Mit zjednoczonej lewicy – blog Aleksandry Jakubowskiej

http://www.mpolska24.pl/post/9056/mit-zjednoczonej-lewicy

Od moderatora. Być może jest to tekst napisany na czyjeś zamówienie. Jeśli tak, łatwo się domyślić na czyje. Po lekturze dochodzę do wniosku, że baronowie i etatowy aparat tworzący radę krajową odmówi wejścia SLD w szeroką koalicję wyborczą. Wszystko rozegra się w połowie lipca. Warto zachować daleko idącą czujność i obserwować lewicową scenę polityczną, aby niczego nie przegapić. Warto!

Blog prof. Jana Hartmana

Drogie „Razem”!
Jan Hartman

Jak to jest, że wszyscy na lewicy tak się spontanicznie i szczerze ucieszyli z powstania partii „Razem”, wszyscy Wam kibicują i dobrze życzą, a Wy odwzajemniacie się wzgardą i inwektywą? Czy na pewno każdy, kto ma trochę więcej lat, działa w SLD lub innej partii lewicy, jest zacofany i skompromitowany? I głupszy od Was? I niegodny, by podać mu rękę?

Życzliwość dla Waszej inicjatywy trwa – pomimo wielu obraźliwych i lekceważących wypowiedzi z Waszej strony. Ludzie są cierpliwi i wiedzą, że ideowość i entuzjazm nierzadko łączą się z radykalizmem, arogancją i zadufaniem w sobie. To są powszechne choroby młodej lewicy. Podobnie jak czymś naturalnym jest uleganie złudzeniu, że wielka energia we własnym kręgu musi zapowiadać wielkie poparcie wyborcze.
W dniach, gdy tworzy się lewicowa koalicja na czas wyborów parlamentarnych (a może i na dłużej), wszyscy do wszystkich wyciągają rękę. A do Was w szczególności. Byłoby fantastycznie, gdyby kilkoro spośród młodych, wykształconych i tak nowocześnie myślących o lewicy działaczy i społeczników dostało się do Sejmu! Takie jest szczere przekonanie na lewicy, łącznie z kierownictwem SLD.
Tylko czy uprzedzenia i – bądźmy szczerzy – zarozumialstwo nie staną temu na przeszkodzie? Czy przypadkiem nie roicie sobie, że sto tysięcy lajków na Facebooku to milion głosów w wyborach? Z tego, co widzę, euforia i zachwyt nad sobą przyćmiewa nieco Wasz zdrowy rozsądek. Ale macie jeszcze kilka tygodni, żeby ochłonąć. W ciągu tych nadchodzących tygodni, przymierzając się do wystawienia własnych list, doświadczycie pierwszych poważniejszych konfliktów wewnętrznych i ubytku entuzjazmu u tych, którzy licząc na docenienie przez organizację, zostaną tymczasem przeznaczeni do zbierania podpisów na rzecz kogoś innego.
Pojawi się też kwestia pieniędzy, no i ta najbardziej newralgiczna, od której wciąż uciekacie – kto tu właściwie rządzi i ma zastać medialną twarzą nowej partii? Jestem pewien, że jeśli nie posłuchacie dobrych rad i nie przyjmiecie zaproszenia na wspólną listę lewicy, to i tak jakoś tam poradzicie sobie z tymi problemami, to znaczy zbierzecie podpisy i wystawicie listy. Jestem też pewien, że dacie radę przekroczyć 2 proc., jakkolwiek urobicie się przy tym i umęczycie niemiłosiernie. Czy zostanie Wam po wyborach dość energii, żeby kontynuować działalność? To nie jest pewne.
W polityce liczą się nie tylko młodość i świeżość. Nie tylko dobry program i ideowość. Liczą się zaplecze społeczne, doświadczenie polityczne działaczy, znane osoby, kontakty z mediami, pieniądze i parę innych rzeczy, których nie macie. Może Wam się wydaje, że masy, które – jak tylko dowiedzą się, że je reprezentujecie – zaraz za Wami pójdą. Nieprawda. Co innego adresować przekaz do jakiejś grupy (np. prekariuszy), a co innego być ich reprezentacją. Do tego tanga trzeba dwojga.
Wy jesteście akurat „młodzi wykształceni z wielkich miast” i nic na to nie poradzicie. Taka jest Wasza polityczna „gęba”. Takich jak Wy, czyli odnoszących względny sukces, młodych i lewicowo myślących, jest w Polsce dobre 20-30 tysięcy. A ilu ludzi gotowych jest solidaryzować się z Wami klasowo i w Was uwierzyć? Hm, jak by to powiedzieć… panna, do której się zalecacie, ma zupełnie inny gust. Prości ludzie już tak mają, że nie lubią inteligentów, zwłaszcza młodych i zapalczywych. Dlatego możecie liczyć tylko na siebie, swoich przyjaciół, rodziny oraz osoby, które chciałyby zostać kimś takim jak Wy. Może to jest 200, a może 300 tysięcy osób? Super! To nawet dużo, tylko nijak się to ma do sytuacji wyborczej.
W polityce liczy się jeszcze jedno: chłopski rozum. A na chłopski rozum lepiej mieć w Sejmie dwóch posłów niż dwa procent w wyborach. Wasi dwaj posłowie (lub posłanki) mogliby z trybuny sejmowej przemawiać Waszym językiem, językiem nowoczesnej lewicy. Oraz wywierać wpływ na kolegów z klubu parlamentarnego. To niemało. Nawet najmniejszy parlamentarny przyczółek oznaczałby zwielokrotnienie Waszych szans na rozwój w najbliższych latach.
Konkludując: porzućcie urazy, przyjmijcie wyciągniętą ku Wam przyjazną dłoń i chodźcie Razem! Nazwa zobowiązuje! Budujcie z nami koalicję Porozumienie Lewicy, w której nawet połowa zdobytych mandatów może przypaść koleżankom i kolegom spoza SLD (którego tak nie znosicie). Nie plujcie na wyciągniętą dłoń, bo zostanie cofnięta. Siądźcie do rozmów. W polityce nie trzeba się kochać – wystarczy „mieć po drodze”. A Wy zdecydowanie macie po drodze z Unią Pracy, OPZZ, Socjaldemokracją, Demokratami, Zielonymi, a nawet z SLD. Z tym ostatnim – czy to się Wam podoba, czy nie – łączy Was lekki oportunizm i konserwatyzm, polegające na przekonaniu, że upominanie się o świecką Polskę wolnych ludzi może odstręczyć dużą część elektoratu.
No i łączy Was z SLD Adam Jaśkow – wybitny i wcale niemłody SLD-owski działacz. Nie udawajcie, że spadliście z księżyca i jesteście jakimiś „złotymi dziećmi”. Jeśli nadal będziecie zachowywać się jak „mała księżniczka” albo inny Dyzio, to życzliwe zainteresowanie Waszą działalnością ze strony renomowanych dziennikarzy i polityków prędko wygaśnie, ustępując miejsca rozczarowaniu i irytacji. W polityce miesiące miodowe i inne „premie za nowość” są krótkie i łatwo je zmarnować.
Ale przecież Wy jesteście inteligentni, więc chyba stać Was na zdrowy pragmatyzm? Zdrowy pragmatyzm jest najlepszym przyjacielem ideowości. Jeśli mi nie wierzycie, to poczytajcie Lenina! Czuwaj

Od moderatora.

Nadzieja umiera ostatnia, zatem?

„Okrągły stół lewicy”

W dniu 9 czerwca we Wrocławiu odbyło się spotkanie „Okrągły Stół Lewicy we Wrocławiu”. Jego celem była integracja szerokiej gamy partii, organizacji            i środowisk lewicowych, równościowych, postępowych i porozumienie ws. ewentualnego wspólnego startu w wyborach parlamentarnych 2015 roku. W spotkaniu udział wzięły osoby z kierownictwa i przedstawiciele następujących organizacji:
SLD (m. in. przewodniczący dolnośląski Radosław Mołoń, przewodniczący SLD Wrocław Czesław Cyrul, sekretarz wojewódzki Dawid Mirowski, radny miejski Dominik Kłosowski, dyrektor Ośrodka Myśli im. F. Lassale’a Michał Syska),
Partii Zieloni (współprzewodniczącą PZ Małgorzata Tracz, członek Zarządu Krajowego PZ Mariusz Rusinek),
Ruchu Sprawiedliwości Społecznej (Bogdan Kosturek),
Polskiej Partii Socjalistycznej (wiceprzewodnicząca PPS Ewa Miszczuk, Krzysztof Mroczko),
Ruchu Wolność i Równość (rzecznik prasowy WiR Robert Kwiatkowski)
Unii Pracy ( wiceprzewodniczący UP Andrzej Puzio, członkowie Rady Krajowej Mieczysław Konik i Mariusz Put) ),
Ruchu Kobiet(przewodnicząca RK Wrocław Magdalena Kuprowska),
Kongresu Kobiet (Ewa Mastalska),
Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów (prezes PSR Jacek Tabisz).
Wszyscy uczestnicy spotkania wyrazili konieczność podjęcia współpracy i powstania lewicowej koalicji w jesiennych wyborach parlamentarnych. W rezultacie spotkania zdecydowana większość jego uczestników podpisała się pod apelem o następującej treści (również w zał. wraz z podpisami):
„Mając na uwadze sytuacje polityczną, w tym narastającą dominacje partii prezentujących liberalną doktrynę ekonomiczną, konserwatyzm na płaszczyźnie światopoglądowej i ruchów o charakterze stricte populistycznym, a równocześnie postępujące rozdrobnienie Lewicy, a także mając na względzie sytuację społeczno – gospodarczą z pogłębiającymi się nierównościami i wykluczeniem wielu Polaków z owoców płynących z członkostwa w Unii Europejskiej i wzrostu gospodarczego, apelujemy o porozumienie jak najszerszej gamy partii, organizacji i środowisk lewicowych, równościowych        i postępowych. Wołamy o integracje środowisk o lewicowo-równościowych programach i podjęcie partnerskich rozmów, które mogłyby skutkować wystawieniem wspólnej, koalicyjnej listy Lewicy w wyborach parlamentarnych 2015 roku.”
Bartek Ciążyński – organizator

Bez tytułu.

Marek Szewczyk
10 czerwca o 00:23

 

Jeżeli ktoś pomyślał że uwertura pt. „Magdalena Ogórek i ska” zakończyła bezkrytycyzm i zawłaszczenie lewicowymi hasłami SLD-owskich działaczy stopni wszelakich, to jest w niesamowitym błędzie.

Oto nienauczeni brutalnością społecznej oceny Polaków SLD- leaderzy , zaraz po przegranych wyborach prezydenckich zakrzyknęli : budujemy nową lewicę, budujemy wokół nas, wokół SLD !!!
No bo jeżeli lewica to tylko SLD – bo jak mogło by być inaczej ???

Heretyczne zachowania co poniektórych lokalnych SLD-owskich działaczy mogły z całą perfidią niszczyć ostatnie resztki społecznej dla lewicy sympatii, bo sprzyjał temu klimat, tworzony przez zdecydowaną większość zwierzchników, pamiętających hegemonię jedynie słusznej , robotniczej partii.

Zachwyt nad niekwestionowanym dziełem rządu Leszka Milera jakim jest nasza, Polski obecność w Unii Europejskiej nie może przyćmić uporu z jakim niektórzy działacze SLD tępili (i w wielu miejscowościach nadal z pełną mocą tępią ) wszystko co choć w niewielkim stopniu przewyższało ich obszar postrzegania, a jeżeli było dorównujące europejskim standardom po prostu zniszczonym być musiało.

Obrywało się wszystkim , którzy mieli odwagę wyartykułować swoje, ale odmienne od „baronowsko” ukierunkowanych nawet „młodych SLD-owskich wilków” myśli .

Oberwało się nawet wicepremierowi koalicyjnego Rządu SLD-UP Markowi Polowi, bo miał odwagę , nawiązując do powszechni e znanych, unijnych standardów zaproponować kierowcom drogowe winiety.
Dziś winiety stanowią powszechność europejskich i polskich także dróg , ale nikt z SLD nie przeprosił koalicyjnej Unii Pracy za poświęcenie Marka Pola na ołtarzu „słusznej sprawy” (czytaj: pozostania „przy władzy”).

W polityce podobno nie wolno się obrażać.
Ale podobno też wyniki badań wskazują, że były już Prezydent Bronisław Komorowski przegrał wybory bo Jego sztab nie dostrzegł, że martyrologiczne i styropianowe Pokolenie w znacznym stopniu ustąpiło już miejsca temu, które urodziło się w co najmniej dziesięć lat po „słusznym dla wspólnej sprawy” narodowym zrywie roku 1980 i dla którego wolność po prostu wolność znaczy, bo Pokolenie to wychowało się w innych niż mojego Pokolenia realiach , kiedy chociażby paszport po prostu w szufladzie leży , a nie musisz wytrzymując świecącą w oczy żarówą płaszczyć się w błaganiu o podpis, na złożonym uprzednio każdorazowo wniosku o jego wydanie.
Te czasy to już zamierzchła u obecnie, w pełni produkcyjnego Pokolenia historia . Niestety tego faktu nie dostrzegają nie tylko działacze PO ale i leaderzy SLD i uparcie pragną budować COŚ co już dawno się zdeaktualizowało.
Pragną budować pod egidą i bezwzględnie niekwestionowanym przez żadnego z potencjalnych sygnatariuszy ugrupowaniu, które w ostatnich, prezydenckich wyborach od społeczeństwa po prostu otrzymało czerwoną kartkę.

Pewnie na zaplanowanym już za kilka dni spotkaniu leadrów lewicowych ugrupowań SLD padnie oficjalna w wyżej opisanej koncepcji propozycja. Może nawet padnie propozycja zmiany nazwy tego co teraz nazywa się jeszcze SLD .
Tylko że zmiana szyldu niczego nie zmieni . Czerwony , lewicowy kolor dominował będzie ponad głowami pomysłodawców, tylko że tym razem nie będzie to flaga lecz najzwyklejsza , czerwona kartka

Jak uzdrowić lewicę?

 

Jak uzdrowić lewicę? “Niech wszyscy pójdą po rozum do głowy, siądą do rozmów i ustalą wspólną strategię”

JH

 

 

prof. Jan Hartman

Wieczór RDC Tomasz Stawiszyński Redaktor
Lewica w Polsce przeżywa kryzys. Zdaniem działaczy potrzebne jest zjednoczenie i porozumienie lewicowych środowisk. Jak to osiągnąć? Prof. Jan Hartman i Agnieszka Ziółkowska próbowali odpowiedzieć na to pytanie w “Wieczorze RDC”.
– Obecnie punktem ciężkości w lewicowych sprawach nie jest to, żeby rozwiązywać te prawdziwe, palące sprawy, zebraniu się i stanowieniu prawdziwej siły politycznej, tylko udowadnianiu, kto ma więcej racji – uważa Ziółkowska.
– Jesteśmy niepoprawnymi idealistami, ale też na tyle realistami, na tyle długo się obracamy w różnych kręgach, że wiemy jak trudno zrobić coś wspólnie w polityce, ale próbować warto, mimo wszystko, bo stawka jest bardzo wysoka  – powiedział prof. Hartman. – To co może uzdrowić lewicę, to dopuszczenie prawdziwych działaczy społecznych do polityki państwowej, w tym do parlamentu – dodał.
Zdaniem prof. Hartmana jest niewielka szansa, że uda się stworzyć jedną listę wyborczą, zachęcić i zdobyć zaufanie młodych działaczy, żeby wystawili swoje reprezentacje. – Nasz projekt Wolność i Równość jest właśnie tak skonstruowany – to nie jest partia, do której można się zapisać, tylko inicjatywa, z którą można współpracować, żeby najpierw zbudować zaufanie między tymi wszystkimi ugrupowaniami o nieco różnych poglądach, a następnie żeby to się przełożyło na rzetelne wynegocjowanie wspólnych postaw i stworzenie jednej listy – tłumaczył.
Co dalej z SLD?
– Nie wiemy co będzie z SLD, czy przetrwa, czy też będzie chciało jednoczyć lewicę obsadzając “jedynki” swoimi ludźmi i dopuszczając kilka osób z zewnątrz, czy zostanie po staremu i będzie mikro klub SLD – powiedział prof. Hartman. Zdaniem profesora możliwe jest, że mniejsze partie wystawią swoich kandydatów i przegrają wybory, chyba że “wszyscy pójdą po rozum do głowy, siądą do rozmów i ustalą wspólną strategię“.
Agnieszka Ziółkowska ma bardzo jasne stanowisko w tej sprawie. – Moim zdaniem SLD już nie ma, jest trupem i mam nadzieję, że ktoś wreszcie wywiezie Leszka Millera na taczce i on przestanie szkodzić polskiej lewicy – powiedziała w “Wieczorze RDC”. Jak dodała, nie są potrzebne nazwiska osób, które od lat uniemożliwiają powstanie silnej lewicy.
– W idealnym świecie młodzi działacze powinni nie patrzeć na starych, stworzyć swój WiR, stworzyć jedna wielką listę i wygrać wybory, ale tego nie robią – uważa prof. Hartman