Powody odstąpienia od umowy koalicyjnej.

Powody zerwania przez Unię Pracy koalicji z SLD:

1. Od lat Unia Pracy głosi potrzebę przeobrażeń polskiej lewicy i budowy ponad podziałami nowoczesnej formacji lewicowej. Formacji wiarygodnej dla ludzi pozbawionych szans, młodych, przestających wierzyć w sens demokracji i udziału w jej budowaniu. Oczekiwaliśmy, że szczególną rolę odegra w tym procesie Sojusz Lewicy Demokratycznej.

2. Niestety, zachowania SLD z ostatnich miesięcy pokazują brak woli dokonania takich przeobrażeń. W najważniejszej partii lewicowej dominuje polityka oblężonej twierdzy i próba przetrwania za wszelką cenę. Potwierdzają to:
a. Zachowania struktur SLD w wyborach samorządowych,
b. Brak gotowości do rozmów na temat koniecznych programowych i organizacyjnych przeobrażeń na lewicy,
c. Lekceważące traktowanie lewicowych partnerów w wyłanianiu i sposobie ogłaszania kandydata na prezydenta RP,
d. Ostentacyjne wyrzucanie z szeregów SLD osób głoszących potrzebę głębokich przemian na lewicy.

3. Takie postępowanie prowadzi do całkowitej eliminacji lewicy z polskiej sceny politycznej. Unia Pracy nie zamierza być współtwórcą tej katastrofy.

4. Liczymy, że nasza decyzja o wyjściu z koalicji z SLD będzie bodźcem do nowego myślenia wśród członków i władz Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz innych lewicowych środowisk w Polsce na temat koniecznych przeobrażeń polskie lewicy.

Europoseł Adam Gierek o sytuacji w Kompanii Węglowej

Strasburg, 12.01.2015r.
Sesja plenarna – Wystąpienia jednominutowe – Sytuacja górników zatrudnionych w Kompanii Węglowej na Śląsku
Restrukturyzacja Kompanii Węglowej była odkładana przez kolejne rządy. Obecna ekipa przygotowywała plan tej restrukturyzacji w zaciszu gabinetów rządowych.
Ostry sprzeciw zaskoczonych tym górników wywołała lekceważąco niska ranga przedstawicieli rządu, słabo przygotowanych do rzetelnych negocjacji z nimi.
Plan restrukturyzacji Kompanii Węglowej jest szokowy i zakłada m.in. likwidację kilku kopalń nieprzynoszących – wg rządu – dostatecznego dochodu, co spowoduje zwolnienie wielu tysięcy pracowników.
Kopalnie, które funkcjonują na granicy zysku, mają natomiast być włączone do państwowych grup energetycznych.
W sytuacji, gdy jeszcze niedawno rząd Donalda Tuska zapowiadał renesans polskiego węgla oraz odżegnywał się od planu likwidacji górnictwa węglowego w Polsce, trudno jest przekonać protestujących górników dołowych do rozmów. Emocje są zbyt duże. Sytuacja kryzysowa musi być szybko rozwiązana przez merytoryczne rozmowy i konkretne działania, by nie doprowadzić do dramatów ludzkich.
Nie wolno szczuć przeciwko górnikom za pośrednictwem mediów, co robią przedstawiciele rządzącego establishmentu, głosząc kłamliwie, że cały kraj dopłaca do górnictwa. Jest to bowiem anty-śląska retoryka.
Rząd musi wreszcie odpowiedzieć na pytanie, czy to właśnie węgiel, a może inne źródła energii, będą stanowiły podstawę naszej energetyki.
Obywatele oczekują odpowiedzi na petycję skierowaną przez górników do Przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska.

 

Tekst jednominutowego wystąpienia na posiedzeniu plenarnym w dniu 12 stycznia 2015 roku.

Problemów lewicy ciąg dalszy.

Magdalena Ogórek dzieli lewicę.Czy SLD zacznie się kruszyć?

Agata Nowakowska. Gazeta Wyborcza

Magdalena Ogórek nie ma poparcia całej lewicy. Mniejsze partie są oburzone, że Miller zaprezentował kandydatkę w dniu śmierci Oleksego. Liczą na rozłam w SLD.
Na to, że 36-letnia Magdalena Ogórek może być kandydatką Sojuszu na prezydenta Polski, wpadł wiceszef SLD Leszek Aleksandrzak.

– 6 proc. w pierwszym sondażu to świetny wynik, pięć lat temu Napieralski, choć był szefem partii, w pierwszym sondażu miał 2 proc. – mówi Aleksandrzak. Wtóruje mu szef SLD w Łódzkiem Dariusz Joński: – To dobry prognostyk.

Polityk SLD jest nieprzyjemnie zaskoczony kandydaturą: – To pomysł partyjnego betonu, Aleksandrzak to krew z krwi i kość z kości aparatu. Im chodzi tylko o to, by nikt nie zagroził ich pozycji w partii.

We wtorek do stolicy zjechali baronowie SLD i jak zapewnia Joński, żaden nie zaprotestował przeciwko Ogórek. A SLD-owcy z kujawsko-pomorskiego już podjęli uchwałę, że kandydatkę popierają.

– Dla mnie zaletą jest to, że ona nie ma nic wspólnego z 1989 r. i tamtymi podziałami, to kandydatka młodego pokolenia – mówi „Wyborczej” poseł Tomasz Kamiński, baron SLD na Podkarpaciu.

Joński przekonuje, że Ogórek ma „bardzo ciekawą wizję prezydentury”. W weekend wystąpi na konferencji prasowej, do stolicy mają też zjechać 30-, 40-latkowie, samorządowcy i członkowie partii, by pokazać nowe oblicze Sojuszu.

Maluchy się buntują

Tymczasem mniejsze partie lewicowe liczą, że po piątkowym pogrzebie Oleksego Sojusz zacznie się kruszyć.

– To ostatnie podrygi Leszka Millera. Na weekend jestem umówiony na rozmowy z kilkoma znanymi działaczami Sojuszu – zdradza szef SdPl Wojciech Filemonowicz (partia ma 2 tys. „czynnych” członków).

Kamiński kontruje: – Rozmawiałem z koleżankami i kolegami, nikt nie chce występować z partii. To wymysły publicystów.

Filemonowicz zarzuca Sojuszowi, że z nikim na lewicy tej kandydatury nie uzgadniał, a Ogórek nie „reprezentuje wartości lewicowych”. – Wybory prezydenckie to najlepszy moment, by pokazać nową wizję dla Polski, socjaldemokratyczną. Nie wyobrażam sobie, by ta kandydatka temu podołała, a nie wszyscy wyborcy lewicy są zainteresowani historią Kościoła czy plotkami z jednej ze stacji telewizyjnych – mówi Filemonowicz.

Podobnie mówi lider Unii Pracy Waldemar Witkowski (2,5 tys. członków, z czego 1 tys. płaci składki). W wyborach samorządowych startowała w koalicji SLD-Lewica Razem. Ma 23 samorządowców.

– Sposób zaprezentowania kandydatki wzbudził w UP wielkie emocje – przyznaje. Zna Ogórek jeszcze z czasów, gdy pracowała w kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego i ma o niej dobre zdanie.

UP ma jednak więcej zastrzeżeń do Sojuszu. – Proponowaliśmy kongres zjednoczeniowy, nowe ugrupowanie i start w wyborach samorządowych, ale ta oferta została odrzucona – mówi Witkowski. I dodaje: – Jarosław Kaczyński dogadał się z Jarosławem Gowinem i Zbigniewem Ziobrą, a lewica nie potrafi.

SdPl, Unia Pracy, Unia Lewicy i Dom Wszystkich Polska Ryszarda Kalisza chcą teraz rozmawiać o ewentualnym wspólnym kandydacie prezydenckim. Na pewno nie będzie nim – zapewnia Witkowski – europoseł UP Adam Gierek.

Filemonowicz namawia Marka Borowskiego i Izabelę Sierakowską (obydwoje z SdPl). Chęć kandydowania zgłasza Kalisz. Witkowski przyznaje, że Kalisz spotkał się z w grudniu z politykami UP i „został pozytywnie odebrany”.

Aleksandrzak (SLD): – To błąd. Wątpię, by udało się im zebrać 100 tys. podpisów z poparciem dla kandydata, a kampania jest kosztowna.

Mur się kruszy

Tymczasem grupa kilkudziesięciu osób z „Krytyki Politycznej”, Partii Zieloni i Polskiej Partii Socjalistycznej ogłosiła we wtorek „Apel lewicy społecznej”. Wśród sygnatariuszy apelu są też dziennikarze i naukowcy. „Za dziesięć miesięcy wybory parlamentarne. Mur, który blokował wejście niezależnej lewicy do Sejmu, jest słaby jak nigdy dotąd. Żadna z obecnych partii parlamentarnych nie jest w stanie wiarygodnie reprezentować społecznego interesu” – piszą autorzy apelu. Ich zdaniem „ludzie mają dość cudu gospodarczego budowanego na niskich płacach, wyzysku i umowach śmieciowych”. A wybory samorządowe pokazały, że „lewica społeczna ma potencjał polityczny, ale dopóki będzie podzielona, nie będzie w stanie go wykorzystać”.

„Potrzebujemy jednego szerokiego komitetu lewicy społecznej w wyborach” – apelują. Jako wzór podają hiszpański Podemos, który zepchnął w cień dotychczasową lewicę w tym kraju.

– „Krytyka Polityczna” jest organizacją pozarządową, nie angażuje się w działalność polityczną. Podpisanie apelu to indywidualne decyzje ludzi – mówi „Wyborczej” szef „Krytyki” Sławomir Sierakowski.

Pytany, czy on podpisze apel, odpowiada: „Jestem na urlopie naukowym”.

Echa rozstania.

Unia Pracy poprze Kalisza? „Przyjęliśmy go ciepło”
Paweł Majewski 13-01-2015, ostatnia aktualizacja 13-01-2015 15:03
źródło: Fotorzepa
autor: Jerzy Dudek

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita” kandydatka SLD na prezydenta Magdalena Ogórek będzie mieć kontrkandydata na lewicy. Szeroki front buduje Ryszard Kalisz
Polityk, który rozstał się z SLD, by budować Europę Plus z Januszem Palikotem, mówi że nie porzucił planów o kandydowaniu, kiedy okazało się, że Leszek Miller postawił na Ogórek.
– Dziś zabiegam o poparcie we Wrocławiu. Decyzję o tym czy startuję, ogłoszę 31 stycznia – stwierdził.
Duża szansa dla Kalisza otworzyła się wczoraj. Wieloletnią współpracę z SLD zerwała Unia Pracy. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita” rozważa ona poparcie go w wyborach. Kalisz zabiegał o nie już w grudniu, kiedy miał być wspólnym kandydatem SLD i UP. Był wtedy na Radzie Krajowej.
– Przyjęliśmy go ciepło – zapewnia Waldemar Witkowski, który jest szefem ugrupowania. Decyzji jednak nie podjęto. Zależy ona od tego w jakiej formule UP pójdzie do jesiennych wyborów parlamentarnych. – Jeżeli dojdziemy do przekonania, że trzeba na jesieni startować samodzielnie, to wyznaczymy własnego kandydata. Jeśli będzie szersza formuła współpracy na lewicy, to wtedy poprzemy wspólnego kandydata – mówi Witkowski.
Oznacza to, że kolejny kandydat na lewicy będzie, niezależnie od tego, czy współpraca UP z Kaliszem się ułoży.

Z życia Partii.

082

Na niedzielnym (11.stycznia br.) Zebraniu Rady Krajowej Unii Pracy zapadły bardzo istotne decyzje. Rada Krajowa bardzo szczegółowo omówiła stan realizacji Porozumienia wyborczego na lata 2013 -2015 zawartego 3. października 2013 r. między SLD i UP. Niestety, ocena wypadła bardzo niekorzystnie. Koalicjant zmienił warunki Porozumienia w sierpniu 2014 r. w kwestii nazwy komitetu wyborczego w wyborach samorządowych, a nadto nie zachował ustaleń dotyczących miejsc na listach wyborczych. Rzec można z łaski „jedynkę” otrzymał jedynie lider partii. to się nie spodobało członkom Rady Krajowej. Czarę goryczy przelał sposób wyłonienia kandydatki na prezydenta RP. Jeśli SLD zakładał, że ma to być kandydat(ka) lewicy, należało prezentacji dokonać w sposób godny. W tej sytuacji Rada Krajowa Unii Pracy uznając, że wyczerpał się limit błędów i ignorancji postanowiła zakończyć współpracę na tym etapie. Tę decyzję podjęto jednogłośnie. Jednocześnie Rada uznała, że mimo sekowania przez koalicjanta naszych kandydatów uzyskali oni w wyborach dobry wynik. Rozważana była też możliwość wystawienia własnego kandydata w wyborach prezydenckich i samodzielny start w wyborach parlamentarnych.                                                                                                 Zebranie przyjęło Sprawozdanie Zarządu Partii z realizacji budżetu w 2014 roku i zapoznało się z projektem budżetu na 2015 rok, a także wyraziło swe Stanowisko w sprawie sytuacji w służbie zdrowia.

Uchwała 
Rady Krajowej unii Pracy
z dnia 11 Stycznia 2015 roku.
UNIA PRACY za absolutnie konieczne uznaje przebudowę polskiej lewicy, pozwalającą na odzyskanie jej pozycji na scenie politycznej. Od dawna wzywaliśmy do budowania nowej formacji lewicowej, łączącej ponad podziałami, wokół czytelnego programu, ludzi polskiej lewicy. Kolejne kampanie wyborcze oraz wyniki poparcia społecznego wyrażane w sondażach, potwierdzają słuszność naszych oczekiwań.

Uznawaliśmy, że szczególna rola w procesie przebudowy polskiej lewicy należy do Sojuszu  Lewicy Demokratycznej. Niestety, ostatnie wydarzenia pokazują, że SLD wybrało drogę trwania w obecnym układzie politycznym. W tej sytuacji oraz wobec:
przeforsowania przez SLD wyborach samorządowych nazwy Komitetu Wyborczego zawierającego wyłącznie logo i nazwę tej partii,
zachowań większości władz terenowych SLD w czasie wyborów samorządowych, zaprzeczających koalicyjnemu charakterowi komitetu wyborczego,
działań i wypowiedzi członków Kierownictwa SLD, jednoznacznie odrzucających idee przeobrażeń programowych i organizacyjnych polskiej lewicy, potwierdzone wyborem i sposobem ogłoszenia kandydata na Prezydenta RP

Rada Krajowa Unii Pracy uznaje Umowę o Współpracy koalicyjnej, zawartą dnia  3 października 2013 roku pomiędzy Sojuszem Lewicy Demokratycznie i Unią Pracy za nieobowiązującą.

W związku z powstałą sytuacją, grożącą całkowitą eliminacją reprezentacji lewicy z parlamentu lub jej sprowadzeniem do szczątkowych rozmiarów, Rada Krajowa UP postanawia zwołać na miesiąc luty 2015 roku Nadzwyczajną Konwencję Polityczną UP. Jej zadaniem będzie podjęcie decyzji o udziale Unii Pracy w zbliżających się wyborach prezydenckich i parlamentarnych oraz działaniach politycznych zmierzających do odbudowy pozycji lewicy w Polsce. W Konwencji uczestniczyć będą wszyscy delegaci na poprzedni Zwyczajny Kongres Unii Pracy oraz członkowie wszystkich władz krajowych i Rady Programowej Partii.
Konwencja odbędzie się w Warszawie w terminie określonym przez Zarząd UP, nie później jednak niż w dwa tygodnie od ogłoszenia przez Premiera terminu  wyborów prezydenckich.
Rada Krajowa UP zobowiązuje Zarząd Partii do powiadomienia Władz SLD o podjętej decyzji oraz do przygotowania Nadzwyczajnej  Konwencji Politycznej.
Uchwałę podjęto jednogłośnie.
Rada Krajowa Unii Pracy.

 

STANOWISKO Rady Krajowej Unii Pracy w aspekcie konfliktu Ministra Zdrowia z Porozumieniem Zielonogórskim

Jako obywatele państwa polskiego sprzeciwiamy się praktyce rozwiązywania problemów finansowych i politycznych kosztem pacjenta. Bezwzględnie sprzeciwiamy się stosowanym praktykom Ministerstwa Zdrowia rozwiązywania problemów złego zarządzania systemem , braku jasnej polityki zdrowotnej i załatwianie , a raczej nie , tego problemu ostatniego dnia roku.
Wśród przyczyn generujących problemy najważniejszymi są:
deficyt lekarzy niektórych specjalności, wynikający z nieracjonalnych limitów przyjęć na uczelnie medyczne; Polska ma 2,2 lekarza na 1 tys. mieszkańców, najmniej spośród krajów UE ze średnią 3,4)
archaiczna i nieefektywna struktura Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych (SOR),
zbyt gęsta sieć małych szpitali powiatowych, które konkurując ze sobą nie są w stanie udźwignąć kosztów inwestycji i utrzymania, wpadając w spiralę zadłużenia,
monopolistyczna pozycja publicznego płatnika (NFZ), który zarządza budżetem w sposób nieelastyczny, w cyklach rocznych, z systemem rozliczania świadczeń medycznych premiującym nieefektywność i nadużycia oraz centralne planowanie limitu chorych w danej specjalizacji na dany rok, co skutkuje wielomiesięcznymi lub wieloletnimi kolejkami do specjalistów,
Nepotyzmu i kumoterstwo w publicznych placówkach służby zdrowia, skutkujące przerostem zatrudnienia (zwłaszcza w działach administracyjnych) sięgającym 20%, podczas gdy w części szpitali pensje personelu stanowią 80-90% budżetu; na przykład w Centrum Zdrowia Dziecka spośród 2200 osób personelu tylko 300 to lekarze, większość zatrudnionych pracuje natomiast w działach administracji i statystyki (szpital w 2012 roku był zadłużony na 190 mln zł)
brak zdefiniowanego zakresu świadczeń dostępnych w ramach ubezpieczenia w NFZ,
brak jednoznacznych kryteriów kolejności udzielania świadczeń, co w sytuacji trwałego ich deficytu prowadzi do korupcji
niewystarczający nadzór nad działaniem ośrodków leczniczych, co skutkuje oszustwami i korupcją
brak jednoznacznej definicji czy nawet wykładni prawa do ubezpieczenia zdrowotnego,
brak wykazu świadczeń ratujących życie, co w powtarzających się co rok sytuacjach wyczerpania limitu finansowania na dany rok prowadzi do odmawiania przez szpitale dostępu do świadczeń ze względu na ryzyko niepewność prawną co do uznania danego świadczenia za „ratujący życie” przez NFZ,
brak regulacji prawnych pozwalających na wprowadzenie dodatkowych (komercyjnych) ubezpieczeń zdrowotnych, co prowadzi np. do marnowania kosztownego sprzętu diagnostycznego jeśli limit świadczeń publicznych wyczerpał się w danym roku,
ułomna, nieefektywna forma prawna, w jakiej funkcjonują publiczne zakłady opieki zdrowotnej (SPZOZ),
niewystarczające kwalifikacje kadr zarządzających publicznymi jednostkami opieki zdrowotnej, co skutkuje nieefektywnym zarządzaniem – przepłacaniem za usługi zewnętrzne, dostawy leków, brakiem negocjacji cenowych z dostawcami itp[,
przepisy zakazujące komercyjnego wykorzystywania sprzętu medycznego, co w sytuacji niskich limitów NFZ prowadzi do marnowania kosztownych urządzeń, które szpital i tak musi utrzymywać
ograniczona odpowiedzialność organów założycielskich SP ZOZ za ich zobowiązania finansowe i lęk przed ich przekształcaniem w spółki prawa handlowego; w 2013 roku NIK ponownie wskazał na znaczną skalę nieefektywnego wykorzystania drogiego sprzętu medycznego, z jednej strony powodowanego niskim poziomem finansowania przez NFZ, a z drugiej błędami popełnianymi przez zamawiające je jednostki.
brak konkurencyjności jednostek opieki zdrowotnej,
zbiurokratyzowanie pracy lekarza poprzez nałożenie na niego obowiązku prowadzenia dokumentacji poza medycznej,
zacofanie służby zdrowia w zakresie zarządzania usługami medycznymi (rejestracja, terminy zabiegów) i niski poziom wykorzystania technologii informatycznych,
masowe wyłudzanie zwolnień lekarskich (L4), np. w celu wykonywania prac sezonowych poza głównym miejscem zatrudnienia, zwłaszcza w sektorze publicznym (w tym w policji),
brak sprawnego, zintegrowanego systemu informatycznego w opiece zdrowotnej RUM jest budowany od 1992 roku)
chaotyczny proces legislacyjny związany z ochroną zdrowia i brak spójnego określenia prawa do ubezpieczenia zdrowotnego.
w 2013 pacjenci zapłacili za leki najwięcej w Europie (40%).
Taki obraz polskiej służby zdrowia jest nie do przyjęcia a jednak co rok, dwa; mamy jako obywatele, pacjenci zafundowane głośne negocjacje pomiędzy Ministrem Zdrowia a Porozumieniem Zielonogórskim, których skutkiem ujemnym jest pacjent. Naszym zdaniem taka sytuacja nie może się nadal powtarzać .
Innym problemem dotykającym nasze społeczeństwo jest brak specjalistów tak w szpitalach jak i poradniach specjalistycznych. Państwo polskie wykłada ogromne pieniądze na kształcenie lekarzy , którzy po ukończeniu studiów wyjeżdżają za granicę. I nie ma w tym nic złego ale pod warunkiem, że zapłacą oni za to kształcenie państwu Polskiemu czyli nam obywatelom. Ministerstwo zdrowia powinno bezwzględnie przygotować ustawę w której określono by, że jeżeli lekarz nie odpracuje w naszym kraju np. 10 lat po zakończeniu studiów to musi ponieść koszt swojego kształcenia lub państwo do którego wyjeżdża zwróci naszemu państwu koszty tego kształcenia.
Jeszcze jeden problem występuje w polskiej służbie zdrowia a mianowicie pensje lekarz. Naszym zdaniem , jeżeli szpital, poradnia, … ma kontrakt medyczny z NFZ , korzysta z państwowych pieniędzy to powinien mieć jasno i wyraźnie określone warunki płacowe dla lekarzy. Podkupywanie lekarzy, innego personelu jest nieetyczne, ale niestety występuje nagminnie, co często jest problemem zapaści finansowej podmiotów medycznych. To właściciel NZOZ-u ma prawo zdecydować, czy będzie pobierał pieniądze z Państwa i stosował się do tej zasady czy świadczył usługi komercyjne. Takie postawienie sprawy też ograniczyło by konflikt Ministra Zdrowia z Porozumieniem Zielonogórskim.
Również na mapie Polski można było zobaczyć, że, tam gdzie są SP ZOZ-y kontrakty na 2015 r podpisane były, tam nie było strajków…. A wynika to w większości z odpowiedzialności władz gminnych , powiatowych czy wojewódzkich za zdrowie obywateli – tam najważniejszy był pacjent .

Problemy polskiej służby zdrowia – coroczny horror.

Problemy służby zdrowia – coroczny horror.
System opieki zdrowotnej w Polsce od wielu lat przeżywa poważne trudności.
W rankingu Europejskiego Konsumenckiego Indeksu Zdrowia Polska klasyfikuje się na 27. pozycji z 33. Problemy te przejawiają się:
utrudnionym dostępem do lecznictwa specjalistycznego (w szczególności szpitalnego) i długimi kolejkami oczekujących na świadczenia; czas oczekiwania sięga kilku lat i często rośnie, ze względu na znaczną liczbę pacjentów przyjmowanych poza kolejką bez uzasadnienia medycznego, w tym także w wyniku korupcji niezadowalającą jakością udzielanych świadczeń zdrowotnych – m. in. wysokim poziomem śmiertelności w wyniku powikłań pooperacyjnych, przekraczająca 10% przy średniej unijnej na poziomie 4%niskimi płacami w sektorze opieki zdrowotnej i masową emigracją specjalistycznych kadr medycznych do pozostałych krajów Unii Europejskiej,
zadłużaniem się publicznych zakładów opieki zdrowotnej (na koniec 2008 r. długi szpitali wyniosły 3,5 mld zł) i handlem długami polskich szpitali (skupowały je głównie firmy Magellan, MW Trade i Elektrus)
Wśród przyczyn generujących problemy najważniejszymi są:
deficyt lekarzy niektórych specjalności, wynikający z nieracjonalnych limitów przyjęć na uczelnie medyczne; Polska ma 2,2 lekarza na 1 tys. mieszkańców, najmniej spośród krajów UE ze średnią 3,4)
archaiczna i nieefektywna struktura Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych (SOR),
zbyt gęsta sieć małych szpitali powiatowych, które konkurując ze sobą nie są w stanie udźwignąć kosztów inwestycji i utrzymania, wpadając w spiralę zadłużenia,
monopolistyczna pozycja publicznego płatnika (NFZ), który zarządza budżetem w sposób nieelastyczny, w cyklach rocznych, z systemem rozliczania świadczeń medycznych premiującym nieefektywność i nadużycia oraz centralne planowanie limitu chorych w danej specjalizacji na dany rok, co skutkuje wielomiesięcznymi lub wieloletnimi kolejkami do specjalistów,
Nepotyzmu i kumoterstwo w publicznych placówkach służby zdrowia, skutkujące przerostem zatrudnienia (zwłaszcza w działach administracyjnych) sięgającym 20%, podczas gdy w części szpitali pensje personelu stanowią 80-90% budżetu; na przykład w Centrum Zdrowia Dziecka spośród 2200 osób personelu tylko 300 to lekarze, większość zatrudnionych pracuje natomiast w działach administracji i statystyki (szpital w 2012 roku był zadłużony na 190 mln zł)
brak zdefiniowanego zakresu świadczeń dostępnych w ramach ubezpieczenia w NFZ,
brak jednoznacznych kryteriów kolejności udzielania świadczeń, co w sytuacji trwałego ich deficytu prowadzi do korupcji
niewystarczający nadzór nad działaniem ośrodków leczniczych, co skutkuje oszustwami i korupcją
brak jednoznacznej definicji czy nawet wykładni prawa do ubezpieczenia zdrowotnego,
brak wykazu świadczeń ratujących życie, co w powtarzających się co rok sytuacjach wyczerpania limitu finansowania na dany rok prowadzi do odmawiania przez szpitale dostępu do świadczeń ze względu na ryzyko niepewność prawną co do uznania danego świadczenia za „ratujący życie” przez NFZ,
brak regulacji prawnych pozwalających na wprowadzenie dodatkowych (komercyjnych) ubezpieczeń zdrowotnych, co prowadzi np. do marnowania kosztownego sprzętu diagnostycznego jeśli limit świadczeń publicznych wyczerpał się w danym roku,
ułomna, nieefektywna forma prawna, w jakiej funkcjonują publiczne zakłady opieki zdrowotnej (SPZOZ),
niewystarczające kwalifikacje kadr zarządzających publicznymi jednostkami opieki zdrowotnej, co skutkuje nieefektywnym zarządzaniem – przepłacaniem za usługi zewnętrzne, dostawy leków, brakiem negocjacji cenowych z dostawcami itp[,
przepisy zakazujące komercyjnego wykorzystywania sprzętu medycznego, co w sytuacji niskich limitów NFZ prowadzi do marnowania kosztownych urządzeń, które szpital i tak musi utrzymywać
ograniczona odpowiedzialność organów założycielskich SP ZOZ za ich zobowiązania finansowe i lęk przed ich przekształcaniem w spółki prawa handlowego; w 2013 roku NIK ponownie wskazał na znaczną skalę nieefektywnego wykorzystania drogiego sprzętu medycznego, z jednej strony powodowanego niskim poziomem finansowania przez NFZ, a z drugiej błędami popełnianymi przez zamawiające je jednostki.
brak konkurencyjności jednostek opieki zdrowotnej,
zbiurokratyzowanie pracy lekarza poprzez nałożenie na niego obowiązku prowadzenia dokumentacji poza medycznej,
zacofanie służby zdrowia w zakresie zarządzania usługami medycznymi (rejestracja, terminy zabiegów) i niski poziom wykorzystania technologii informatycznych,
masowe wyłudzanie zwolnień lekarskich (L4), np. w celu wykonywania prac sezonowych poza głównym miejscem zatrudnienia, zwłaszcza w sektorze publicznym (w tym w policji),
brak sprawnego, zintegrowanego systemu informatycznego w opiece zdrowotnej RUM jest budowany od 1992 roku)
chaotyczny proces legislacyjny związany z ochroną zdrowia i brak spójnego określenia prawa do ubezpieczenia zdrowotnego.
w 2013 pacjenci zapłacili za leki najwięcej w Europie (40%).
Taki obraz polskiej służby zdrowia jest nie do przyjęcia a jednak co rok, dwa; mamy jako obywatele, pacjenci zafundowane głośne negocjacje pomiędzy Ministrem Zdrowia, a Porozumieniem Zielonogórskim, których skutkiem ujemnym jest pacjent. Moim zdaniem taka sytuacja nie może się nadal powtarzać .
Innym problemem dotykającym nasze społeczeństwo jest brak specjalistów tak w szpitalach jak i poradniach specjalistycznych. Państwo polskie wykłada ogromne pieniądze na kształcenie lekarzy , którzy po ukończeniu studiów wyjeżdżają za granicę. I nie ma w tym nic złego ale pod warunkiem, że zapłacą oni za to kształcenie państwu Polskiemu czyli nam obywatelom. Ministerstwo zdrowia powinno bezwzględnie przygotować ustawę w której określono by, że jeżeli lekarz nie odpracuje w naszym kraju np. 10 lat po zakończeniu studiów to musi ponieść koszt swojego kształcenia lub państwo do którego wyjeżdża zwróci naszemu państwu koszty tego kształcenia.
Jeszcze jeden problem występuje w polskiej służbie zdrowia a mianowicie pensje lekarz. Moim zdaniem , jeżeli szpital, poradnia, … ma kontrakt medyczny z NFZ , korzysta z państwowych pieniędzy to powinien mieć jasno i wyraźnie określone warunki płacowe dla lekarzy. Podkupywanie lekarzy, innego personelu jest nieetyczne, ale niestety występuje nagminnie, co często jest problemem zapaści finansowej podmiotów medycznych. To właściciel NZOZ-u ma prawo zdecydować, czy będzie pobierał pieniądze z Państwa i stosował się do tej zasady czy świadczył usługi komercyjne. Takie postawienie sprawy też ograniczyło by konflikt Ministra Zdrowia z Porozumieniem Zielonogórskim.
Również na mapie Polski można było zobaczyć, że, tam gdzie są SP ZOZ-y kontrakty na 2015 r podpisane były, tam nie było strajków…. A wynika to w większości z odpowiedzialności władz gminnych , powiatowych czy wojewódzkich za zdrowie obywateli – wówczas najważniejszy był pacjent .
Elżbieta Zakrzewska