia do współpracy partii lewicy i opracowania adekwatnego do wyzwań programu) na odzyskanie znaczenia i podmiotowości. W innym razie wypadnie tylko czekać na jakiś kryzys społeczny lub przewrót na scenie politycznej albo męża opatrznościowego, a na czekanie czasu już nie ma.

W tym kontekście, pojęcia owej koniecznej pracy u podstaw i pracy od podstaw odnosiłyby się do dwóch wymiarów życia formacji politycznej. Do wymiaru praktycznej, w tym bieżącej działalności organizacyjnej i politycznej partii, oraz do wymiaru programowego, oznaczającego tworzenie i realizację programu partii, nastawionego między innymi, właśnie na ową pracę – u i od podstaw.

Pomimo tego, iż w rozpatrywanej kwestii znane jest przede wszyskim określenie praca u podstaw, zaś określenie praca od podstaw bywa stosowane jako zamiennik pierwszego, warto, na użytek tych rozważań, a także dla doskonalenia działania lewicy, wprowadzić pewne rozróżnienie między nimi.

Określenie praca u podstaw zawiera w sobie aspekt organizacyjno- podmiotowy. Oznacza owe podstawy (podstawowe podmioty: osoby, klasy, środowiska, grupy społeczne itp.), z którymi trzeba taką pracę prowadzić, i które trzeba najpierw skupić, zebrać, właśnie zorganizować.

Określenie praca od podstaw oznacza podstawowe treści (przedmioty) pracy, którymi te podmioty należy objąć. Treści te, to między innymi ideowe oraz polityczne podstawy partii, jej program, wykładnia aktualnej polityki partii itp.

W tym tekście chciałbym się skupić na pracy u podstaw i pracy od podstaw, dotyczących aspektu praktycznej działalności organizacyjnej i politycznej partii, zostawiając kwestię awizowanego wyżej aspektu programowego na inną okazję.

 

Praca u podstaw

 

Praca u podstaw, to praca partii ze społecznymi podstawami, ze „zwykłymi” obywatelami, z młodzieżą, z różnymi środowiskami, klasami, grupami itp.

Kwestią zasadniczą jest, co to oznacza praca partii, i kto ma ją prowadzić? To oczywiście praca prowadzona przez wszystkich ludzi partii, a nie tylko liderów. To jest – w kontekście tego co się dzieje obecnie: pewnej aktywności działaczy i bierności tak zwanych szeregowych członków – założenie najważniejsze. Nie da się, według mnie, znacząco poprawić sytuacji lewicy bez jego uporczywego wdrażania. Dlatego bardzo ważną częścią działalności liderów, powinna być nie tylko ich bezpośrednia praca z wyborcami, ale też praca organizacyjna z szeregowymi członkami partii i ogniwami podstawowymi, kołami; organizowanie, zachęcanie, przygotowanie wszystkich członków i kół do pracy wsród ludzi. Idzie o to, aby aktywność liderów została zwielokrotniona aktywnością tysięcy członków partii, którzy pomimo dramatycznej sytuacji lewicy przy niej trwają.

Niestety, dobra działalność organizacyjna – filar pracy u podstaw – nie jest, łagodnie mówiąc, silną stroną polskich partii. W ich pracy przeważają postawy aktywizmu: kierowanie głównego wysiłku działaczy na: ewenty (wydarzenia), konferencje prasowe, petycje, wystąpienia medialne, dyskusje internetowe itp. Aktywizm nie jest czymś złym, przeciwnie, jest postawą pożądaną, lecz gdy nie idzie w parze z dobrą organizacją, pozbawiony zostaje większego sensu.

Na znaczenie (szczególnie dla partii lewicowej) funkcji organizowania, oraz na swego rodzaju opozycję zagadnienia organizacji do kwestii aktywizmu, przeceniania nierzadko jego roli przy zaniedbywaniu sfery organizacyjnej, właśnie przez lewicę i jej działaczy, zwraca uwagę Astra Taylor w artykule „Przeciw aktywizmowi”. Pisze tam również: „… Organizowanie, zadanie długodystansowe i nierzadko męczące, wymaga tworzenia infrastruktur i instytucji… oraz… przekonywania rozproszonych jednostek, by zechciały działać w jednym zespole…”. (portal trybuna.eu 06.07.2016. Astra Taylor „Przeciw aktywizmowi”).

    Idzie zatem o to, aby podążając „od góry do dołu”, od władz krajowych do ogniw podstawowych (kół), prowadząc planową, systematyczną i długofalową pracę organizacyjną – skupić (zorganizować), poruszyć, przygotować i natchnąć do działania w jednym zespole wszystkich członków organizacji.

Każdy członek partii może i powinien – i to się musi stać obowiązującą regułą – prowadzić pracę polityczną wśród współmieszkańców, w organizacjach społecznych, do których należy, a często pełni w nich ważne funkcje, w miejscu zatrudnienia itp. Dziś taka działalność ludzi lewicy opiera się najczęściej, tylko na ich dobrej woli oraz na indywidualnym poczuciu odpowiedzialności za formację i społeczeństwo. Idzie zaś o to, aby odbywała się z powszechnym (masowym) udziałem członków partii, zatem ów udział trzeba wzmacniać świadomą inspiracją ze strony zespołu (koła), a także poprzez organizowanie się w zespole (przychodzenie / przyjmowanie do zespołu) kolejnych osób.

Główną rolę w procesach organizowania, pobudzania, motywowania i przygotowania członków partii do aktywnej pracy politycznej wśród ludzi (w miejscu pracy, zamieszkania, w organizacji społecznej), mają do spełnienia – odpowiednio wspomagane i zachęcane przez liderów instancji gminnych, miejskich, powiatowych – organizacje stopnia podstawowego (koła) oraz ich zasadnicza forma działania, zebranie. Dlatego pilnym zadaniem jest odrodzenie istniejących i tworzenie nowych kół, oraz usilne zabiegi o zwiększenie ich stanu osobowego.

Warto przypomnieć, iż okres najpoważniejszych sukcesów polskiej lewicy – SLD (wybory 2001), to jednoczesny czas niezwykle dynamicznego rozwoju kół i stanu liczebnego partii. W tym kontekście należy też zauważyć fenomen hiszpańskiej partii nowej lewicy Podemos, która w kolejnej już elekcji uzyskuje 21% poparcia. Otóż podstawę organizacyjną sukcesów tej masowej partii (liczbę jej członków szacuje się na 350-400 tys.) stanowią właśnie koła (circulos).

Oczywiście indywidualna praca polityczna każdego członka partii, aczkolwiek najważniejsza, nie wyczerpuje formuły pracy u podstaw. Następnymi jej formami są pewne sposoby działalności zbiorowej. W ich organizowaniu jest pożądany udział szeregowych członków partii oraz kół, jednak (we współdziałaniu z nimi) główny ciężar tej pracy spoczywa na instancjach gminnych, miejskich, powiatowych, i ich przewodniczących, zarządach, radach.

Mam na myśli nie tyle jakieś doraźnie organizowane spotkania z wyborcami, jak w okresie kampanii wyborczej, ale formy stałe, w pewnym sensie zinstytucjonalizowane, funkcjonujące całą kadencję. Na przykład, prowadzone przez poszczególnych działaczy instancji fora skupiające przedstawicieli różnych środowisk społecznych (pracowniczych, akademickich, ludzi kultury, studenckich, młodzieżowych, związkowych, weterańskich itp.), kluby dyskusyjne. Ale także organizowanie oraz prowadzenie przez instancje: „szkół” liderów, „szkół społeczeństwa obywatelskiego”, „szkół aktywności społecznej” itp.

Praca od podstaw

 

Określenie praca od podstaw oznacza z kolei podstawowe treści (przedmioty, tematy) pracy – dotyczące kwestii politycznych, społecznych, historycznych itp. – które członkowie partii będą podejmować w debatach z obywatelemi, w swoich środowiskach zamieszkania, miejscach pracy zawodowej, organizacjach do których należą oraz z innymi grupami ludzi. Będą to treści mające na celu zjednywanie zwolenników i powiększanie poparcia dla programu partii oraz jej ludzi (na przykład dla kandydatów do sejmu, rad), dla myśli i wartości lewicy.

Organizacje podstawowe /koła – poprzez podejmowanie na swych zebraniach tematów i zagadnień ideowo-politycznych, społecznych, gospodarczych oraz problemów dotyczących bieżącej polityki; poprzez dyskusję i wymianę poglądów nad nimi; ale i poprzez wymianę doświadczeń między uczestnikami zebrań w sprawie jak najskuteczniejszych sposobów i metod pracy politycznej wśród ludzi – powinny wyposażać członków w odpowiednie argumenty i umiejętności.

Potrzeba tych argumentów i umiejętności jest ewidentna. Wynika ona między innymi stąd, iż w wielu sprawach działalność dobrze przygotowanego do tej roli członka partii lewicowej, jego rzeczowa rozmowa z ludźmi w swoich małych, macierzystych środowiskach, a także owe pewne sposoby działalności zbiorowej, to jedne z niewielu już form – gdy uwzględnimy to, co czynią rządy prawicy w zakresie edukacji młodzieży, polityki medialnej, „patriotycznej” itp. – dotarcia do obywateli z dawką rzetelnej wiedzy społecznej, ekonomicznej, historycznej itp. A także, jedne z form przeciwdziałania – choćby i w sferze świadomości – wszechogarniającemu nacjonalizmowi, militaryzmowi, klerykalizmowi, ksenofobii, i szans dotarcia do ludzi z przekazem wartości pozytywnych, humanistycznych. To również jedna z niewielu już możliwości ukazania idei lewicy (socjalizmu, socjaldemokracji), prawdziwego jej wizerunku, tradycji, programu, działania. Przekonywania, iż realizacja rzeczywistych wartości równości ekonomicznej, sprawiedliwości społecznej itp. to domena lewicy (SLD, Razem), a nie PiS-u. Obraz lewicy przekazywany społeczeństwu jest bowiem fałszywy, i jest jedną z przyczyn jej słabej pozycji. Trzeba zacząć usilnie działać na rzecz zmiany tej sytuacji stosując różne sposoby, w tym także ową pracę od podstaw.

Rolą instancji nadrzędnych, szczególnie krajowych i wojewódzkich jest służenie pomocą członkom partii i kołom, przede wszystkim poprzez wytworzenie oraz przekazanie im materiałów, informacji (co w dobie internetu nie powinno stwarzać problemu), a także wykładni określającej stosunek partii do różnych, bieżących, lecz również perspektywicznych i strategicznych zagadnień i kwestii.

    Praca od podstaw to także uczenie obywateli i ich środowisk organizowania się do realizacji zadań społecznych, kulturalnych, gospodarczych w owych szkołach liderów, społeczeństwa obywatelskiego, szkołach aktywności społecznej.

Tekst z: Trybuna eu.

 

Ludzie listy piszą…

 

Przemysław Wiszniewski 13 września 2016 r.

Byliśmy całą rodziną na filmie „Smoleńsk”. Ubraliśmy się odświętnie i zaraz po mszy odwiedziliśmy nasze kino. Na szczęście były wolne miejsca. Boże kochany, ależ oni pięknie tam grali! I ta pani starsza, i ta młodsza pani. I aktorzy, pięknie grali, naprawdę pięknie! Byliśmy bardzo wzruszeni, jak to wszystko zostało odegrane. Teraz wiemy, że były wybuchy. I na koniec, jak żołnierze powstali z mogił, żeby przywitać świeże duchy – łzy same cisnęły się do oczu. Ktoś złośliwie pytał, jak operator przeżył wybuch, że to się udało nakręcić. No, jak to jak? Nie siedział w środku do końca, tylko uciekł w odpowiednim momencie!
Dziś była u tej całej Olejnik nasza pani Beata Kempa. Jak ona pięknie mówiła! Jaką ona ma piękną twarz i jak sensownie odpowiada na pytania. Nie daje sobie w kaszę dmuchać, ani w nic innego też nie! Prawdziwa dama, i ma tak pod kolor zawsze dobrane! Po prostu jesteśmy dumni z niej, naprawdę!
Oczywiście, pani Szydło jest jeszcze wytworniejsza, ale wiadomo, to jest pani premier. Kobieta z klasą. Zawsze ma broszkę tematyczną. I nosi się elegancko, jak prawdziwa urzędniczka, ale taka najważniejsza. Ona też pięknie mówi, a jak się zagniewa, to tak mówi płomiennie, że aż strach człowieka przechodzi. Bogu dzięki, że mamy taką panią premier, która zawsze może liczyć na poparcie naszego prezesa Kaczyńskiego.
Pan prezes był w Krynicy w świetnej formie. To nasz prawdziwy mąż opatrznościowy. Jak on pięknie mówi! Jak anioł, naprawdę! I razem z panem Orbanem stał, jak dwa bratanki. Było szczęście i wielkie wzruszenie, że wreszcie Polska będzie znowu od morza do morza. Tylko z panem Orbanem!
Pan Terlecki dobrze powiedział, że ci z Weneckiej Komisji to tu przyjechali na wycieczkę krajoznawczą. On to dopiero pięknie mówi, przystojny mężczyzna z niego, tak strzela oczami na lewo i prawo. A po co oni tu w ogóle przyjechali? To w Wenecji nie ma nic do zwiedzania? Ale wiadomo, tam mokro, więc komary, a u nas sucho, zmeliorowane.


Niepotrzebnie rozdmuchują, że chuligan pobił tego profesorka. A co to, niby czyja wina? Niczyja wina. A może to jakieś osobiste porachunki? Wiadomo, że profesorowie to w różne tam nieraz wdeptują środowiska. Oczywiście, nie pani profesor Pawłowicz, ona to by nigdy sobie na coś takiego nie pozwoliła. Ona, jak my wszyscy, jak się nie modli, to idzie sobie coś kupić do jedzenia, i haruje w tym Sejmie. Ona też mówi pięknie i pięknie się prezentuje. Kochanego ciała nigdy dość. Wszyscy nasi z PiS-u to ludzie reprezentacyjni.
Że już nie wspomnę o ministrze Ziobro – chłopak jak malowanie, albo pan Misiewicz od Macierewicza – zdrowy młodzian. I też mówi pięknie. Doprawdy, wstydzić się nie musimy, że mamy taki rząd, takich polityków najlepszego garnituru, sortu. Pierwszej jakości. Na okrągło można by ich słuchać i oglądać, takie w człowieku wzbiera patriotyczne wzmożenie, jak się na nich patrzy, w te ich oczy. Jak chcą coraz lepiej i lepiej dla nas, dla Polski.
I pan Duda, taki z niego filut trochę, ale przecież głowa państwa, wspa-niały i też pięknie przemawia. Na pewno się pogodzą z prezesem Kaczyńskim, tylko musi go jakoś udobruchać i nie wychylać się tak, jak ostatnio. I wszystko będzie dobrze.


Niebo nam zesłało naszych ministrów wspaniałych, i pana Glińskiego, i Gowina, i Błaszczaka, i wszystkich pozostałych, których trudno tu nawet wymienić, tak ich dużo. A każdego trzeba by pochwalić i za nogi podjąć, tak się starają o dobro naszego kraju, żeby mlekiem i miodem spływało. I żeby nas uchronić przed wojną z Niemcami, z Rosją, z Czechami, z Litwą, z Ukrainą i z całą Unią Europejską, i z imigrantami! Którzy roznoszą bomby i zarazki!
Wreszcie możemy być spokojni, że Polska będzie znowu może nawet biedna, ale za to katolicka.

I my te wartości wniesiemy i uratujemy Europę i świat przed zgorszeniem! Wniesiemy do Europy nasze wiano, prezesa Kaczyńskiego i ojca dyrektora Rydzyka, żeby strzegli ludzkość przed zaprzaństwem.

Od administratora: Ludzie, piszcie nadal, a my zamieścimy.