Kondolencje.

 

 

 
Jego Eminencja
Pierre Buhler
Ambasador Francji w Polsce

 

Zarząd Województwa Dolnośląskiego Unii Pracy regionu, gdzie mieszka największa w Polsce grupa Polaków, którzy w okresie II Wojny Światowej doznali dobra gościny Francuzów i Francji, a także ich potomkowie, za Eminencji pośrednictwem składa Narodowi Francuskiemu wyrazy głębokiego współczucia.

W tej tragicznej chwili szczególnego znaczenia nabierają wielowiekowe związki naszych Narodów i kultur .
Solidaryzujemy się w czynnościach, mających na celu przeciwdziałanie siłom przemocy, zagrażającym europejskiemu i światowemu bezpieczeństwu.

Za Zarząd Województwa Dolnośląskiego
Marek J. Szewczyk
Sekretarz

Wrocław, 14. 11. 2015 r.

Troska o bezpieczeństwo.

Wrocław, 14. 11. 2015 r.

Wojewoda Dolnośląski Tomasz Smolarz,
Marszałek Województwa Dolnośląskiego Cezary Przybylski
Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu nadinsp. Wojciech Ołdyński
Zaniepokojeni tragicznymi wydarzeniami ostatnich dni w Paryżu, a także w związku z przygranicznym charakterem województwa dolnośląskiego, Zarząd Dolnośląski Unii Pracy zwraca się z wnioskiem o udzielenie w trybie kryzysowym informacji o stanie bezpieczeństwa Regionu i jego mieszkańców.
Za Zarząd Województwa Dolnośląskiego,

Marek J. Szewczyk
Sekretarz

Dlaczego…?

Dlaczego projekt Zjednoczonej Lewicy się nie udał

Email Drukuj PDF

Rozmowa z dr. Krzysztofem Gawkowskim, sekretarzem generalnym Sojuszu Lewicy Demokratycznej

Dlaczego projekt Zjednoczonej Lewicy się nie udał? Czego zabrakło, gdzie popełniono błędy?

– Na pewno za późno z tym projektem wystartowaliśmy i zbyt późno zgłosiliśmy Barbarę Nowacką, jako naszą liderkę. Ten projekt powinien mieć szansę zaistnieć wcześniej, tak, aby dotrzeć do świadomości wyborców. Wówczas miałby większe szanse na sukces.

Co dalej z SLD? Mówiłeś, iż „dzisiaj partia jest bliżej tego, by powiedzieć tak Zjednoczonej Lewicy i powoli żegnać się z SLD”.

– Tak czuję, ale dla mnie SLD to lata wspomnień i pięknych przyjaźni. Musimy jednak zmienić Sojusz tak, żeby z jednej strony nie zgubić ani jednej lewicowej duszy, a z drugiej spróbować budować nową formułę.

Nie szkoda partii z takim dorobkiem?

– Szkoda przede wszystkim dorobku ludzi. Przez ostatnie cztery lata SLD dostawał tlen dzięki autorytetowi przewodniczącego SLD, premiera Leszka Millera. Ten etap się jednak kończy i trzeba podejmować wielkie wyzwania, aby całe pokolenie młodych ludzi lewicy nie zniknęło.

Leszek Miller mówił, że w wyniku tych wyborów, od strony SLD, za wynik odpowiadają on sam oraz Krzysztof Gawkowski. Były premier kończy swoją kadencję szefa partii na początku grudnia. Co z Tobą?

– Wszyscy jesteśmy w zarządzie w jakimś stopniu współodpowiedzialni, tyle, że każdy na swoim odcinku frontu i dlatego żegnam się z funkcją sekretarza generalnego partii. Czekają nas inne wybory, kto będzie nowym przewodniczącym SLD, jakie będzie kierownictwo. Nadchodzi czas dużych zmian i ja chcę walczyć o takie dobre zmiany dla ludzi lewicy.

Jak do takich deklaracji podchodzą terenowi działacze SLD? Jak to odbierają?

– Mam z nimi stały kontakt. Partia jest dziś podzielona. Jedni uważają, że przyczyną porażki było odejście od szyldu SLD, inni są bardziej przychylni idei Zjednoczonej Lewicy. Krokiem naprzód jest dziś Zjednoczona Lewica, nie wiem czy pod taką właśnie nazwą, ale z ludźmi lewicy.

Nie obawiasz się w takim razie, że zważając na takie a nie inne nastroje w partii, gdzie partia jest podzielona, co byś nie zrobił i tak będzie źle? Że stracicie kilka procent?

– Nie wiem, czy jest dziś z czego tracić poparcie. Sojusz przed projektem Zjednoczonej Lewicy cieszył sie zaufaniem 3-4% społeczeństwa i był poza parlamentem. Zjednoczona Lewica miała dwa razy więcej, choć nie weszła do Sejmu. Chcę budować taką lewicę, która będzie miała nie 8 a 28 procent poparcia i dlatego czas na odnowienie Sojuszu. Przyszłość lewicy to ludzie, którzy mają okazję zwyciężać. Żeby można było jednak zwyciężać, trzeba tym ludziom dać perspektywę. Dla mnie taką perspektywą jest Zjednoczona Lewica.

Przegraliście przez debatę? Wielu ekspertów zwraca na to uwagę.

– Debata nie była kluczowa, choć na pewno na niej nie zyskaliśmy. Kluczowe było rozumienie polityki. Beata Szydło przegrała z Ewą Kopacz a Ewa Kopacz z Beatą Szydło. Obydwie w tej debacie wypadły blado, a ich poparcie było na tym samym poziomie. Jedną debatą się polityki nie wygrywa i nie przegrywa. Zabrakło nam po prostu czasu.

Nie zauważasz, że na lewicy od lat brakuje lewicowych mediów? PiS przez lata oplótł się prawicowymi mediami, ma swoje zaplecze medialne, na lewicy nie ma praktycznie nic.

– Zgoda, lewica od lat miała z tym problem. Nie zbudowało się zaplecza medialnego, które wpływałoby na rozwój ideowy na lewicy. To dziś się mści. Na prawicy są dziesiątki tego typu projektów, na lewicy to jednostki, które i tak trzeba pielęgnować oraz dziękować im za to, że chcą podtrzymywać lewicowe idee.

Macie jakiś pomysł, aby jakoś zaradzić temu zjawisku?
,
– Żeby była poważna konkurencja medialna, musi być dobry klimat na lewicy. Tego klimatu w Polsce nie ma. Czas postawić na takiego lidera, za którym pójdą nie tysiące, ale masy ludzi, które uwierzą w lewicową wizję państwa, tak, jak to robił Aleksander Kwaśniewski w 1995 roku.

Będziesz się ubiegał o stanowisko przewodniczącego SLD?

– Jeśli będzie taka wola wśród struktur i wśród członków SLD, aby moja koncepcja budowania Zjednoczonej Lewicy, w oparciu o SLD zwyciężyła, to poważnie to rozważę. Jeśli jednak nie będzie takiej woli, to jestem takim politykiem, który zawsze gra w drużynie i potrafię schować swoje osobiste ambicje.

Jakie wobec tego są nastroje u koalicjantów SLD: TR, UP, PPS, Zielonych? Chcą projekt Zjednoczonej Lewicy kontynuować?

– Myślę, że zarówno w Unii Pracy jak i PPS jest wola współpracy. Podobne sygnały dobiegają też od Zielonych. Pytanie, jak dziś zachowa się Twój Ruch. Mam nadzieję, że zwycięży tam koncepcja, która da zielone światło dla Zjednoczonej Lewicy.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Przemysław Prekiel

„Przegląd socjalistyczny”

Obrachunki…

Obrachunkowe błędy lewicy

Brak obecności partii lewicowej (bądź za taką się uważającej) w parlamencie, pomimo uzyskanych ponad 11 % łącznego poparcia w ostatnich wyborach dla dwóch komitetów startujących pod szyldem lewicy (tzw. ZLew i Razem), zawdzięczają one sobie samym. W prawicowych mediach powstało nawet, podbarwione sarkazmem, tzw. równanie Zandberga, wg którego „7,55 % + 3,62 %” (uzyskane przybliżone wyniki obu komitetów) ma dawać w rezultacie „0 %”. Otóż przywódcom lewicy (pomimo ich niekiedy wieloletniego doświadczenia) zabrakło poczucia realizmu, a bez tego w polityce – ani rusz.

Czołowe ugrupowania Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Zjednoczona Lewica (SLD i Twój Ruch Janusza Palikota) w tegorocznych wyborach prezydenckich uzyskały sumarycznie (ich kandydaci) niespełna 4 %. Podobny, a niekiedy wyższy, poziom poparcia prognozowały dla tychże formacji także sondaże. Logicznym byłoby więc celowanie w przekroczenie zbliżonego (ok. 5 %), nie zaś wyższego, progu w wyborach parlamentarnych. Natomiast partie te (razem z kilkoma mniejszymi ugrupowaniami takimi jak m.in. Unia Pracy, Zieloni czy PPS) zdecydowały się na utworzenie Komitetu Koalicyjnego, który dla wejścia do parlamentu musi przekroczyć min. 8 % próg, tym samym ustawiając sobie wyraźnie zawyżoną poprzeczkę. Kluczową rolę odegrały przy tej decyzji pieniądze – każda z kilku partii koalicyjnych chciała mieć swój, znaczący, udział w subwencji budżetowej, a te dla koalicji są wyższe. Jest więcej „łupów” do podziału. Subwencję, a i owszem, dostaną (uzyskali łącznie 7,55 %, a więc więcej niż 6 % wystarczające dla subwencjonowania poszczególnych podmiotów koalicyjnych), ale nie będą miały za to mandatów w parlamencie. Realną alternatywą było startowanie jako samodzielna partia (np. SLD), którą wiązałby zwykły próg wyborczy, co nie wykluczałoby przecież jednoczesnego otwarcia i stworzenia „quasi-koalicji” poprzez obdzielenie części wyborczych „jedynek” kandydatami/-tkami partii zaprzyjaźnionych. Albo ew. startowanie jako Komitet Wyborczy Wyborców, tyle że wówczas nie można liczyć na – no więc właśnie – subwencję budżetową (taką drogę wybrał tym razem Kukiz), ale też nie ma ryzyka potknięcia się o ośmioprocentowy próg.

Kolejną przyczyną wyborczego fiaska lewicy było rozbicie głosów jej wyborców na dwa obozy. O ile przed samymi wyborami niektóre sondaże dawały koalicyjnemu tzw. ZLewowi szansę na przekroczenie 8, a nawet – w bardziej optymistycznej  wersji – 10 %, o tyle wizerunkowo-retoryczny sukces Adriana Zandberga reprezentującego nową, lewicową partię Razem w telewizyjnej Debacie Liderów (a później nagłośnienie tego sukcesu przez media, być może nawet „ponad miarę”) przyczynił się do – wysoce prawdopodobnego – przepływu części elektoratu ZLewu do partii Razem. Ta – raptem na kilka dni przed wyborami – odnotowała znaczny wzrost poparcia. I choć niektórzy publicyści i analitycy twierdzą, że nie było tutaj znaczących przepływów, a alternatywna i antysystemowa partia Razem zawdzięcza swój wyborczy wynik raczej wyborcom niezdecydowanym czy wręcz byłym sympatykom PO, Kukiza lub nawet Korwina, to trudno dać wiarę tezie, że owe 0,45 % brakujące ZLewowi do przekroczenia progu – nie „odpłynęło” do partii Razem, o bardzo zbliżonym przecież, lewicowym programie (tak ZLew, jak i Razem orbitowały wokół postulatów typowych dla socjaldemokracji). Stąd rzeczone wcześniej „równanie Zandberga”. A tak fetowany na alter-lewicy sukces Zandberga i przyjaciół nie przekłada się jednak na żadne miejsca w parlamencie. Za same pieniądze uzyskane z subwencji budżetowej (jako że przekroczyli 3 % dla partii) nowej polityki Razem-owcy raczej nie zbudują, podobnie jak nie uczyniły tego kiedyś – również lądujące pod progiem – Unia Pracy czy Socjaldemokracja Polska.

Nie bez znaczenia dla takiego, a nie innego wyniku lewicy, w tym samego ZLewu, pozostały także błędy i zaniechania parlamentarnych partii lewicowych z ostatnich lat, a nawet dekad, a także miałka – sama w sobie – kampania, ale to temat na odrębną analizę.

W efekcie Sejm został zdominowany przez partie różnych odcieni prawicy (jakkolwiek niekiedy także, w poszczególnych kwestiach, „lewicujących”), a partia już za niedługo rządząca – PiS, w ew. porozumieniu z Ruchem Kukiza bądź posłami innych ugrupowań, może przymierzać się do prób zmiany Konstytucji (wymagane 2/3 głosów na sali Sejmowej, przy obecności co najmniej połowy posłów). Nota bene – nawet prezes zwycięskiego PiS-u, Jarosław Kaczyński wielokrotnie zauważał i podkreślał w toku ostatnich kampanii przedwyborczych, że w demokracji potrzebna jest opozycja. Tym razem część potencjalnej opozycji, na własne życzenie, rozminęła się z miejscami w parlamentarnych ławach – zmniejszając tym samym Sejmową „bioróżnorodność”. Podobno jednak nie ma tego „złego”, co by na „dobre” nie wyszło i być może do tej pory „koncesjonowaną” lewicę czeka proces odnowy i przebudowy. „Młode wilki” ZLewu już szykują się do odsunięcia od władzy starego kierownictwa partii (co samo w sobie nie musi być jeszcze gwarantem przyszłego sukcesu), słyszy się także o możliwych próbach porozumienia z Razem-owcami… Z drugiej strony niewykluczony jest jednak proces erozji. Warto w tym miejscu przywołać sentencję jednego z twórców teorii krążenia elit Vilfreda Pareto, który głosił, że „historia jest cmentarzyskiem arystokracji”. Tzw. żelazny elektorat – w jakiejś mierze postPRLowskiego – SLD, dzięki któremu mógłby jeszcze w tych wyborach liczyć teoretycznie na ok. 5 % poparcia – co by nie mówić – wymiera.

Być może polityka to tylko teatr, ale w przedstawienie wciągani i angażowani są także – chcąc czy nie – widzowie. Podobno życie polityczne nie znosi także próżni i można przewidywać przesunięcia się w najbliższym czasie niektórych akcentów w głoszonych programach PO, PSL czy samym, kojarzonym z chadecją, PiSie w stronę orientacji lewicowych bądź lewicujących – czy to ekonomicznych, czy światopoglądowych (przy czym wiele już takich akcentów i obietnic, o charakterze ekonomiczno-socjalnym, było obecnych w programie przedwyborczym PiS-u, pytanie co z ich realizacją pozostaje otwarte).

Paweł Woźnia

Quo vadis lewico?

Co dalej z LEWICĄ ?
Odpowiedź na to pytanie trzeba zacząć od przyczyn jej klęski, po latach bycia w opozycji !
SIEDEM GRZECHÓW GŁÓWNYCH :
1.W minionych latach hasła i program LEWICY, przejęło PIS oraz częściowo PO, więc to właśnie od nich społeczeństwo oczekiwało korzystnych dla siebie zmian i nie odczuwało potrzeby powrotu lewicy [po wcześniejszych aferach].
2. Zdrada liderów SLD [ L. Miller, M. Borowski, G. Napieralski ], którzy odeszli do innych ugrupowań, przez co stali się mniej wiarygodni, a pozostali zajmowali się głównie krytyką rządzących.
3.Kolejnym powodem słabych notowań LEWICY, był brak konsekwencji w budowaniu LiD – u !
4. Nieodpowiednia kandydatka w wyborach na Prezydenta RP, obniżyła notowania i ośmieszyła LEWICĘ ! Spadła wiarygodność szyldu SLD !
5. Zbyt późno wdrożono projekt ZJEDNOCZONA LEWICA, a wchodzące w skład mniejsze ugrupowania nie traktowano po partnersku, tylko jako wspomagacze do zdobycia mandatów parlamentarnych.
6. Brak wiarygodności TWOJEGO RUCHU, jako partii lewicowej w koalicji, a schowanie skompromitowanego lidera było sztucznym wybiegiem.
7. Słabe struktury lokalne ugrupowań lewicowych i brak aktywności polityków i działaczy w ramach stowarzyszeń, fundacji oraz debat na rzecz społeczeństwa !
Październikowa klęska wyborcza, może być początkiem tworzenia wiarygodnej LEWICY, pod warunkiem wyjścia z choroby, w której tkwi od lat, czyli zajmowania się sobą, a nie sprawami społecznymi. Tak więc trzeba rozpocząć pracę od podstaw i kontynuować proces jednoczenia ugrupowań lewicowych na bazie programu społecznego. Lewica powinna mówić językiem zwykłych ludzi, dla których najważniejsze jest bezpieczeństwo socjalne, praca, zarobki, mieszkanie i służba zdrowia. Wydłużające się kolejki do lekarzy-specjalistów i brak środków na wykupienie medykamentów, odbiera ludziom godność i szanse na przeżycie.
Niesprawiedliwość społeczna poszerza grupę pokrzywdzonych, którzy często zadłużają się kredytami, tracą dorobek życia i trafiają na bruk. Polem do działania LEWICY jest narastające rozwarstwienie społeczne dot. poziomu dochodów i warunków życia. Postęp naukowy i nowe technologie będą eliminować miejsca pracy, tak więc trzeba będzie się nią dzielić. Starszy elektorat coraz częściej z sentymentem wspomina czasy Edwarda Gierka i państwa opiekuńczego ! Polakom potrzebne jest państwo, w którym wolny rynek nie będzie się rozszerzał na wszystkie dziedziny życia społecznego. Same hasła o świeckości państwa, czy in vitro, nie wystarczą do zwycięstwa !
LEWICA nie wyszła naprzeciw społecznym oczekiwaniom, dlatego między innymi poniosła klęskę. Ma jednak szansę powrotu, po rewolucyjnych rządach PiS – u, pod warunkiem przekazania władzy ludziom nieskompromitowanym, którzy będą realizować program prospołeczny, służący ludziom!
Danuta Polak

Od moderatora: Autorka jest członkinią Zarządu Krajowego UP, była poseł na Sejm RP.