Będzie lewicowa lista do PE?

https://fakty.interia.pl/raporty/raport-ue-przed-wyborami-europejskimi/artykuly/news-zandberg-bedzie-lewicowa-lista-w-wyborach-do-pe,nId,2772411?fbclid=IwAR3XqqG9bh-butCQkZnyWAQXPk9AV3REGs6rrrFoHKI_6yjbe6cm7iKb304#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

 

Życzenia

Koleżanki i Koledzy,
Moim marzeniem było aby Unia Pracy wystawiała własne listy kandydatów na radnych, europosłów i posłów.
Bardzo szkoda, że nigdy nie zarejestrowaliśmy Komitetu Wyborczego Unia Pracy do wyborów samorządowych, by dać szansę kandydowania pod szyldem UP tym członkom rad okręgowych, które byłyby w stanie wystawić takie listy . W okręgach jednomandatowych była by szansa dla pojedynczych członków i sympatyków UP. Czy w nadchodzących wyborach do PE jesteśmy w stanie wystawić i zarejestrować samodzielnie listy U P?
W Polsce mamy 13 okręgów wyborczych do PE. Aby zarejestrować listy UP w całym kraju należy zarejestrować listy co najmniej w 7 okręgach wyborczych. Aby zarejestrować listę w danym okręgu należy zebrać 10.000 ważnych podpisów, czyli dla bezpieczeństwa ok. 11.000 podpisów . Czyli aby zarejestrować w całym kraju listy UP należy zebrać ok. 80.000 podpisów . Zadanie  obarczone ogromnym ryzykiem , gdyż mamy bardzo mało aktywnych struktur  i tylko ok. 250 członków UP w kraju opłacających składki. Gdybyśmy sami zarejestrowali komitet UP i nie zebrali wymaganej ilości podpisów, by zarejestrować listy w całym kraju , to potwierdzimy swoją słabość , wydamy ostatnie pieniądze z subwencji i skrócimy swój byt o rok. Przeanalizowałem minimalne poparcie dla partii w wyborach do PE w 2004 r., 2009 r. i 2014 r. Z tej analizy wynika , że aby zdobyć mandat w okręgu nr 10 ,  7 – mio mandatowym obejmującym województwo Małopolskie i Świętokrzyskie, należy zdobyć  poparcie ok. 6,5%, a w okręgach mniejszych ok. 15 % poparcia. Biorąc pod uwagę kolejny fakt, że UP od kilku lat nie jest objęta żadnym sondażem poparcia trzeba rozumieć ,że wynosi ono dużo poniżej 1 %. Czy na taką listę będzie można pozyskać  dobrych kandydatów, którzy będą chcieli zaangażować swój czas , pieniądze i zdobędą dużą ilość głosów ? W tych dwóch województwach tj. okręgu nr 10 mamy 35 powiatów, ale tylko w powiecie olkuskim mamy bardzo aktywną radę okręgową UP i jednego radnego powiatowego. Przeanalizowałem także wyniki ostatnich wyborów do sejmiku Małopolskiego i Świętokrzyskiego dla partii lewicowych w tym okręgu. SLD Lewica Razem uzyskała poparcie 2,87 % w Małopolsce i 6.16 % w Świętokrzyskim, Partia Razem 1,44 % w Małopolsce i 0,77 % w Świętokrzyskim, Partia Zieloni 1,02 % w Małopolsce i 0,43 % w Świętokrzyskim. Jestem w polityce i w samorządach od 30 lat. / radny rady narodowej, radny rady miejskiej i wiceburmistrz Miasta i Gminy Olkusz, radny rady powiatu w Olkuszu piątą kadencję w tym w dwóch kadencjach wicestarosta olkuski, obecnie członek zarządu powiatu, poseł na sejm RP/  Od 1988 r. brałem udział w każdej kampanii wyborczej. Wiem jaki jest potrzebny ogromny wysiłek i zaangażowanie setek ludzi aby zebrać 11.000 podpisów, bo tyle właśnie zebraliśmy sami, gdy kandydowałem w 2001 r. na posła w okręgu krakowskim, ale wówczas w Olkuskim było ok. 130 członków UP, prawie 200 członków Stowarzyszenia Pokolenia, którzy współpracowali z UP, lewica w olkuskim miała poparcie ponad 40 % i wszyscy widzieli szansę na mandat, dlatego z dużym zaangażowaniem włączyło się w akcje zbierania podpisów ok. 400 osób z różnych środowisk. Dzisiaj jest to niemożliwe bo jest nas w UP w olkuskim 20 osób, / 18 lat starszych / członków Pokoleń zostało niewielu i są  w wieku prawie 80 lat. Bez struktur UP w tak dużym okręgu wyborczym / 35 powiatów, prawie 4,7 mln mieszkańców / nawet przy zaangażowaniu dużych środków finansowych UP / a kupować podpisów nie wolno / zebranie takiej ilości podpisów staje się niemożliwe, gdy w każdym powiecie nie ma chociaż jednego pełnomocnika UP, który włączył by się w organizację zbiórki podpisów. Dlatego , ze smutkiem stwierdzam, że UP w wyborach do PE w 2019 r. musi być członkiem koalicji, najlepiej oczywiście koalicji wszystkich partii lewicowych, łącznie z „ukochanym” SLD, chyba , że uda nam się przekonać Partie Razem , Zieloni, PPS, SDPL, Polską Lewicę by ich członkowie i sympatycy  kandydowali na listach Unii Pracy, to wówczas trzeba zrobić wszystko by takie listy zarejestrować. Do PE może być lista koalicyjna bo nie ma progu wyborczego 8%, więc można promować szyld UP i naszych kandydatów . Jeżeli zaś SLD porozumie się z PO i Nowoczesną  do wspólnego startu , to UP + Partia Razem + Partia Zieloni + PPS powinni utworzyć wspólną listę do wyborów do PE i od osiągniętego wyniku wyborczego do PE, będzie zależała decyzja jak wystartować  w wyborach do sejmu.
Zachęcam do merytorycznej dyskusji.
Pozdrawiam
Jan Orkisz.

Z portalu TRYBUNA

Opole, dnia 08.12.2018

Szok

Opozycja powtarzała, że przejęcie prokuratury przez Zbigniewa Ziobrę spowoduje wyjątkowe jej upolitycznienie, podobnie jak objęcie stanowiska koordynatora służb specjalnych przez Mariusza Kamińskiego. I oto w sytuacji, gdy wybuchła głośna afera PiS-u w KNF-ie, politycy tej partii postanawiają odwrócić od niej uwagę społeczeństwa włączając do akcji upolitycznioną prokuraturę i CBA. Bardziej jaskrawego i bezmyślnego działania na zamówienie polityczne nie można było sobie wyobrazić.

Na wolności pozostają Senator Grzegorz Bierecki, ludzie z nadzoru SKOK-ów i władze PiS-u, które wspólnie z Prezydentem Lechem Kaczyńskim blokowały obję-cie SKOK-ów nadzorem KNF-u. Aresztowaniami objęto natomiast tych ludzi, którzy zaraz po uchwaleniu stosownych przepisów, przystąpili do konsekwentnego realizowania swoich obowiązków. Ówczesny V-ce przewodniczący KNF-u omal nie przy-płacił tego swoim życiem. To już nie działanie w białych rękawiczkach ale ordynarne aroganckie działanie na zamówienie polityków PiS. Działania te świadczą o tym, że prokuratura i służby specjalne straciły „zimną krew”. Takie zachowanie z pewnością obróci się przeciwko nim. Miała być nacjonalizacja i repolonizacja banków a niestety ujawniła się rekomunizacja prokuratury i służb specjalnych. Teraz po odsunięciu PiS od władzy konieczna będzie ponowna dekomunizacja prokuratury i służb.

W kontekście tej sprawy trudno sobie wyobrazić co by się działo w naszym kraju, gdyby sądy wspierane protestami społeczeństwa nie oparły się zamachowi na ich niezależność. Mamy nadzieję, że to zachowanie polityków Zjednoczonej Prawicy ostatecznie przekona Polki i Polaków, że dla ich bezpieczeństwa koniecznością jest odsunięcie tej koalicji od władzy.

Panie Prezesie Jarosławie Kaczyński

Jak może Pan tolerować te aroganckie, bezprawne ekscesy Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry i jego zastępcy Bogdan Święczkowskiego. Tym ruchem przekroczyli oni wszelkie granice przyzwoitości. Tej „prawdy” Pana ludzi nie kupi nawet najciemniejszy naród.

Komentarz

Unia Pracy w Opolu

Komentarz

Opole, dnia 08.12.2018

Hara-kiri Koalicji Obywatelskiej

Trudno było posądzać Grzegorza Schetynę o taki brak wyobraźni politycznej. Spędził przecież tyle lat w polityce, więc powinien wiedzieć, że Koalicja Obywatelska jako sojusz dwóch, a być może nawet kilku niezależnych podmiotów, może zyskać więcej, niż jako jeden podmiot. Przewodniczący PO powinien zdawać sobie sprawę z faktu, że są wyborcy, którzy niekoniecznie zagłosują na Platformę Obywatelską, ale już na Nowoczesną lub innego uczestnika szerokiej koalicji może tak. Powielanie na siłę formy koalicji PiS-owskiej dowodzi, że czasem myślenie nie jest mocną stroną polityków opozycji.

Koalicja Obywatelska w wyborach do Parlamentu Europejskiego mogła przetestować wspólny udział przed ewentualnym startem opozycji w szerokiej koalicji w wyborach do Sejmu. Tym działaniem, które rozbiło Nowoczesną, Platforma Obywatelska spowodowała ograniczone zaufanie do siebie innych potencjalnych uczestników szerokiej koalicji. Zaprezentowała się nie jako partia propaństwowa, której działania nakierowane są na dobro naszej ojczyzny, lecz jako ugrupowanie małostkowe, którego nadrzędnym celem jest redukowanie liczby podmiotów politycznych po stronie opozycji. Teraz, po tych niefortunnych wydarzeniach potrzeba będzie wiele wysiłku, by odbudować wzajemne zaufanie. Przez ten nierozważny ruch na scenie opozycji parlamentarnej, Koalicja Obywatelska znalazła się znowu w punkcie wyjścia. Stała się za to pożywką złośliwych PiS-owskich komentarzy i przykryła aferę w KNF i nie mniejszą aferę tej partii związaną z aresztowaniem byłego szefa KNF i kilku urzędników tej instytucji.

Zachowanie Kamili Gasiuk-Pihowicz jest kompletnie niezrozumiałe. Pracowała na swój autorytet oraz prestiż i trzeba przyznać, że osiągnęła w tej kwestii sukcesy. Ostatecznie okazała się jednak politykiem niedojrzałym, a poprzez przerost chorej ambicji zniszczyła cały swój dorobek. Walczyła o demokrację, która w konsekwencji ją zniszczyła. Nie potrafiła pogodzić się z demokratycznym werdyktem swoich klubowych kolegów, postanowiła bowiem dokonać rokoszu i w sposób niedemokratyczny zmusić swoje koleżanki i kolegów do realizacji jej planu, pozbawiając tym samym swoją partię klubu poselskiego. Miała szansę być sztandarem walki o prawo-rządność i demokrację, a stała się kawałkiem białego prześcieradła zawieszonego na patyku – sztandarem klęski i poddaństwa. Można jej tylko przypomnieć cytat z „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego – „Miałeś chamie, złoty róg, miałeś ……….”. Teraz, niezależnie od tego, jak będzie zaklinała rzeczywistość, będzie osobą mało wiarygodną, a przez to w niedalekiej przyszłości, może się okazać mało przydatną Platformie Obywatelskiej. Kamila Gasiuk-Pihowicz, nadzieja opozycji na skuteczną i charyzmatyczną polityczkę, okazała się polityczką o słabym charakterze, którą zniszczyła jej chorobliwa i wybujała ambicja. Jedynym ratunkiem dla posłanki to przywdzianie na siebie „wora pokutnego” i prośba o zgodę na powrót do Nowoczesnej.

Niestety, Paweł Kukiz dosadnie, ale i celnie określił posłów takich, jak posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz.                   Unia Pracy w Opolu

Zaprzysiężenie Burmistrza Kowar

20. listopada z rąk Komisarza Wyborczego Pani Elżbieta Zakrzewska odebrała Zaświadczenie o wyborze na urząd Burmistrza Kowar. Po złożeniu stosownego ślubowania przejęła pieczę nad Miastem i jego Mieszkańcami. W zaprzysiężeniu udział brali radni Rady Miejskiej, Bliscy, Przyjaciele z klubu Rotary, mieszkańcy Kowar. Były gratulacje, uściski, kwiaty i…łzy szczęścia. Gratulujemy naszej partyjnej koleżance wyboru na Burmistrza pięknych Kowar.

 

Czy jest szansa…?

Opole, dnia 08.11.2018r

Czy jest szansa dla Lewicy?

Na bazie tekstu pana Czesława Cyryla, który ukazał się po wejściu pani Barbary Nowackiej i Inicjatywy Polskiej do Koalicji Obywatelskiej, postanowiłem odnieść się do niektórych problemów w nim poruszonych, a przy okazji przedstawić również swoje spostrzeżenia dotyczące obecnej sytuacji Lewicy.

Wybory, które mamy już za sobą, są wyborami samorządowymi i często tworzone są w nich koalicje lokalne, których celem jest realizacja określonej propozycji programowej. Mniejsze znaczenie mają w nich sprawy ideowe. Na szczeblu samorządowym kwestiami ideowymi mogą być jedynie finansowanie in vitro i wzmacnianie znaczenia samorządu lokalnego ważne dla większości wyborców. Dlatego czasem w wyborach samorządowych mogą być tworzone nawet egzotyczne koalicje.

SLD, jak sam podkreśla – największa partia lewicowa, nie potrafił zaproponować mniejszym ugrupowaniom lewicowym warunków współpracy zarówno w tych wyborach jak i przynajmniej w dwóch najbliższych. Często wynikało to z pychy, która wzmagała się zawsze wtedy, gdy tylko partia ta uzyskiwała lepsze wyniki w sondażach. Mimo, że Lewica została mocno sponiewierana w ostatnich wyborach parlamentarnych, wcale nie zmądrzała. Sytuacja ta dotyczy zwłaszcza dwóch obecnie największych partii lewicowych. Uzyskały one trochę środków z subwencji i wydaje się im, że to wystarczy na zebranie kolejnych 3%, a przy dobrych układach uda im się przekroczyć 5% i zapewnić kilku notablom partyjnym miejsce w parlamencie, zaś partii pozwoli zdobyć środki finansowe na dalszą działalność. Panowie, gdzie w tym wszystkim jest myślenie o Polsce i jej lewicowym elektoracie?

Pan Czesław Cyryl twierdzi, że na SLD wylano „pomyje” i to niezasłużenie. Więcej pokory, bo to nie były „pomyje”, ale zasłużona konstruktywna krytyka, która powinna wyzwolić działania naprawcze. Właśnie całym nieszczęściem jest to, że działacze SLD często uwagi dotyczące odbudowania wzajemnego zaufania na lewicy, propozycję budowania od podstaw lewicowej koalicji traktują jako niezasłużoną krytykę a jak widzi to nasz kolega, zwykłe „wylewanie na nich pomyj”.

Drugą partią na lewicy, która osiągnęła wynik pozwalający na skorzystanie z subwencji, jest partia Razem. Wynik ten nie był efektem wielkiej budowy struktur w terenie, ale został uzyskany tylko przez przypadek, gdy przewodniczący Adrian Zandberg błysnął na ostatniej debacie telewizyjnej na tle niezbyt przygotowanej do niej Barbary Nowackiej. Mijają 3 lata i okresie tym nie zaobserwowałem intensywnej rozbudowy struktur tej partii w terenie, co potwierdziły obecne wybory samorządowe. Ale robi się „dobrą minę do złej gry”. To, że poparcie tej partii utrzymuje się na poziomie 1-2% jest efektem głównie przychylności mediów.

Konstruktywna krytyka i oczyszczające rozmowy mogły być dla Lewicy uzdrawiające i stanowić zaczyn do jej skutecznej odbudowy. Klęski lewicy w ostatnich wyborach nie były efektem utworzenia koalicji, jak to próbują uzasadniać niektórzy działacze SLD, lecz konsekwencją tworzenia koalicji na ostatnią chwilę. Takie postępowanie miało swoje ważne uzasadnienie dla tej partii, bo właśnie działania w pośpiechu, na ostatnią chwilę, ułatwiały spacyfikowanie mniejszych koalicjantów i mniejszych ugrupowań. Takie działania sprawiały, że w trakcie kampanii wyborczej koalicja była mało rozpoznawalna i nie zintegrowana. Koalicja nie mogła przedstawić w szczegółach ciekawego programu dla Polski i rodaków, a spacyfikowani koalicjanci nie byli aktywni w kampanii.

Uczciwość, uczciwość i jeszcze raz uczciwość wobec siebie, lewicowego elektoratu i Rodaków a także odpowiedzialność za Polskę, nie tylko za własne kariery, pozwolą na zjednoczenie Lewicy. SLD nie potrafi przyjąć dobrych propozycji innych ugrupowań lewicowych, bo to w jego rozumieniu podważałoby przywództwo tej partii na lewicy. A przecież pozostałe ugrupowania tego nie podważają. Można było uchronić lewicę przed kompromitacją w wyborach prezydenckich, popierając kandydatkę Unii Pracy Wandę Nowicką zamiast Magdalenę Ogórek, która już w trakcie kampanii nie była kandydatką lewicy. Okazała się zwykłym „koniem trojańskim”. Ten „numer” Leszka Milera, który uległ urokowi pani Magdaleny, uruchomił zjazd lewicy po równi pochyłej w niebyt. SLD powinno zaprzestać prowadzenia polityki pacyfikowania małych partii lewicowych poprzez ciągłe ruchy pozorowane. Nikt nie neguje przywództwa SLD na lewicy, ale od przywódcy oczekuje się rozsądku i mądrości, która jest mądrością wszystkich.

Przykładem takich działań mogą być oba Kongresy Lewicy, które nie stały się zaczynem nowego. Pierwszy Kongres Lewicy – wiele działań, powołanie Rady Programowej i cisza przez blisko 2 lata to standardowe działanie tego ugrupowania, które przyjęło na siebie jego organizację. Wielkie oburzenie wywołał mój tekst, który ukazał się w Dzienniku Trybuna pt. „Lewica w starych koleinach” a potem dalej nic się nie działo, gdy proponowałem by pozostałe ugrupowania zwołały kolejny Kongres Lewicy, ale na warunkach równoprawnych dla wszystkich uczestniczących w nim ugrupowań i stowarzyszeń lewicowych. Reakcja SLD była natychmiastowa. Zwołano II Kongres Lewicy i co się stało? Spotkano się, przedyskutowano, „upuszczono powietrze z balonika” i znowu cisza. Mijają kolejne miesiące i lata, a partie nie rozliczają się z przyjętych na I i II Kongresie Lewicy uchwał i postulatów, nie mówiąc już o programie.

Kolejne wybory, tym razem samorządowe organizowane po długiej przerwie kampanijnej, mimo że zgodne z kalendarium stały się znowu zaskoczeniem dla lewicy. Gdy kilka tygodni wcześniej ukazał się mój kolejny tekst w Dzienniku Trybuna, pan Włodzimierz Czarzasty stwierdził, że chyba nie jestem zorientowany o prowadzonych rozmowach. Negocjacje związane z budowaniem koalicji do wyborów samorządowych i do dwóch kolejnych wyborów oczywiście się toczyły, ale według starych wzorów. Skutkiem tych działań był start wielu ludzi lewicy w obecnych wyborach z różnymi lokalnymi komitetami i Koalicją Obywatelską.

Kolega Czesław Cyryl nie dostrzega wielu błędów swoich kolegów, które nie pozwalają na odrodzenie się Lewicy. Jakoś tak łatwo przychodzi mu skreślanie tych, którzy nie przyjęli z „podkulonym ogonem” warunków SLD przy tworzeniu koalicji. To, że wielu przedstawicieli lewicy uczestniczyło w różnych koalicjach świadczyło o ich odpowiedzialności za losy kraju, z chęci bycia skutecznym w obronie samorządności. Nie chcieli oni powtórzyć błędu z ostatnich wyborów, kiedy to przegrana lewicy dała większość w Sejmie posłom PiS-u, co pozwoliło tej partii na samodzielne rządzenie. To my, ludzie lewicy przez chore ambicje niektórych liderów doprowadziliśmy do samodzielnych rządów PiS-u i dlatego jesteśmy współodpowiedzialni za ten bałagan w kraju, który jest efektem rządów PiS.

Według mnie szansą na odrodzenie się lewicy jest zwołanie Kongresu Nowej Lewicy. Kongres ten powinna zorganizować grupa inicjatywna, składająca się z przedstawicieli wszystkich ugrupowań lewicowych (po jednym przedstawicielu). Na Kongresie należy powołać zespół do wypracowania ogólnych założeń programowych, w krótkim wyznaczonym terminie i umowy współpracy ugrupowań lewicowych na najbliższe 3 kampanie wyborcze. Kongres ten należałoby zawiesić na 2 maksymalnie 3 miesiące do czasu opracowania założeń programowych i umów współpracy oraz ich zaopiniowanie przez poszczególne ugrupowania i stowarzyszenia lewicowe. Po tym czasie Kongres byłby wznowiony i w jego trakcie zostałyby przyjęte wypracowane założenia programowe i umowa współpracy.

Kongres nie byłby kolejnym pretekstem do ruchów pozorowanych, neutralizującym małe ugrupowania, ale byłby szansą skupienia większości ugrupowań lewicowych wokół określonego programu. Myślę, że w duchu odpowiedzialności za nasz kraj, w tej koalicji powinny być zarówno SLD i partia Razem jak i wszystkie pozostałe mniejsze lewicowe partie oraz ruchy społeczne nawet te, które w wyborach samorządowych uczestniczyły w egzotycznych koalicjach. W odróżnieniu od Czesława Cyryla nie skreślam żadnego człowieka lewicy. Musimy się „policzyć” i podjąć skuteczne działania, w przeciwnym razie będziemy ciągle emocjonować się sondażami i zastanawiać się, czy będzie powyżej progu 5%, czy też nie. W takiej sytuacji polska lewica nie będzie miała wpływu na losy naszego kraju, a suweren o przekonaniach lewicowych nie ze swojej winy, nie będzie miał swoich przedstawicieli w Sejmie i Senacie.

Na zakończenie mam apel do SLD i partii RAZEM. Jako współodpowiedzialni za Naszą Ojczyznę, nie angażujcie lewicowego elektoratu tylko po to by „upchnąć” do Sejmu, Senatu czy Europarlamentu kilku swoich dygnitarzy partyjnych lub by dostać kilka złotych subwencji. Starajcie się wreszcie myśleć pro państwowo i prospołecznie. To lewica ma największe szanse na odzyskanie lewicowego elektoratu z PiS, który poprzez niefrasobliwość lewicy odszedł od nas właśnie do tego ugrupowania.

Przewodniczący Rady Powiat

Unii Pracy w Opolu

Zdzisław Grygiel

Od administratora.

Jest to subiektywna ocena przewodniczącego Zdzisława Grygiela.